MotoGuru.pl

Krzychu z salonu ma przechlapane, ale Mirki będą spać spokojnie

Słynne powiedzenie z kreskówki South Park – „they took our job” („zabrali nam pracę”) zaczyna nabierać nowego znaczenia. Oto bowiem Hyundai zaprezentował robota o nazwie DAL-e, służącego do obsługi klientów. A to może oznaczać, że Krzychu z salonu będzie miał… przechlapane!

„Goodbacks” – tak nazywa się odcinek, w którym w miasteczku South Park zaczynają pojawiać się podróżujący w czasie imigranci z 3045 r. Są zdeterminowani jak pies na widok jedzenia, więc podejmują się każdej możliwej pracy za minimalną płacę.

Z biegiem czasu zjawia się ich coraz więcej i więcej, przez co pozbawiają pracy innych mieszkańców miasta. Na specjalnym zebraniu poświęconym gównianej sytuacji, w jakiej się znaleźli, do głosu dochodzi brygadzista Darryl Weathers ze swoim hasłem – „they took our job”. Szybko zdobywa ono taką popularność jak nasze rodzime „wypier*****” na przełomie października i listopada 2020 roku.

Oczami wyobraźni widzę pracowników salonów sprzedaży i doradców serwisu, którzy już zapewne knują podobne hasło jak Weathers. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest humanoidalny robot DAL-e (nazwa stanowi rozwinięcie wyrażenia „Drive you, Assist you, Link with you-experience”, czyli „Prowadzę Cię, Pomagam, Łączę się z Tobą”), który stanowi idealną odpowiedź choćby na panującą właśnie pandemię COVID-19. W końcu ciężko pracować zdalnie, jeśli na co dzień ma się bezpośredni kontakt z klientami.

DAL-e ma wymiary 1160x600x600 mm i waży 80 kg, więc jego gabaryty są bardziej typowe dla ludzika Michelina (Bibendum) niż dla przeciętnego mieszkańca naszej planety. Został wyposażony w wiele funkcji, mających ułatwić interakcję z klientami oraz sprawić, aby był postrzegany w sposób jak najbardziej naturalny. Co więcej, w przypadku, gdy np. wejdziesz do salonu bez maseczki, robot od razu to rozpozna i doradzi ci abyś się poprawił. DAL-e potrafi też nawiązać płynną rozmowę oraz udzielić wyczerpujących informacji. Ponadto ma wbudowany ekran dotykowy, na wypadek, gdybyś jednak nie umiał się z nim dogadać.

Robot może się swobodnie poruszać i odprowadzać klientów w wyznaczone miejsca, co zawdzięcza czterem wielokierunkowym kołom. Ba, jedną z jego funkcji jest również zabawianie swoich petentów, poprzez łączenie się bezprzewodowo z wielkim ekranem w salonie, czy proszenie o zrobienie sobie z nim zdjęć, a także różne gesty ramionami.

Pierwszą próbę DAL-e przeszedł w salonie Hyundaia mieszczącym się w Seulu. I wyszedł z tego „ogromną ręką”. Uznano bowiem, że jest pomocny, szczególnie dla tych wszystkich, którzy trzymają się na boku, ze względu na pandemię, oraz szczególnie przydatny podczas wzmożonego ruchu w salonie.

Co dalej? Hyundai planuje stale aktualizować swoją robo-zabaweczkę i doskonalić ją, dzięki danym zebranym podczas programu pilotażowego. Być może w niedalekiej przyszłości powoli zacznie ona przejmować rolę Krzycha, pozbawiając w ten sposób pracy personel salonu.

Mirki z komisów mogą spać jednak spokojnie. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby DAL-e był w stanie przy sprzedaży auta używać takich oto niepowtarzalnych argumentów: „kierownica wytarta bo Niemiec w auto inwestował, a nie w krem do rąk”, „taki niski przebieg, bo Niemiec kupił i zgubił klucze do garażu”, „panie u mnie na placu to jak u krawcowej – samej igły” czy „jak przejeżdżałem przez wioskę, to dzieci przeciskały się przez sztachety, żeby zobaczyć co to jedzie”.

Robot DAL-e – galeria zdjęć: