Leapmotor podtrzymuje swoje ambitne plany na 2026 r. Giełda łapie oddech

Leapmotor celuje w przekroczenie miliona aut sprzedanych globalnie w 2026 roku i podaje konkretną liczbę: 1 050 000 sztuk. To skok o 76% względem wyniku z 2025, ale plan nie opiera się na jednym „cudownym” modelu. Zamiast tego ma być równe tempo i stabilna sprzedaż całej gamy.
W tle jest też rosnąca międzynarodowa układanka: marka ma wsparcie Stellantisa, a pod koniec 2025 do akcjonariatu dołączył państwowy FAW. To nie jest już zabawa w garażową rewolucję, tylko twarda gra o wolumen i marżę.
Cel na 2026: ponad milion aut i „tryb ochronny”
Dyrektor operacyjny Leapmotor, Xu Jun, miał przedstawić cel na 2026 w liście do współpracowników z okazji obchodów chińskiego Nowego Roku:
W 2026 chcemy sprzedać 1 050 000 samochodów, co oznacza wzrost o 76% rok do roku. W tym roku będziemy działać w trybie ochronnym: naszym celem jest stabilna sprzedaż każdego modelu zamiast tworzenia pojedynczych hitów. Upraszczamy zasady i zwiększamy zyski.
W styczniu 2026 Leapmotor dostarczył tylko 32 059 aut. To wprawdzie o 27,4% więcej rok do roku, ale jednocześnie sprzedaż spadła o 47% miesiąc do miesiąca, więc start roku jest mieszanką wzrostu i zadyszki.
Skąd baza do wzrostu: wynik 2025 i zmiany właścicielskie
W 2025 Leapmotor dostarczył 596 555 samochodów na świecie, co oznacza wzrost o 103% rok do roku. Jeśli więc ktoś szuka „paliwa” pod ambitny plan na 2026, to właśnie tu je widać: w wolumenie i w tempie wzrostu, a nie w jednej efektownej premierze. Wątek właścicielski też jest konkretny. Pod koniec 2023 Stellantis przejął 20% udziałów w Leapmotor za 1,5 mld euro (ok. 6,34 mld zł) oraz równolegle podano kwotę 1,77 mld dolarów (ok. 6,33 mld zł).
W grudniu 2025 państwowy FAW kupił 5% akcji za ok. 3,74 mld juanów (ok. 1,93 mld zł).
Gama modeli: dziewięć aut dziś, kolejne premiery w 2026
Aktualna oferta Leapmotora obejmuje dziewięć modeli. W uproszczeniu wygląda to tak:
- Lafa 5 (B05) oraz T03
- B01 oraz C01 – sedany
- A10 (B03X), B10, C10, C11 oraz C16 – crossovery
Do tego w 2026 mają dojść kolejne pozycje. Marka zapowiada premierę D19, czyli flagowego SUV-a z akumulatorem 80,3 kWh, oraz D99, opisywanego jako luksusowy van klasy MPV.
B10 „w drodze do Europy” i ekspansja bez jednego hitu
W planie na podbicie wyniku sprzedaży ważne ma być też rozszerzanie obecności poza Chinami. Wprost pojawia się wątek B10 „w drodze do Europy”, co pasuje do strategii opartej na szerokiej ofercie, a nie na jednym modelu, który ma „zrobić rok”. To podejście ma sens pod jednym warunkiem: jeśli mówimy o „lepszej” strategii, to w aspekcie odporności na wahania popytu i w warunkach ostrej konkurencji oraz częstych zmian nastrojów klientów, szeroka, stabilnie sprzedająca się gama zwykle daje spokojniejszy oddech niż gonitwa za jednym przebojem. Zwykle, bo rynek i tak lubi płatać figle.
Przykład Li Auto: jak łatwo zepsuć dobrą passę
Na chińskim rynku widać, jak szybko potrafi odwrócić się trend, jeśli strategia nie nadąża za produktem. Li Auto sprzedało ponad 500 000 aut w 2024, ale później podjęło dwie strategicznie nietrafione decyzje: utrzymanie nacisku na sprzedaż krajową oraz uruchomienie dwóch modeli elektrycznych zamiast dużej aktualizacji dotychczasowej gamy.
Efekt? Roczna sprzedaż spadła do 400 000. Na tym tle Leapmotor próbuje iść inną ścieżką: bardziej „księgową” w stylu, ale potencjalnie stabilniejszą w wynikach, jeśli konsekwencja dowiezie to, co obiecuje na papierze. Krótko mówiąc: mniej pokazów, więcej dowożenia.
Co jeszcze dzieje się wokół marki i rynku?
W obiegu krążą też inne wątki związane z Leapmotor. Dla przykładu pojawia się informacja, że D19 ukończył test jednoczesnego uszkodzenia dwóch opon w ekstremalnych warunkach lodowych, a marka określa go jako „pierwszy na świecie” tego typu sprawdzian. To brzmi widowiskowo, ale bez pełnego porównania procedur i kryteriów innych firm warto traktować to jako deklarację producenta, a nie uniwersalny wyrok branży.
Jest też szersze tło rynku NEV (pojazdów nowej energii) w Chinach: w jednym z zestawień za styczeń 2025 pojawiają się liczby 57 915 dla HIMA oraz 39 000+ dla Xiaomi. To pokazuje skalę i tempo rywalizacji, w której łatwo się zachłysnąć wzrostem, a jeszcze łatwiej stracić rytm.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



