Kryzys w Maranello. Ferrari tonie w chaosie, a Leclerc szykuje się do odejścia

Ferrari przeżywa jeden z najtrudniejszych momentów ostatniej dekady. Zespół z Maranello ugrzązł w środku stawki Formuły 1, a atmosfera w garażu SF-25 coraz bardziej przypomina pole minowe niż kolebkę mistrzów. Charles Leclerc, dotąd wierny projektowi Scuderii, zaczyna tracić cierpliwość – i coraz poważniej myśli o zmianie barw.
Ambitny start, brutalne przebudzenie
Jeszcze na początku sezonu wszystko zapowiadało się obiecująco. Przyjście Loïca Serry, znanego ze skutecznej pracy w Mercedesie, oraz deklaracje Freda Vasseura o „nowym podejściu technicznym” dawały fanom nadzieję, że SF-25 wreszcie włączy się do walki o zwycięstwa. W teorii – plan był solidny. W praktyce – po letniej przerwie Ferrari zaczęło dramatycznie tracić grunt pod kołami. Bilans mówi sam za siebie: zaledwie 50 punktów w pięciu wyścigach, co daje średnią typową dla ekip środka stawki. Ferrari regularnie ustępuje nie tylko McLarenowi i Mercedesowi, ale nawet Aston Martinowi czy Racing Bulls.
Awaryjność i chaos inżynieryjny
Największym bólem głowy inżynierów Ferrari jest dziś niezawodność. Układ hamulcowy przegrzewa się niemal w każdym Grand Prix, zmuszając kierowców do zachowawczej jazdy. W dodatku zbyt mały docisk aerodynamiczny wymusza eksperymentalne ustawienia, balansujące na granicy przepisów. Rezultat? Samochód jest niestabilny, trudny w prowadzeniu i – jak przyznał jeden z członków zespołu – „bardziej walczy z kierowcą niż z rywalami”.
Mercedes i Red Bull się rozwijają, my stoimy w miejscu. Trudno być optymistą.
Jak powiedział Charles Leclerc po ostatnim wyścigu, frustracja wśród kierowców osiągnęła punkt krytyczny.
Napięcia i konflikty wewnętrzne
Kryzys techniczny to tylko część problemu. W Maranello wrze również na poziomie zarządzania. Lewis Hamilton, który dołączył do Ferrari w 2025 roku, miał już okazję poznać kulisy organizacyjnego chaosu: brak komunikacji między działami, zmienne strategie i niejasne procedury rozwoju. Fred Vasseur, mimo przedłużonego kontraktu na kolejne trzy lata, powtarza w kółko te same frazy o „potencjale” i „poszukiwaniu perfekcji”. Jednak wewnątrz zespołu nikt już w to nie wierzy.
Sytuacja jest napięta jak nigdy. Ludzie w garażu czują się zagubieni.
Jak ujawniło jedno ze źródeł bliskich zespołowi, w poprzednią sobotę po kwalifikacjach doszło do ostrego spięcia między Vasseurem a Matteo Togninallim, odpowiedzialnym za inżynierię. To kolejny sygnał, że spójność zespołu wisi na włosku.
Leclerc na rozdrożu
Coraz częściej mówi się, że Leclerc planuje odejście z Ferrari. Choć jego kontrakt obowiązuje do końca 2026 roku, według źródeł z paddocku kierowca rozważa rozstanie rok później – w 2027 roku. Nieoficjalnie wiadomo, że najbardziej prawdopodobnym kierunkiem byłby Mercedes. Alternatywą pozostaje McLaren – zespół, który w ostatnich sezonach imponuje tempem rozwoju i klarowną strukturą techniczną. Wszystko zależy od tego, jak Ferrari odnajdzie się w nowych regulacjach na 2026 rok. Jeśli SF-26 znów okaże się chybionym projektem, dla Leclerca będzie to sygnał, że nie ma już czego ratować.
Koniec cierpliwości
Monakijczyk nie chce spędzić kolejnej dekady na czekaniu, aż Ferrari „znowu zacznie wygrywać”. Po serii rozczarowań i błędów strategicznych jego cierpliwość – podobnie jak ta fanów – jest na wyczerpaniu. Jeśli nadchodzący sezon nie przyniesie przełomu, rozstanie stanie się nieuniknione. Wówczas Ferrari może stracić nie tylko swojego lidera, ale też zaufanie ludzi, którzy jeszcze wierzą w legendę z Maranello. Jak podsumował jeden z komentatorów włoskiej telewizji:
Jeśli Ferrari nie odrodzi się w 2026 roku, Leclerc odejdzie, a za nim wielu innych.
Ostatni dzwonek dla Scuderii
Czas działa przeciwko czerwonym. Vasseur musi udowodnić, że potrafi okiełznać chaos i przywrócić zespołowi tożsamość. W przeciwnym razie przyszły sezon może być początkiem końca obecnej ery Ferrari – ery pełnej ambicji, ale pozbawionej wyników. Fani i eksperci wiedzą jedno: Scuderia nie może sobie pozwolić na kolejną porażkę. Bo w Formule 1 pamięć o zwycięstwach jest krótka – a legenda, nawet tak wielka jak Ferrari, nie jest wieczna.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Hamilton uważa, że jest w najlepszym miejscu, w jakim był od bardzo dawna

Scout Motors się spóźnia. Volkswagen przesuwa start amerykańskiej marki

Aston Martin zmienia obsadę i podział ról w zespole torowym na 2026

Renault Twingo E-Tech zgarnia Ecobest 2026. 263 km WLTP i cel: miasto



