⏱️ 3 min.

YouTuber wytknął błędy Lucid Air. Marka wystosowała odpowiedź

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

11-01-2026 17:01
YouTuber wytknął błędy Lucid Air. Tym razem marka nie udaje, że nie słyszy

Negatywne recenzje aut na YouTube potrafią zrobić z marki worek treningowy, a czasem dołożyć cegłę do jej kłopotów. Tym razem krytyka nie skończyła się wzruszeniem ramion: Lucid Air dostał techniczny „przegląd bólu”, a potem… telefon od ludzi, którzy ten samochód projektują. Jeśli zapowiedzi przełożą się na aktualizacje, zyskają nie tylko widzowie, ale przede wszystkim obecni i przyszli właściciele.

Krytyka, która nie była „polowaniem na kliki”

Jason Fenske z kanału Engineering Explained wziął w leasing Lucid Air w wersji Touring i po czasie opublikował mocno bezpośredni materiał o rozczarowaniu autem. Nie było tam krzyku ani taniej sensacji, tylko długie, techniczne rozbieranie problemu na części: mechanicznie świetny samochód elektryczny miał być „ograniczany” przez niedojrzałe oprogramowanie, nieintuicyjne decyzje w obsłudze (interfejs użytkownika) i kilka dziwnych zachowań elementów wyposażenia.

W podobnych historiach producent często wybiera ciszę. Tu miało być inaczej: wg Fenske po publikacji doszło do rzeczowych rozmów z inżynierami Lucida, a także z wiceprezesem ds. inżynierii Imadem Dlalą. To ważna różnica, ale warto trzymać w głowie jedno: rozmowa i obietnica nie są jeszcze poprawką.

Co Lucid ma poprawić już „po drodze”

Największy ciężar sprawy dotyczy oprogramowania. Wg marki trwają prace nad poprawkami w kilku punktach, które brzmią jak lista rzeczy, z którymi użytkownik spotyka się każdego dnia:

  • stabilność „telefonu jako klucza” (żeby auto nie „gubiło” dostępu),
  • zachowanie klamek drzwi,
  • pozycjonowanie lusterek przy cofaniu,
  • niespójności wskazań zasięgu,
  • obsługa Tesla Supercharger z funkcją „podłącz i ładuj”.

To są deklaracje, ale przynajmniej dotyczą konkretów. Krótko mówiąc: mniej irytacji „na co dzień”, więcej przewidywalności (a to w nowoczesnym aucie bywa cenniejsze niż kolejny bajer w katalogu).

Duża zmiana: przebudowa interfejsu użytkownika 3.0

Najpoważniejsza zapowiedź to pełna przebudowa interfejsu użytkownika, czyli UX 3.0, planowana na początek jesieni 2026 roku. Wg marki ma ona przynieść m.in.:

  • wielozadaniowość (korzystanie z kilku funkcji naraz),
  • szybsze przełączanie profili,
  • stabilniejsze działanie Apple CarPlay,
  • lepsze komendy głosowe,
  • bardziej intuicyjny układ obsługi.

Lucid podaje też, że dostęp do UX 3.0 dostaną właściciele nowszego sprzętu, a część osób będzie mogła wejść w to przez płatną modernizację. To uczciwe postawienie sprawy „jak jest”, choć dla części klientów może to brzmieć jak: „aktualizacja tak, ale zależy, co masz w aucie i ile dopłacisz”.

Prąd dla domu: 17 kW bez dodatkowego falownika

Kolejna mocna rzecz to funkcja zasilania domowego z auta (pojazd-dom). Wg marki ma się pojawić w pierwszej połowie 2026 roku i oferować do 17 kW mocy szczytowej, bez konieczności stosowania osobnego falownika domowego. Tu Lucid sugeruje, że przewaga może leżeć po stronie sprzętu w aucie, a nie tylko w „ładnym ekranie”.

Fenske szacuje, że w jego przypadku Lucid mógłby zasilać dom przez cztery dni podczas przerwy w dostawie prądu, bez zmiany nawyków rodziny. To nadal przykład z życia jednej osoby, a nie gwarantowany scenariusz dla każdego domu, ale kierunek jest jasny: auto ma być też sensownym magazynem energii, a nie wyłącznie urządzeniem do dojazdów.

Dlaczego ta historia jest nietypowa i gdzie jest haczyk

Fenske zachowuje ostrożność i trudno mu się dziwić: obietnice to nie poprawki, a Lucid Air realnie potrafić zmęczyć użytkownika w prostych sytuacjach. Jednocześnie sama postawa „przyjmujemy krytykę i mówimy, co zmienimy” wypada lepiej niż udawanie, że problem nie istnieje.

Jest też kontekst, o którym nie da się zapomnieć: to nie był „przypadkowy klient z ulicy”. Fenske ma duży zasięg i rozmawia językiem technicznym, który inżynierowie rozumieją bez potrzeby wspomagania się tłumaczem. To może przyspieszać reakcję. Ale jeśli zapowiedziane zmiany faktycznie trafią do aut, finalnie skorzystają z nich wszyscy użytkownicy, nie tylko twórca materiału.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.