⏱️ 2 min.

Rośnie plaga kradzieży kabli z ładowarek. We Wrocławiu elektryki mają coraz większy problem

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

29-09-2025 13:09
ładowarka

We Wrocławiu kradzieże kabli z ładowarek do samochodów elektrycznych stały się plagą. Z 11 sprawdzonych punktów w zachodniej części miasta aż 10 było pozbawionych przewodów. Dla złodziei to łatwy łup pełen miedzi, a dla kierowców – realny koszmar.

Plaga kradzieży nie tylko w Polsce

Na grupach dyskusyjnych o elektromobilności kierowcy coraz częściej opisują swoje doświadczenia z brakiem kabli. W stolicy Dolnego Śląska proceder urósł do rangi codzienności – niemal każdy użytkownik auta na prąd spotkał się z problemem obciętych przewodów. To jednak nie tylko polska specyfika. Już rok temu podobne zjawisko zaczęło rozlewać się w Wielkiej Brytanii, a dziś problem występuje w wielu krajach Europy. Powód jest banalny – konstrukcja kabli do szybkiego ładowania opiera się na sporej ilości miedzi. Ten metal można łatwo spieniężyć w skupie, a samo przecięcie przewodu nie wymaga skomplikowanych narzędzi.

Dlaczego złodzieje mają tak łatwo?

Ładowarki często stoją w miejscach odludnych: na tyłach stacji paliw, na pustych parkingach pod supermarketami czy w zatoczkach z dala od ruchu. Doświadczeni złodzieje mogą podjechać samochodem, użyć nożyc i w kilka chwil odjechać z łupem. Jak ironicznie zauważył autor wpisu w facebookowej grupie Elektromobilność, liczba takich kradzieży rośnie w tempie ekspresowym – można się spodziewać, że jednej nocy znikną kable z kilku punktów.

Możliwe rozwiązania, ale nie tanie

Firmy instalujące ładowarki szukają sposobów, by utrudnić życie złodziejom. Jednym z pomysłów jest stosowanie kabli w specjalnych oplotach, odpornych na szybkie przecięcie. Taki przewód kosztuje jednak więcej, więc i cena całej stacji idzie w górę. Inna koncepcja to montaż czujników i kamer bezpośrednio w urządzeniach. W przypadku przecięcia kabla system automatycznie powiadamia służby, uruchamia alarm i zapisuje obraz sprawców. Podobno testy takich rozwiązań już się rozpoczęły i pierwsze stacje są wyposażane w nowoczesny monitoring. Jak podkreśli autor wpisu w grupie Elektromobilność:

Kradzieże kabli we Wrocławiu to już norma – trudno znaleźć sprawną ładowarkę w zachodniej części miasta.

Konsekwencje dla kierowców

Najbardziej cierpią użytkownicy aut elektrycznych. Brak kabli oznacza mniejszą dostępność stacji i większe trudności w planowaniu podróży. Elektryk bez ładowania staje się zwyczajnym balastem, a perspektywa nocnego polowania na sprawne urządzenie skutecznie zniechęca do przesiadki na zeroemisyjny transport. Eksperci ostrzegają: jeśli trend kradzieży będzie się nasilał, infrastruktura ładowania w Polsce stanie się nie tylko mniej wygodna, ale wręcz niewiarygodna. A to może wyhamować rozwój elektromobilności szybciej niż brak dopłat czy wysokie ceny energii.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Redaktor
Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl