Lamborghini odrzuca elektryki. Lanzador będzie hybrydą plug-in, a V12 przetrwa po 2030 roku

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Lamborghini oficjalnie wycofało się z planów stworzenia pierwszego elektrycznego modelu przed końcem dekady. Zamiast tego włoska marka postawiła na hybrydy plug-in, uznając, że pełne elektryki to „zła oferta” dla klientów w najbliższych latach. CEO Stephan Winkelmann potwierdził, że model Lanzador – pierwotnie zapowiadany jako zeroemisyjny 2+2 – wejdzie do produkcji jako PHEV.

W rozmowie z Auto Express szef Lamborghini wyjaśnił, że decyzja o porzuceniu planów elektryka wynika z analizy nastrojów rynku oraz oczekiwań klientów:

Jeśli chodzi o nasz typ samochodów, nasi klienci nie widzą dziś elektryków jako alternatywy. Moglibyśmy go zrobić, ale uważam, że to zła oferta na najbliższe lata.

Szef marki zdradził też, że finalna decyzja dotycząca przyszłości napędu Lanzadora zapadnie jeszcze w tym roku, co oznacza, że publiczne ogłoszenie nowej strategii napędowej jest już blisko.

Odważna decyzja wbrew trendom

Kiedy w 2023 roku Lamborghini zaprezentowało koncept Lanzador, przedstawiono go jako wizję bezemisyjnej przyszłości marki. Wówczas Winkelmann określił projekt mianem „Ultra GT” – nowego segmentu, który miał dostarczać niespotykanych wcześniej emocji i technologii. Dwa lata później narracja uległa jednak zmianie – teraz ten sam projekt ma być pomostem między światem V12 a przyszłością PHEV. Winkelmann tłumaczył, że rynek samochodów elektrycznych nie rozwija się tak dynamicznie, jak przewidywano:

Jeszcze trzy, cztery lata temu tempo adopcji elektryków było znacznie wyższe. Dziś ta krzywa się spłaszczyła – a w naszym segmencie nawet bardziej. My sprawiamy, że ludzie marzą. To nie tylko 10 tysięcy klientów rocznie, ale też ponad 70 milionów obserwujących w mediach społecznościowych. Ta społeczność jest dla nas niemal tak samo ważna, jak ci, którzy faktycznie kupują auta.

Revuelto, Urus SE i Temerario pokazały kierunek

Sukces hybrydowych modeli Revuelto i Urus SE, a także ogromne zainteresowanie nowym Temerario, utwierdziły markę w przekonaniu, że kierunek PHEV jest właściwy. Winkelmann przyznał, że przejście całej gamy z silników spalinowych na hybrydy plug-in było ryzykownym, ale kluczowym momentem w historii firmy:

To był duży krok – dodatkowa masa, większe koszty, większa złożoność. Musieliśmy wszystko jasno wytłumaczyć klientom. Obiecaliśmy, że nowe modele będą miały świeży design, będą szybsze, a przy tym bardziej ekologiczne. To się udało. Zawsze mówiliśmy, że mamy czas, by podjąć decyzję o pełnych elektrykach – i to podejście okazało się słuszne.

V12 nie umiera – przetrwa nawet po 2030 roku

Jednym z najważniejszych potwierdzeń ze strony CEO było to, że legendarny silnik V12 nie zniknie z oferty Lamborghini. Marka planuje kontynuować jego produkcję także po 2030 roku, choć w zmodernizowanej, hybrydowej formie. Winkelmann zdradził również, że następna generacja SUV-a Urus nie stanie się elektrykiem:

Przeanalizowaliśmy to bardzo dokładnie i uznaliśmy, że nie ma sensu robić Urusa jako auta elektrycznego. Dlatego zrobiliśmy wersję PHEV. Kolejna generacja, która pojawi się w 2029 roku, również będzie hybrydą plug-in.

Decyzja ta potwierdza, że Lamborghini chce zachować tożsamość opartą na emocjach i dźwięku silnika, a jednocześnie redukować emisję CO₂ i dostosowywać się do wymogów regulacyjnych.

Lanzador – hybrydowy symbol nowej epoki

Choć pierwotnie miał być pierwszym elektrykiem marki, Lanzador stanie się teraz ucieleśnieniem nowej strategii – łączącej moc, styl i ekologię w jednym. Jako PHEV wpisze się w trend, który Lamborghini już z powodzeniem rozwija w modelach Revuelto i Urus SE. Firma zapowiada, że mimo dodatkowego ciężaru i złożoności systemów hybrydowych, nowe modele będą oferować typową dla marki dynamikę, precyzję i spektakularny design. Dla fanów i klientów to dobra wiadomość – Lamborghini nie idzie na kompromisy z własną tożsamością. W czasach, gdy wielu producentów ulega presji elektryfikacji, włoska marka woli trzymać się filozofii „emocje przede wszystkim”.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl