Lamborghini nie wyklucza powrotu do idei podniesionego supersamochodu z przeznaczeniem do jazdy poza asfaltem. Po globalnym sukcesie Huracana Sterrato włoska marka sugeruje, że podobny wariant może kiedyś powstać na bazie nowszego Temerario, choć dziś nie znajduje się jeszcze w planach.
Model Huracan Sterrato okazał się dla Lamborghini trafionym eksperymentem. Samochód szybko się wyprzedał i pokazał, że w gamie włoskiej marki jest miejsce także na bardziej nieoczywiste odmiany, nawet jeśli na papierze brzmią jak pomysł po alkoholowym wieczorze w Sant’Agata Bolognese.
Sterrato okazało się strzałem w niszę
Podniesione Lamborghini z terenowymi ambicjami nie pasowało do klasycznego wyobrażenia o centralnosilnikowym supersamochodzie. Mimo to klienci kupili ten koncept bardzo chętnie, a auto wypracowało własną pozycję obok maszyn pokroju Porsche 911 Dakar. Stefan Winkelmann przyznał, że sukces Sterrato miał charakter globalny i że sam chciał zrealizować taki projekt od ponad dekady.
Sukces Sterrato był globalny i dla mnie była to jedna z rzeczy, które chciałem zrobić od ponad dekady.
Nowe Sterrato nie jest planowane, ale temat nie umarł
Szef Lamborghini nie zamknął drogi do kontynuacji tego pomysłu. Zaznaczył jednak, że główny nacisk przy rozwoju supersamochodów marki pozostaje dziś na klasycznych odmianach: coupe, wersji otwartej i mocniejszych wariantach. Winkelmann dał do zrozumienia, że terenowa interpretacja mogłaby wrócić dopiero później, tak jak miało to miejsce pod koniec cyklu życia Huracana. Na dziś taki model nie figuruje w planach, ale Lamborghini nie chce definitywnie zamykać sobie tej furtki.
To zawsze jest kwestia tego, czy mamy na to zasoby. Główny nacisk kładziemy na wersję zamkniętą, otwartą i większe osiągi. Pod koniec cyklu życia Huracana zrobiliśmy coś bardzo ekscytującego i bardzo udanego, więc zobaczymy. Dziś nie ma tego w planach, ale nigdy nie mów nigdy.
Jeśli wróci, punktem wyjścia byłoby Temerario
Najbardziej logiczną bazą dla ewentualnego następcy Sterrato wydaje się Lamborghini Temerario, a nie wycofana już platforma V10 z Huracana. To właśnie ten model ma stanowić fundament dla kolejnych odmian w najbliższych latach. Temerario jest obecne na rynku od mniej niż półtora roku, więc ewentualna wersja w stylu Sterrato pozostaje raczej odległą perspektywą. Wcześniej marka ma skupić się na bardziej oczywistym rozwijaniu gamy.
Najpierw Spyder, potem mocniejsza wersja
W krótszym terminie najbardziej oczekiwaną nowością ma być Temerario Spyder. Auto ma zachować hybrydowy układ z podwójnie doładowanym silnikiem V8 4.0 i mocą systemową 920 KM. Po tej wersji można spodziewać się lżejszej i mocniejszej odmiany w duchu Huracana Performante albo Huracana STO. Taki wariant prawdopodobnie zbliży się do poziomu ponad 950 KM, co dobrze pokazuje, że Lamborghini najpierw chce domknąć klasyczną ścieżkę rozwoju modelu, a dopiero później bawić się w szuter.






