⏱️ 3 min.

Mercedes-AMG C 63 – puryści wygrali, „ekoświry” przegrały. Powróci widlasty silnik zamiast czterocylindrowego

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

14-09-2025 09:09
Mercedes-AMG C 63 może dostać sześciocylindrowy silnik zamiast czterech cylindrów

Mercedes-AMG C 63 S E Performance zrobił wrażenie na papierze – 680 KM i 1020 Nm z układu hybrydowego brzmiało jak spełnienie marzeń inżyniera Formuły 1. Problem w tym, że dla fanów marki nie liczą się wyłącznie liczby, lecz także brzmienie i charakter jednostki. A tutaj zamiast kultowego V8 pojawił się czterocylindrowy silnik 2-litrowy z turbiną, co wielu uznało za herezję. Teraz na horyzoncie pojawiła się szansa na rehabilitację – możliwy jest powrót sześciu cylindrów.

AMG słucha głosu klientów

Jak ujawnił Mattias Geisen, członek zarządu Mercedesa ds. sprzedaży i marketingu, firma rozważa opcję mocniejszego napędu w kolejnej odsłonie modelu:

Mamy pewne opcje, gdzie zamiast czterech cylindrów pojawi się również sześć. Być może będzie hybryda, a być może czysty silnik spalinowy. Damy znać, gdy będziemy gotowi.

W kuluarach mówi się o wykorzystaniu znanej już jednostki R6 3.0 z oferty AMG. To turbodoładowany silnik wspierany 48-woltowym układem mild-hybrid. W modelach CLE 53 coupe i cabrio generuje on 449 KM i 560 Nm, a w hybrydowej odmianie E 53 rozwija nawet 612 KM oraz 750 Nm w trybie Race Start. To nadal nie jest bulwarowe V8, ale brzmienie R6 byłoby bardziej godne AMG niż chłodna precyzja czterech cylindrów.

Dlaczego nie V8?

Wielu fanów marzy o powrocie V8 do C 63, ale Auto Express wskazało na bariery techniczne. Montaż takiej jednostki wymagałby innej tylnej osi, zmienionej geometrii zawieszenia, szerszego rozstawu kół z tyłu oraz nowych tłoczeń karoserii. To oznaczałoby gigantyczne koszty i de facto projektowanie modelu od nowa. W czasach, gdy każda marka liczy się z każdym groszem w walce o zgodność z normami emisji, taki ruch wydaje się mało prawdopodobny.

Obecna hybryda – cud inżynierii, ale bez duszy

Aktualne C 63 i GLC 63 S E Performance korzystają z układu, w którym benzynowy silnik sam generuje 475 KM i 545 Nm, co czyni go najmocniejszym czterocylindrowcem w seryjnej produkcji. Całość wspiera elektryczna turbina eliminująca „turbodziurę” i tylna oś z oddzielną dwubiegową skrzynią dla silnika elektrycznego. Bateria powstała na bazie doświadczeń z Formuły 1 i faktycznie pozwala osiągać imponujące parametry.

To rozwiązanie rodem z F1 – mały, mocno wysilony silnik spalinowy wspierany jednostką elektryczną. Niezwykle efektywne, ale skomplikowane i ciężkie.

W teorii – mistrzostwo techniki. W praktyce – wielu kierowców uznało, że brak odpowiedniego dźwięku i nadprogramowe kilogramy psują przyjemność z jazdy. Bo jakby nie patrzeć, decyzja o zakupie sportowego sedana często jest podyktowana bardziej sercem niż zimną kalkulacją.

Co dalej z C 63?

Wprowadzenie sześciocylindrowej jednostki mogłoby przywrócić modelowi część dawnego charakteru i jednocześnie zachować zgodność z wymogami emisji. Platforma dzielona z klasą CLE oznacza, że dłuższy silnik R6 powinien zmieścić się pod maską bez większych przeróbek. A to daje realną nadzieję, że przyszłe C 63 nie będzie autem, które wreszcie dostarczy kierowcy coś więcej, niż samych osiągów. Emocji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.