Mały Mercedes klasy G miał być wyłącznie elektryczny. Teraz jednak Niemcy wsłuchali się w głosy klientów

Krzysztof Drobnicki
Krzysztof Drobnicki

Mercedes szykuje mniejszego brata klasy G, ale plan elektrycznego SUV-a najwyraźniej zderzył się z realiami salonów sprzedaży. Okazuje się bowiem, że amerykańscy dealerzy przekonali włodarzy tej niemieckiej marki do wersji spalinowej. Model, znany nieoficjalnie jako „Baby G”, może pojawić się około 2027 roku.

Mercedes nie potwierdził jeszcze finalnego terminu premiery ani pełnej gamy napędów. Kierunek jest jednak jasny: mniejsza klasa G nie ograniczy się wyłącznie do wariantu elektrycznego. To ważna zmiana, bo przez pewien czas taki scenariusz wyglądał na najbardziej prawdopodobny.

Dealerzy usłyszeli klientów, a Mercedes usłyszał dealerów

Najmocniejszy sygnał przyszedł ze Stanów Zjednoczonych. Michael Schiebe, szef Mercedes-AMG, podczas spotkania w Los Angeles wyjaśnił, że amerykańscy dealerzy jasno domagali się wersji z silnikiem spalinowym. Schiebe opisał stanowisko dealerów bez dyplomatycznej mgły:

Jasna informacja zwrotna od naszych amerykańskich dealerów, których od czasu do czasu pytaliśmy, brzmiała: potrzebujemy wersji z silnikiem spalinowym. Powiedzieliśmy: dobrze, wprowadźmy tam wersję spalinową. Musi mieć wystarczającą moc i na pewno powstanie.

To jasny sygnał z rynku. Dealerzy są najbliżej kupujących, słyszą ich wątpliwości i wiedzą, które konfiguracje naprawdę mają szansę wyjechać z salonu. W tym przypadku głos sprzedawców okazał się wystarczająco mocny, by skorygować strategię produktu.

Mniejsze G może mieć dwa różne charaktery

W grze jest strategia dwutorowa. Jedna odmiana ma korzystać z hybrydowego, turbodoładowanego silnika czterocylindrowego, a druga z akumulatora o pojemności 85 kWh. To pozwoliłoby Mercedesowi trafić jednocześnie do klientów przekonanych do elektryków i do tych, którzy w terenowo-luksusowym SUV-ie nadal chcą klasycznego napędu.

Mniejsza klasa G ma też otworzyć rodzinę G na szerszą grupę odbiorców. Pełnowymiarowy model pozostaje drogi i wizerunkowo bardzo mocny, ale nie każdy klient potrzebuje aż tak dużego auta. „Baby G” może więc działać jak bardziej dostępna furtka do świata Gelendy, choć zapewne nadal nie będzie to propozycja dla łowców okazji z kalkulatorem w dłoni.

Europa może dostać inny układ sił niż USA

Schiebe uważa, że w Europie wariant elektryczny może cieszyć się dużym zainteresowaniem. Jako przykład wskazuje kompaktowe CLA, przy którym większa część klientów wybiera odmianę elektryczną. Według szefa Mercedes-AMG ten model pokazuje codzienną użyteczność samochodów na prąd.

Mercedes CLA 2026 Hybrid

To dobrze tłumaczy, dlaczego Mercedes nie rezygnuje z elektryfikacji, tylko łagodzi pierwotny plan. Różne rynki poruszają się dziś w różnym tempie. W Europie napęd elektryczny może być ważnym filarem oferty, ale w USA wersja spalinowa ma zabezpieczyć sprzedaż tam, gdzie klienci nie są jeszcze gotowi na pełne przejście na prąd.

Klasa G wciąż zarabia, więc Mercedes nie chce ryzykować

Decyzja ma też proste uzasadnienie biznesowe. Duża klasa G pozostaje dla Mercedesa bardzo mocnym produktem. W USA dostawy wzrosły w 2025 roku o 26%, osiągając rekordowe 12 003 egzemplarze. Przy takim wyniku mniejszy model nie może być eksperymentem oderwanym od rynku.

Mercedes ma markę, rozpoznawalny kształt i popyt, ale źle dobrany napęd mógłby ograniczyć potencjał nowego SUV-a już na starcie.

Premiera około 2027 roku, ale bez pełnej deklaracji

Mniejsza klasa G jest spodziewana około 2027 roku. Mercedes nie potwierdził jeszcze, czy odmiana elektryczna i spalinowa trafią do salonów jednocześnie. Nie wiadomo też, jak ostatecznie zostaną ustawione względem siebie ceny i wyposażenie.

Najważniejsze jest jednak to, że „Baby G” nie będzie już symbolem prostego marszu ku elektrycznej przyszłości. Będzie raczej przykładem nowej ostrożności producentów: prąd tam, gdzie działa, benzyna tam, gdzie klienci wciąż jej oczekują.

I chyba właśnie tak wygląda dziś prawdziwy luksus w branży motoryzacyjnej: nie ideologia, tylko wybór.

O autorze

Krzysztof Drobnicki

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl