⏱️ 7 min.

20 lat Lamborghini Centro Stile: historia ostrych krawędzi, wielkich V12 i jednej idei, która spina wszystko

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

06-10-2025 08:10
20 lat Lamborghini Centro Stile: historia ostrych krawędzi, wielkich V12 i jednej idei, która spina wszystko

W Sant’Agata Bolognese minęły dwie dekady, odkąd Lamborghini spina design pod jednym dachem. Od Murciélago, przez Aventadora, Huracána i Urusa, po hybrydowe Revuelto, Temerario i kolekcjonerskie Fenomeno – Centro Stile wyznaczyło linię, którą konkurencja dopiero goniła. To opowieść o czterech szefach, jednym języku formy i o tym, jak sześcian chemiczny i litera Y stały się alfabetem włoskiej furii.

Moment zerowy: po co supermarce własne studio

Lamborghini zawsze stawia na emocje, ale emocje bez procesu szybko się wypalają. Stąd decyzja, by w połowie pierwszej dekady XXI wieku scentralizować wzornictwo. Centro Stile – ogłoszone przy okazji 40-lecia marki w 2003 roku i formalnie uruchomione w 2005 roku – od razu dostało zadanie, które dziś brzmi jak manifest: każda seria, few-off, jeden egzemplarz, każdy koncept – wszystko ma powstawać w jednym, autonomicznym ośrodku, w dialogu z badaniami i rozwojem, aerodynamiką i produkcją. Jak podkreśliło kierownictwo, studio miało integrować projekt z inżynierią, ale też chronić DNA marki. Albo, mówiąc dosadniej: Lamborghini miało wyznaczać ton, a nie dostrajać się do cudzej muzyki.

Zanim powstało Centro Stile: od Scaglione do heksagonu

Ziarno zasiał Ferruccio Lamborghini. W 1963 roku wiedział, że kształt to charakter. Zlecił Franco Scaglione’owi prototyp 350 GTV, produkcję 350 GT i 400 GT powierzono Carrozzeria Touring, a później stery przejęło Bertone. Miura z 1966 roku zmiękczyła linie, ale już prototyp Marzal (1967) oraz Countach (1971) wykuły słynny „paradygmat heksagonu” i sylwetkę-strzałę. To właśnie ten słownik form dekady później rozwinęło Centro Stile.

Wejście Audi i narodziny in-house

Przejęcie przez Audi w 1998 roku otworzyło drzwi: narzędzia, procesy, ciągłość. Luc Donckerwolke, który w 2003 roku objął funkcję szefa designu, ułożył fundamenty nowoczesnego języka Lamborghini. Unowocześnił końcowe Diablo, a potem narysował V12 Murciélago (premiera 2002) i V10 Gallardo (2004). Linie stały się czystsze, powierzchnie – napięte, a „forma podąża za funkcją” przestała być sloganym, a zaczęła być metodą. Jak zauważył później dyrektor designu, to właśnie Murciélago nadało XXI-wieczną interpretację dziedzictwu. Zasada jest prosta i wciąż aktualna: najpierw aerodynamika, chłodzenie, ergonomia; dopiero potem ozdoby – o ile w ogóle potrzebne. Jak powiedział Stephan Winkelmann, przewodniczący i dyrektor generalny:

Centro Stile w ciągu 20 lat nie tylko tworzyło seryjne superauta, ale też „pchało granice”, od konceptów po limitowane edycje, podbijając kolekcje prywatne i rozszerzając język marki poza motoryzację – do jachtów, audio, architektury i mody.

Perini: era przyspieszenia i krystalicznych włókien

W 2006 roku pałeczkę przejął Filippo Perini. Najpierw ewoluowały Murciélago LP 640 (2006), Roadster i SuperVeloce (2009), wraz z rozrastającą się rodziną Gallardo (Spyder, Superleggera, Performante). Potem przyszła chwila, która do dziś rezonuje: Reventón (2007). Pierwszy few-off na aktualnej platformie, ale z radykalnie nową stylistyką – ostrzejszą, lotniczą, z motywami heksagonu i litery Y. To był poligon: zapowiedź tego, jak limitowane projekty będą wskazywać kierunek dla seryjnych modeli. Kolejny kamień milowy przyszedł w 2011 roku – Aventador. W całości zaprojektowany w Sant’Agata Bolognese, był demonstracją mocy Centro Stile: złożone, wieloplanowe powierzchnie, wątki aerodynamiczne wtopione w rzeźbę, proporcje, które nie prosiły o uwagę – one ją zabierały. W 2013 dołączył Huracán, a międzyczasie pokazano koncept Urusa (2012), który zasiał super-SUV-a w kodzie genetycznym marki.

Koncepty i limitacje: Estoque, Asterion, Sesto Elemento, Veneno

Lamborghini zawsze lubiło kwestionować status quo. Estoque (2008) pokazało czterodrzwiowe gran turismo, Asterion (2014) – plug-in hybrydę o miękkim, tourerowym rysie. Sesto Elemento (2010) zbadało naturę węgla i „krystaliczne” geometrie ultralekkiej konstrukcji, a Veneno (2013) – wyostrzył „stealth bomber” na drogę, przepuszczając aerodynamikę przez pryzmat rzeźby. Jak zauważył dyrektor designu, projekty limitowane i koncepty to poligon fantazji kontrolowanej fizyką. Dach Aventadora inspirował się skrzydłami chrząszcza, heksagon – strukturą węgla, a wszystko to spinał chłód inżynierii: to ma działać, zanim zachwyci.

Borkert: powiększone studio, hybrydy

W 2016 roku stery objął Mitja Borkert. Studio urosło dwukrotnie, zespół – do około 25 projektantów. Na stole leżały Aventador S i SVJ, Huracán Performante oraz finalizacja seryjnego Urusa (premiera 2017), który dziś tworzy trzeci filar gamy – obok V12 i V10. Borkert zdefiniował nowoczesną tożsamość hybryd: Countach LPI 800-4 zagrał czułym retro, ale to Sián dał nazwie „błyskawica” technologiczne znaczenie – superkondensatory zamiast klasycznej baterii. Później przyszedł Revuelto (2023) – pierwsze HPEV V12 projektowane od zera przez Centro Stile w erze Borkerta. Sylwetka pozostaje natychmiast rozpoznawalna, ale powierzchnie są bardziej wygładzone, a napięcia linii – wciąż typowe dla „Lamborghini”. Wnętrze? Litera Y i heksagon przewijają się wszędzie, a filozofia „feel like a pilot” porządkuje HMI, ADAS i ergonomię kokpitu. Jak stwierdził Mitja Borkert:

Revuelto to pierwszy model, który zaprojektowaliśmy od podstaw w nowym idiomie: ikoniczna, esencjonalna mowa formy testuje, jak nasze DNA otwiera drzwi na jutro.

Urus, Urus S, Performante i plug-in SE: super-SUV jako poligon

Urus był krokiem odważnym, ale logicznym: proporcje SUV-a ubrano w język supersamochodu. Dziś linia obejmuje warianty S, Performante oraz hybrydowego SE – zewnętrznie wierne motywom Y i heksagonu, wewnętrznie podporządkowane pakowaniu napędu i chłodzenia. To świetny przykład, jak Centro Stile prowadzi spójną narrację wizualną, niezależnie od segmentu.

Temerario, Fenomeno i pełna hybrydyzacja

Rok 2025 spiął klamrą strategię elektryfikacji: HPEV Temerario zadebiutował dynamicznie, kompletując pełną hybrydyzację gamy produkcyjnej, a w lecie 2025 Lamborghini zaprezentowało V12 HPEV Fenomeno – few-off przygotowany z okazji 20-lecia Centro Stile. Fenomeno jest manifestem: najsilniejsze Lamborghini w historii i wizualna zapowiedź następnej dekady. To klasyczny ruch Sant’Agata: limitacja jako latarnia dla projektów seryjnych.

Litera Y, heksagon i „napięte płaszczyzny”: jak czytać Lamborghini

Lamborghini ma język, który każdy rozpozna po jednym kadrze. Litera Y – w świetlnych podpisach, wlotach, grafice kokpitu. Heksagon – w przetłoczeniach, kratkach, nawet w pikselach oświetlenia. Wszystko to układa się w „napięte płaszczyzny”: powierzchnie, które wyglądają jakby trzeba je było trzymać na smyczy. Tyle że tu smyczą jest aerodynamika.

Od gliny do AI: narzędzia, które (nie) projektują zamiast ludzi

Studio przeszło pełną transformację cyfrową – od CAD/CAM, przez druk 3D, aż po eksperymenty z AI. Różni szefowie mieli różne preferencje: Perini był blisko świata cyfrowego, Borkert ceni fizyczne modele i rzeźbienie w glinie. Wspólny mianownik? Komputer pomaga, ale decyzję podejmuje człowiek. Prototypy elementów seryjnych z drukarki 3D to już codzienność, a AI – narzędzie, które inspiruje, nie zastępuje. W opinii Mitji Borkerta, świat idzie naprzód, a rolą Centro Stile jest „pozostawać ciekawym i kwestionować status quo, ale w ramach reguł DNA Lamborghini”.

Ad Personam i świat poza drogą: ta sama nuta, inna orkiestracja

Design nie zatrzymuje się na krawędzi asfaltu. Centro Stile nadzoruje Ad Personam – praktycznie nieograniczoną paletę lakierów, tapicerek i detali – ale też przekłada stylistykę Lamborghini na jachty, elektronikę czy modę. Istotą jest spójność: gdziekolwiek trafia heksagon, musi „brzmieć” jak Sant’Agata.

Dlaczego to się udało: autonomia, ciągłość, odwaga

Klucz tkwi w trzech rzeczach. Po pierwsze – autonomia i odpowiedzialność. Studio nie jest usługą, jest gospodarzem tożsamości. Po drugie – ciągłość: czterej szefowie (Donckerwolke, Perini, Borkert, a w tle mentorskie wsparcie Walter de’Silva) nie zrywali linii, tylko ją zagęszczali. Po trzecie – odwaga: few-off nie służą do zarabiania na limitacjach, lecz do wypalania szlaków dla serii. Jak stwierdził dyrektor Borkert, „dyrektor Centro Stile musi być wizjonerem. Tak mamy w opisie stanowiska. My trend ustawiamy – nie podążamy za nim”.

Co dalej: ewolucja, nie rewolucja (ale z przyspieszeniem)

Hybrydyzacja nie kończy pracy, tylko ją przeformatowuje. Więcej powietrza do ułożenia, więcej elektroniki do oswojenia, a jednocześnie – ta sama obietnica: emocja ma przetrwać każdy skok technologiczny. Revuelto już pokazało, że można wygładzić niektóre powierzchnie i nie zgubić napięcia. Temerario i Fenomeno dorzuciły paliwa (nomen omen) do ognia tej narracji.

Rachunek sumienia po 20 latach

Dwadzieścia lat temu Centro Stile miało dorobić skrzydła marce, która i tak latała nisko nad ziemią. Dziś widać, że zrobiło coś więcej: zbudowało system, który scala historię (Scaglione, Bertone, Countach), nowoczesność (Murciélago, Gallardo), dojrzałość (Aventador, Huracán, Urus) i przyszłość (Revuelto, Temerario, Fenomeno). A jeśli ktoś pyta, czy to „tylko stylistyka” – wystarczy zajrzeć pod skórę: każda linia służy przepływowi, chłodzeniu, ergonomii. Reszta to skutek uboczny – piękny, ale uboczny.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl