Pracownicy Mercedesa wyszli na ulice. Protesty objęły kluczowe zakłady

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Mercedes-Benz mierzy się z jednym z największych napięć pracowniczych od lat. Według IG Metall, czyli największego związku zawodowego w Niemczech, w Badenii-Wirtembergii w protestach przeciwko nowemu kursowi oszczędnościowemu wzięło udział 26 500 osób, a spór dotyczy m.in. planów wydłużenia czasu pracy bez dodatkowego wynagrodzenia.

Protesty w kluczowych zakładach Mercedes-Benz

W piątek 3 lipca 2026 roku pracownicy Mercedes-Benz protestowali przeciwko zapowiadanym oszczędnościom. Największe zgromadzenie odbyło się w Sindelfingen w powiecie Böblingen, gdzie według IG Metall pojawiło się około 20 000 uczestników. Sam Mercedes-Benz podał niższą liczbę i mówił o 10 000 osobach.

Protesty odbyły się także w innych lokalizacjach ważnych dla niemieckiego producenta. Związkowcy informowali o zgromadzeniach w Stuttgart-Untertürkheim, Esslingen-Mettingen oraz Rastatt. W tym ostatnim miejscu, według IG Metall, w demonstracjach uczestniczyło około 2000 pracowników.

W Sindelfingen atmosfera była szczególnie ostra. Uczestnicy skandowali hasło „Ola raus”, domagając się odejścia prezesa Mercedesa-Benza, Oli Källeniusa.

Oszczędności uderzają w 35-godzinny tydzień pracy

Bezpośrednim powodem protestów była zapowiedziana przez zarząd „ofensywa produktywności dla Niemiec”. Pod tym hasłem kryją się działania mające obniżyć koszty pracy i poprawić konkurencyjność firmy. Najbardziej kontrowersyjny element to możliwość wydłużenia tygodniowego czasu pracy bez wyrównania wynagrodzenia.

Z perspektywy pracowników i IG Metall oznaczałoby to naruszenie jednego z najważniejszych osiągnięć taryfowych, czyli 35-godzinnego tygodnia pracy. Związek wskazuje również na ryzyko ograniczenia świadczeń dodatkowych i dalszego pogorszenia warunków zatrudnienia.

Dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego to temat wyjątkowo wrażliwy, ponieważ dotyka samego kompromisu między wysoką produktywnością a stabilnymi warunkami pracy. Przewodniczący rady zakładowej Ergun Lümali w wystąpieniu przed bramą zakładu krytykował działania zarządu. Podkreślał, że pracownicy nie mogą ponosić odpowiedzialności za strategiczne błędy kierownictwa. Według niego Mercedes-Benz nie poprawi konkurencyjności przez osłabianie lub pogarszanie układów zbiorowych.

Zarząd: godzina pracy musi być tańsza

Zarząd Mercedesa-Benza przedstawił pracownikom swoje stanowisko pod koniec poprzedniego tygodnia. Firma przekazała informacje o dalszych działaniach oszczędnościowych w piśmie oraz materiale wideo. Według koncernu koszty muszą zostać wyraźnie obniżone, ze względu na obecną, trudną sytuację gospodarczą w Niemczech, co pozwoli mu utrzymać konkurencyjność.

Fabryka Mercedes

fot. Mercedes

Britta Seeger, członkini zarządu odpowiedzialna za personalia i IT, zwróciła się do pracowników niemieckich zakładów następującymi słowami:

Godzina pracy musi być tańsza. We wszystkich obszarach musimy za te same pieniądze pracować więcej.

To zdanie stało się jednym z symboli całego sporu. Dla zarządu jest to element rachunku ekonomicznego w trudniejszym otoczeniu rynkowym. Dla załogi brzmi jednak jak zapowiedź przesunięcia kosztów transformacji i błędów strategicznych na pracowników.

Mercedes-Benz jeszcze przed protestami deklarował, że rozumie możliwe niepewności oraz obawy zatrudnionych. Rzecznik firmy podkreślał, że koncernowi zależy na wczesnym i przejrzystym informowaniu załogi, także w przypadku trudnych decyzji. Ale przejrzystość komunikacji nie oznacza automatycznie akceptacji treści tych decyzji.

IG Metall: potrzebna jest strategia, nie tylko cięcie kosztów

Przedstawiciele IG Metall odrzucają narrację, według której obniżanie kosztów pracy ma być główną odpowiedzią na problemy konkurencyjności. Barbara Resch, szefowa IG Metall w Badenii-Wirtembergii, mówiła o dużym rozczarowaniu wśród pracowników:

Te działania nie rozwiązują żadnych problemów. Właściwie potrzebujemy strategii, jak stać się lepszymi, a nie tańszymi. To jest pozbawione wyobraźni.

Według związkowców takie cięcia nie mogą zostać przeprowadzone przeciwko pracownikom i bez IG Metall. Związek zarzuca firmom z branży motoryzacyjnej, że zbyt często sięgają po redukcje zatrudnienia oraz przenoszenie produkcji, zamiast budować długofalowe rozwiązania dla niemieckich zakładów.

Rada zakładowa chce inwestycji i wykorzystania kompetencji załogi

Rada zakładowa wskazuje, że poprawa konkurencyjności powinna odbywać się poprzez wzmacnianie lokalizacji, a nie przez jednostronne oczekiwanie większego wysiłku od zatrudnionych. W tle jest szersze pytanie o przyszłość produkcji samochodów w Niemczech. Mercedes-Benz, podobnie jak inni producenci, musi zmagać się z presją kosztową, transformacją napędów i rosnącą konkurencją, ale odpowiedź na te wyzwania pozostaje przedmiotem ostrego sporu.

Związkowcy przypominają, że porównywalnie duże protesty w Mercedesie miały miejsce w 2004 i 2009 roku. Wtedy mobilizacje również były związane z programami oszczędnościowymi, redukcją zatrudnienia i cięciami w warunkach pracy. Obecne demonstracje pokazują, że w załodze narasta poczucie, iż historia zaczyna się powtarzać.

To nie koniec akcji protestacyjnych

IG Metall domaga się obrony 35-godzinnego tygodnia pracy, utrzymania świadczeń specjalnych oraz inwestycji w niemieckie zakłady Mercedes-Benz. Związek podkreśla, że chodzi nie tylko o bieżące pensje, lecz także o zachowanie produkcji i stworzenie wiarygodnej perspektywy na przyszłość.

To oznacza, że spór ma wymiar zarówno pracowniczy, jak i przemysłowy. Zapowiedziano już kolejne działania. Na 9 lipca 2026 roku planowany jest między innymi samochodowy przejazd protestacyjny w Stuttgarcie. Jeżeli strony nie zbliżą stanowisk, konflikt wokół programu oszczędnościowego może stać się jednym z najważniejszych testów relacji między Mercedes-Benz a jego pracownikami w ostatnich latach.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl