Leapmotor ujawnił dane swojego najnowszego modelu. B03X zaskakuje zasięgiem

Europa ma dostać nowego gracza w segmencie miejskich SUV-ów na prąd. To Leapmotor A10, który na Starym Kontynencie ma występować jako B03X. Auto od 2027 roku wejść do produkcji w zakładzie Stellantis w Figueruelas w Hiszpanii. Na razie brzmienie obietnic jest proste: dwa akumulatory do wyboru, do 505 km zasięgu w cyklu CLTC i bardzo szybkie ładowanie.
Leapmotor gra tu kilkoma kartami naraz: efektywnością, nowoczesną elektroniką i lokalną produkcją. To zestaw, który w Europie potrafi robić różnicę, o ile liczby z prezentacji wytrzymają spotkanie z codziennością (czyli korkami, zimą i autostradą).
Dwa akumulatory i jeden silnik: prosty wybór na papierze
B03X ma mieć dwie wersje akumulatora: 39,8 kWh oraz 53 kWh. Intencja jest czytelna: mniejszy pakiet ma obniżyć próg wejścia, a większy dać odczuwalnie większy zasięg. Napęd ma opierać się na silniku elektrycznym 122 KM. To nie jest liczba, która ma budować legendę na parkingu pod myjnią. Ma za to pasować do auta miejskiego i podmiejskiego, gdzie liczy się spokojna sprawność, a nie pogoń za rekordem spod świateł (zwłaszcza gdy droga jest mokra i zimna). W skrócie, tak ma wyglądać konfiguracja:
- akumulator 39,8 kWh: zasięg deklarowany 403 km (CLTC),
- akumulator 53 kWh: zasięg deklarowany 505 km (CLTC),
- silnik 122 KM.
505 km CLTC: warto znać dopisek, zanim ktoś uwierzy w cud
Najmocniej wybrzmiewa liczba 505 km, ale trzeba pamiętać, że to wynik w cyklu CLTC. Ten standard jest zwykle bardziej optymistyczny niż europejskie WLTP, więc w realiach europejskich wartości mogą być niższe. Różnice potrafią się powiększać w warunkach niesprzyjających: chłód, deszcz, ogrzewanie kabiny i dłuższa jazda z wyższą prędkością robią swoje. To nie przekreśla auta. To tylko przypomina, że „zasięg” ma sens dopiero wtedy, gdy wiemy, w jakich warunkach go policzono.
Inaczej łatwo pomylić wynik z laboratorium z tym, co wychodzi między domem, pracą i obwodnicą (czyli w miejscach, gdzie bateria nie zna litości).
Ładowanie 30–80% w 16 minut: obietnica, która może wygrać lub przegrać
Leapmotor podaje, że B03X ma ładować się od 30% do 80% w 16 minut. Jeśli taki wynik potwierdzi się w europejskim użytkowaniu i przy realnie dostępnej infrastrukturze, może to być duża przewaga w segmencie miejskich crossoverów elektrycznych. Tu jednak diabeł siedzi w szczegółach: „czas ładowania” w praktyce zależy od temperatury akumulatora, mocy stacji i tego, czy auto utrzyma wysoką moc ładowania przez sensowną część sesji.
Sama liczba brzmi świetnie. Dopiero pomiary pokażą, czy to będzie szybka kawa na stacji, czy raczej „szybka”, ale z gwiazdką, której nikt nie czyta (a potem wszyscy się dziwią).
Minimalizm w kabinie i elektronika w roli głównej
Wnętrze B03X opisano jako minimalistyczne. Centralnym punktem ma być duży ekran dotykowy, a cała deska rozdzielcza ma pozostać możliwie prosta. To podejście, które jednych uspokaja, a innych doprowadza do szału, bo „gdzie są przyciski” (i tak, ten spór nie ma końca). Technologia ma tu być mocnym argumentem:
- czujniki LiDAR mają wspierać systemy asystujące kierowcy,
- procesory Qualcomm mają obsługiwać infotainment oraz funkcje aktywnego bezpieczeństwa.

To sygnał, że producent chce pozycjonować model jako nowoczesny technologicznie w klasie kompaktowych SUV-ów. W tej lidze „ładny ekran” przestał być bonusem. Teraz liczy się, czy system działa płynnie, aktualizacje nie psują podstaw i czy asystenci są pomocni, a nie nerwowi (bo nerwowy asystent to w praktyce dodatkowy pasażer).
Wygląd: LED-y, „pływający dach” i chowane klamki
Z zewnątrz B03X ma czerpać z rozwiązań znanych z modeli B10 i C10. Wymieniane są trzy charakterystyczne elementy:
- świetlny podpis LED na przodzie,
- ciemny słupek C dający efekt „pływającego dachu”,
- chowane klamki drzwi.
Te detale mają nie tylko budować nowoczesny wygląd, ale też wspierać aerodynamikę. W elektryku to ma sens, bo każdy opór powietrza prędzej czy później wraca w postaci zużytej energii.
Produkcja w Figueruelas: europejska układanka Stellantisa i Leapmotora
Jednym z najciekawszych elementów całej operacji jest plan produkcyjny. Zakład Stellantis w Figueruelas w Hiszpanii ma stać się europejskim centrum produkcji dla Leapmotor. W planie są cztery modele: B10, B05, A10 oraz A05. Kolejność ma wyglądać następująco:
- B10 ma ruszyć w Figueruelas już od sierpnia (najbliższego wobec planu),
- następnie mają dołączyć B05, A10 i A05 do 2027 roku.
Taka lokalizacja ma kilka praktycznych konsekwencji: mniejsze koszty logistyki, łatwiejsze dopasowanie do europejskich wymogów i produkt wytwarzany bliżej rynku docelowego. W czasach ceł, regulacji i presji na łańcuchy dostaw, „produkowane w Europie” jest nie tylko hasłem. To konkretna przewaga operacyjna, o ile cały projekt dowiezie jakość (bo sama mapa nie jeździ).
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



