Przyszłość Mazdy Iconic SP pod znakiem zapytania. Powodem są koszty EV
Mazda przyznała, że produkcyjna wersja konceptu Iconic SP – małego, dwuosobowego coupé wielkości MX-5 z napędem elektrycznym z range-extenderem Wankla – wpadła na ścianę z napisem „finanse”. Firma skupiła się na budowie własnej, od podstawowej architektury EV na 2027 rok, a sportowiec, który zdobył serca na Tokio 2023, przestał być priorytetem. Technika jest możliwa – przeszkodą okazał się rachunek.
Co Mazda pokazała w Tokio i dlaczego Iconic SP tak rozpalił wyobraźnię
Iconic SP zadebiutował na Tokyo Motor Show w 2023 roku jako kompaktowe, zadziorne coupé o gabarytach MX-5. Koncept łączył napęd główny elektryczny z niewielkim silnikiem Wankla pracującym w roli generatora, który doładowuje baterię w trakcie jazdy. Deklarowany potencjał układu wynosił 365 KM – jak na auto tej wielkości, to zapowiedź dynamiki. Projekt od pierwszego szkicu powstawał z myślą o homologacji, nadwozie i pakiet konstrukcyjny przewidywały realną drogę do produkcji, a nie tylko ładne zdjęcia z salonu.
Jak podkreślił ówcześnie szef designu Masahi Nakayama, firma nie traktowała Iconic SP jako pustego pokazu świateł. W jego opinii samochód został zaprojektowany „z realną intencją przełożenia na model produkcyjny w niedalekiej przyszłości”. To był wyraźny sygnał, że Mazda chciała dać rynkowi coś więcej niż kolejną interpretację „sportu jutra”.
Rachunek za platformę EV
Dwa lata po debiucie konceptu Mazda była już głęboko w procesie opracowywania własnej, dedykowanej architektury dla aut elektrycznych, które mają stanąć na drogach w 2027 roku. Taki krok kosztuje – i to nie symbolicznie. Właśnie tu pojawił się zgrzyt: wdrożenie Iconic SP na tej bazie nie znalazło się na liście priorytetów. Jak wyjaśniło przedsiębiorstwo, problemem nie jest technologia, lecz koszt jej wdrożenia w niszowym, sportowym modelu. Jak stwierdził dyrektor ds. technologii Ryuichi Umeshita, zanim wzięto pod uwagę finanse, wszystko wyglądało obiecująco. Po przeliczeniu arkuszy kalkulacyjnych entuzjazm musiał jednak zwolnić: Ekspert stwierdził:
Odpowiem osobiście: to jest moje wymarzone auto. Chcę je urzeczywistnić. Technologicznie wierzę, że to możliwe. Jedyną kwestią pozostającą do rozwiązania były finanse.
„Lean asset” – oszczędności, które zmieniły mapę drogowej przyszłości
Od czasu premiery Iconic SP Mazda wprowadziła strategię „lean asset”, czyli kurację odchudzającą inwestycje, aby utrzymać konkurencyjność i rentowność w warunkach, gdy popyt na EV globalnie nie dorównał wcześniejszym, wyśrubowanym prognozom branży. Cięcie wydatków na elektryfikację sięgnęło około 2,5 mld funtów – w przybliżeniu 12,12 mld zł – czyli około jednej trzeciej pierwotnego planu do 2030 roku. Dla „małego gracza” (jak Mazda lubi o sobie mówić) to ruch ostrożny i logiczny: środki idą w platformę bazową, a nie w niszowe, kosztowne wdrożenia.
Silnik Wankla nie zginął: od generatora do PHEV 510 KM w Vision X-Coupé
To nie koniec historii Wankla w planach Mazdy. Firma przywróciła zespół rozwijający silnik rotacyjny i przeniosła filozofię Iconic SP do większego, czterodrzwiowego GT – Vision X-Coupé. Tam napęd plug-in osiąga deklarowane 510 KM, a koncepcja układu idzie krok dalej: silnik spalinowy ma pracować na mikroalgach i współdziałać z urządzeniem ograniczającym emisje przy wylocie, które – w ambitnym scenariuszu – mogłoby dawać bilans „poniżej zera” (carbon-negative).
Mazda pozostaje także przy podejściu, że Wankel świetnie sprawdza się jako generator (jak w MX-30), ale wprost przyznaje, że napędzanie kół bezpośrednio przez silnik rotacyjny wciąż wymaga dodatkowych 2–3 lat rozwoju, głównie przez naturalnie wyższe emisje tego typu jednostki. W opinii prelegenta z działu rozwoju:
Przywróciliśmy zespół rozwoju silnika rotacyjnego i wiemy, że nasze DNA tkwi w autach sportowych, więc nigdy nie powiedzielbym, że to porzuciliśmy.
Gdzie Iconic SP pasowałby w gamie obok MX-5?
Tu pojawia się drugi wątek – pozycjonowanie. Mazda zapowiedziała, że MX-5 będzie produkowane tak długo, jak to możliwe. Przy zbliżonych gabarytach i „duszy” kierowcy nowe, elektryczne coupé z Wanklem-generatorem musiałoby mieć jasno inną tożsamość: bardziej futurystyczną, bardziej „elektryczną” w prowadzeniu, i – co nieuniknione – droższą. W realiach ostrożnych inwestycji łatwiej bronić legendy MX-5 niż stawiać na drogi „drugi filar” w tym samym segmencie emocji.
Co dalej: scenariusze dla fanów Mazdy i sportowych EV
Nad Iconic SP nie zapadł wyrok ostateczny. Bardziej pasuje tu kartka z warsztatu: „wrócić, gdy będzie budżet”. Jeśli rozwój Wankla do bezpośredniego napędu kół rzeczywiście przyniesie przełom w ciągu 2–3 lat, a wyniki sprzedaży EV i koszty baterii poprawią bilans, projekt może dostać zielone światło. Do tego czasu Vision X-Coupé pełni rolę realnego poligonu dla rotacyjno-elektrycznej techniki Mazdy na wyższym szczeblu cenowym i technologicznym, a MX-5 pozostaje bastionem analogowej radości z jazdy.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Verstappen startuje w Nürburgringu 24h. Rywali z najwyższej półki jest cała kolejka

W Chinach rządzi hasło „lodówka, ekran i sofa”. Co oznacza?

Pomysł powrotu V8 do F1 zyskuje zwolenników. Coulthard mówi o zeroemisyjności

Volkswagen kończy karierę kompaktowego minivana. Pokonały go nowe przepisy



