Lexus LC500 Pinnacle Edition – specjalna edycja może być pożegnaniem modelu

Mateusz Struk – zastępca redaktora naczelnego

Mateusz Struk

Tak Lexus żegna się – choć jeszcze nieoficjalnie – ze swoim flagowym sportowym coupe i kabrioletem, prezentując LC500 Pinnacle Edition. Limitowana edycja, dostępna wyłącznie w Japonii, to być może ostatni rozdział tej wyjątkowej historii. 

Lexus LC to samochód, który wykraczał poza konwencję od momentu premiery konceptu w 2012 roku. Gdy zadebiutował jako model produkcyjny w 2016 roku, wielu uznało go za ucieleśnienie japońskiego podejścia do luksusu i inżynierii – mniej krzykliwe niż europejscy rywale, ale z detalami dopracowanymi do perfekcji.

Po niemal dekadzie obecności na rynku, LC500 Pinnacle jawi się jako definitywne podsumowanie tej filozofii. Lexus mówi wprost: to “szczyt” możliwości tej linii. I faktycznie – wygląda na to, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko kolejną wersją specjalną. To coś w rodzaju cichego ukłonu dla purystów i fanów motoryzacyjnego rzemiosła.

Choć stylistycznie Pinnacle Edition nie odbiega diametralnie od znanych wcześniej wersji, to w detalach tkwi siła. Coupe pokryte zostało lakierem Oborogin z matowym bezbarwnym wykończeniem – to odcień, który zmienia się w zależności od światła. Kabriolet prezentuje się równie zjawiskowo w kolorze Neutrino Gray z miękkim, brązowo-srebrnym dachem. Obie wersje osadzono na 21-calowych kutych felgach z wykończeniem „black sputtering”.

Z przodu uwagę przykuwają karbonowe canardy, a z tyłu – znany z wersji Aviation z 2020 roku – stały spoiler z CFRP, który teraz trafił zarówno do coupe, jak i wariantu bez dachu.

Wnętrze: kunszt i elegancja

Również kabina podkreśla, że mamy do czynienia z edycją kolekcjonerską. W coupe dominuje dwukolorowy motyw: czerń i biel. Kabriolet wita pasażerów bardziej klasycznym połączeniem: brązu i bieli. Deskę rozdzielczą zdobi haft, konsolę środkową emblemat “LC Limited Edition”, a progi – karbonowe listwy.

Silnik: V8 bez kompromisów

Na szczęście Lexus nie eksperymentuje tam, gdzie nie trzeba. Sercem Pinnacle Edition pozostaje wolnossące V8 o pojemności 5 litrów, generujące 471 KM i 540 Nm momentu obrotowego. Moment obrotowy przekazywany jest na tylne koła za pomocą 10-biegowego automatu.

Wisienką na torcie jest szpera o specjalnym zestrojeniu, poprawiająca responsywność auta. Coupe otrzymało także aluminiowy, pusty w środku wspornik tylnego zawieszenia, który wpływa na sztywność i przyczepność. Zestrojenie zawieszenia różni się w zależności od wersji nadwoziowej – coupe nastawione jest bardziej sportowo, a kabriolet kładzie większy nacisk na komfort jazdy.

Cena, dostępność, wyjątkowość

Produkcja LC500 Pinnacle zostanie ograniczona do 100 egzemplarzy coupe i 100 egzemplarzy kabrioletu, przeznaczonych wyłącznie na rynek japoński. Połowa z nich trafi do klientów poprzez system losowania – zgłoszenia można składać od 24 lipca do 7 sierpnia, a wyniki ogłoszone zostaną 18 sierpnia. Cena? 17,8 miliona jenów – czyli około 436 500 zł.

Co dalej dla LC?

Poza edycją Pinnacle, gama LC w Japonii nadal obejmuje LC500 z V8, w cenie od 14,1 do 14,93 mln JPY (od około 345 700 zł), LC500h z hybrydowym V6 3.5, wyceniany od 14,55 do 15,38 mln JPY (od około 356 700 zł).

Wersja hybrydowa zniknęła z rynku amerykańskiego, co może być kolejną wskazówką, że Lexus stopniowo kończy erę LC w znanym kształcie. Wszystkie wersje zyskały też… nową naklejkę na drzwiach.

Pinnacle – więcej niż edycja specjalna?

Czy LC Pinnacle to pożegnanie? Lexus jeszcze tego oficjalnie i wprost nie potwierdził, ale nazwa i limitowany charakter tej wersji sugerują zamknięcie pewnego rozdziału. W dobie elektryfikacji i cyfrowych dźwięków wydechu, taka konstrukcja – z wolnossącym V8, dopracowaną aerodynamiką i dbałością o detale – jest jak ostatni jazzowy riff, po którym zostanie tylko cisza.

O autorze

Mateusz Struk – zastępca redaktora naczelnego

Mateusz Struk

Zastępca redaktora naczelnego
Dziennikarz i wydawca z ponad 13-letnim stażem w mediach ogólnokrajowych i branżowych. Doświadczenie zdobywał na łamach serwisów RadioZET.pl, Antyradio.pl, Interia Motoryzacja oraz ForzaItalia.pl, a także na antenie Radia Hobby, gdzie współprowadził audycje. Współpracował również z wiodącymi tytułami prasowymi, takimi jak Tygodnik Motor, miesięcznik Auto Moto czy Auto Motor i Sport.Prywatnie pasjonat motorsportu i wirtualnego ścigania oraz promotor simracingu. Od 2019 roku zarządza i współtworzy zespół simracingowy ForzaItalia.pl eRacing. Jest też czynnym kierowcą i niestraszne mu są 24-godzinne wyścigi długodystansowe. Fan mechanicznych, tylnonapędowych samochodów. 

© 2026 MotoGuru.pl