Mercedes-Benz 280 TE z 1979 roku przez 38 lat pozostawał uwięziony w garażu zasypanym po trzęsieniu ziemi i osuwisku we Włoszech. Samochód zachował się niemal w oryginalnym stanie, ma mniej niż 6100 km przebiegu, a podczas aukcji w Pebble Beach osiągnął aż 252 000 dolarów (ok. 940 000 zł) – znacznie więcej, niż przewidywano.
Katastrofa zamknęła Mercedesa w garażu na 38 lat
Historia tego egzemplarza zaczęła się w 1979 roku. Mercedes-Benz 280 TE został odebrany przez pierwszego właściciela w ramach dostawy fabrycznej i następnie trafił do włoskiego Avellino. Rok później region dotknęło trzęsienie ziemi, a osuwisko odcięło dostęp do garażu, w którym stał samochód.
280 TE pozostało tam od 1980 aż do 2018 roku. Według domu aukcyjnego samochód nie został w tym czasie uszkodzony ani nawet wcześniej zarejestrowany. Gdy po niemal czterech dekadach udało się wydostać go na zewnątrz, okazało się, że zachował wyjątkowo niski przebieg i dużą część fabrycznego stanu.
Mniej niż 6100 km i praktycznie brak renowacji
W chwili katalogowania licznik wskazywał mniej niż 6100 km. Gooding Christie’s określa samochód jako egzemplarz nierestaurowany i zasadniczo zachowany w oryginalnym stanie. Prace wykonywane przez specjalistyczną firmę Scott Grundfor Company ograniczały się do podstawowej obsługi oraz wymiany elementów związanych z bezpieczeństwem.
Wyświetl ten post na Instagramie
Nietypowa jest również konfiguracja. Nadwozie ma lakier Nickel Green DB 870, wycofany po 1979 roku, a we wnętrzu znalazły się zielone materiały MB-Tex i tkanina w niebiesko-zielonym odcieniu. Samochód wyposażono m.in. w klimatyzację, drewno Zebrano oraz dodatkowe siedzenie zwrócone tyłem do kierunku jazdy.
Sześciocylindrowa 280 TE była najmocniejszą benzynową wersją kombi
Pod maską pracuje rzędowy, sześciocylindrowy silnik M110 o pojemności 2746 cm³. W samochodach produkowanych od kwietnia 1978 roku jednostka rozwijała 185 KM i 240 Nm. Oficjalne archiwum Mercedes-Benz podaje, że 280 TE powstało w liczbie 19 789 egzemplarzy.
Była to najwyżej pozycjonowana benzynowa odmiana kombi serii 123. W 1979 roku kosztowała w Niemczech od 34 535,20 marek, a później cena rosła. Do tego można było zamówić m.in. czterobiegową automatyczną skrzynię biegów, którą wyposażono także w wystawiony na aukcji samochód.
Szacowano 160 tys. dolarów. Padło 252 tys.
Przed aukcją Gooding Christie’s wyceniało Mercedesa na 130 000–160 000 dolarów (ok. 484 900–596 800 zł). Samochód zaoferowano bez ceny minimalnej podczas Pebble Beach Auctions.
Ostatecznie wynik zdecydowanie przebił prognozy. W123 zostało sprzedane za 252 000 dolarów (ok. 939 960 zł), czyli o 92 000 dolarów więcej niż górna granica estymacji.
To właśnie niezwykła kombinacja niewielkiego przebiegu, braku pełnej renowacji, rzadkiej konfiguracji i udokumentowanej historii odróżnia ten egzemplarz od typowych Mercedesów serii 123. W tym przypadku niemal cztery dekady przymusowego postoju, które dla większości samochodów oznaczałyby koniec historii, stworzyły motoryzacyjną kapsułę czasu.






