⏱️ 4 min.

Mercedes obiecuje jazdę „bez rąk” w mieście. I od razu dorzuca haczyk

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

07-01-2026 08:01
Mercedes obiecuje „bez rąk” w mieście. I od razu dorzuca haczyk

Mercedes szykuje się do bezpośredniej walki o uwagę kierowców, którzy lubią, gdy auto „robi jak najwięcej samo”. Tyle że zamiast wielkich haseł o autonomii, Niemcy mówią wprost: to ma być jazda bez trzymania kierownicy w mieście, ale w ramach SAE Level 2+. Czyli system pomaga i prowadzi, a człowiek nadal jest odpowiedzialny i musi monitorować sytuację, patrząc na drogę.

Mercedes zapowiada, że rozwiązanie nazwane MB.Drive Assist Pro trafi do Stanów Zjednoczonych „jeszcze w tym roku”. Debiut ma zaliczyć nowy CLA, a później opcja ma być dostępna również w GLC EQ. To ważny sygnał, bo miejska jazda „hands-free” w segmencie premium to dokładnie ten obszar, w którym producenci próbują odebrać klientów Tesli.

Co dokładnie ma robić MB.Drive Assist Pro

Producent mówi o zaawansowanej asyście na poziomie SAE Level 2, podbijanej marketingowo do „2+”. W praktyce chodzi o to, że po naciśnięciu przycisku samochód ma pomóc w przejechaniu przez miasto „od parkingu do celu” z użyciem asysty prowadzenia, hamowania i nawigowania w ruchu miejskim. Mercedes ujął to tak:

Po naciśnięciu przycisku samochód może pomóc w nawigowaniu po ulicach miasta – od parkingu do miejsca docelowego – z zaawansowaną asystą na poziomie SAE Level 2.

Kierowca może w dowolnym momencie skorygować tor jazdy ruchem kierownicy, bez wyłączania działania asysty.

Czujniki, komputery i liczby, które mają robić wrażenie

Mercedes podaje, że MB.Drive Assist Pro opiera się na około 30 czujnikach. Wśród nich jest:

  • 10 kamer,
  • 5 radarów,
  • 12 czujników ultradźwiękowych.

Dane z czujników trafiają do „niezwykle mocnego superkomputera” o wydajności do 508 TOPS. Producent nie rozwinął tej części, ale w temat wchodzi Nvidia, która ujawniła, że CLA ma korzystać z ich oprogramowania Drive AV. To istotne, bo pokazuje, że Mercedes nie buduje całego stosu samodzielnie, tylko sięga po gotowe, bardzo zaawansowane narzędzia od dostawcy technologii.

Nvidia dopowiada: nawigacja punkt–punkt i „ludzkie” zachowanie

Nvidia opisuje Drive AV jako rozwiązanie zdolne do nawigacji punkt–punkt w środowisku miejskim, także tam, gdzie robi się gęsto, chaotycznie i „nieliniowo”. Według firmy system ma wspierać również aktywne bezpieczeństwo, w tym proaktywne unikanie kolizji, a także automatyczne parkowanie w ciasnych miejscach. Nvidia twierdzi:

Technologia umożliwia nawigację miejską punkt-punkt w złożonych środowiskach oraz aktywne bezpieczeństwo z proaktywnym unikaniem kolizji i automatycznym parkowaniem w ciasnych miejscach.

Firma dodaje, że oprogramowanie ma prowadzić w sposób „ludzki”: wybierać pas, skręcać, planować kolejne manewry i podejmować decyzje o zmianie pasa. Dodatkowo system ma rozpoznawać niechronionych uczestników ruchu – pieszych, rowerzystów czy użytkowników hulajnóg – i reagować z wyprzedzeniem, np. zatrzymując się lub ustępując pierwszeństwa.

To brzmi jak rozsądna ambicja, ale wdrożenie w realnym ruchu miejskim zawsze weryfikuje te deklaracje szybciej niż prezentacje.

„Hands-free”, ale pod nadzorem: kamera i płatna subskrypcja

Doświadczenia z jazd testowych dopowiadają najważniejsze: mimo jazdy bez trzymania kierownicy, kierowca ma pozostawać w pełni zaangażowany. System ma pilnować tego kamerą monitorującą uwagę – czyli jeśli wzrok odpłynie, samochód ma to zauważyć. Haczyk nie jest więc ukryty: możesz nie trzymać kierownicy, ale nie możesz „odpuścić” prowadzenia w sensie prawnym i praktycznym.

Do tego dochodzi model płatności. MB.Drive Assist Pro ma kosztować 3950 dolarów za 3-letnią subskrypcję, co przy kursie 3,6045 daje około 14 238 zł. Zapowiadany jest też wariant miesięczny, ale bez podanej kwoty. Subskrypcja do jazdy po mieście brzmi jak przyszłość, której nikt nie wyczekiwał…

Dlaczego Mercedes mówi mało: regulacje i niepewność

To, że producent operuje ogólnikami, nie musi oznaczać braku gotowości technologicznej. Wprost pada sugestia, że powodem „mgły informacyjnej” jest niepewność regulacyjna. Innymi słowy: dopóki odpowiednie urzędy nie potwierdzą szczegółów, Mercedes nie chce składać obietnic, które potem trzeba będzie odwoływać aktualizacją oprogramowania i komunikatami marketingowymi.

Na dziś wiadomo więc tyle: Mercedes chce wejść w USA z miejskim prowadzeniem bez trzymania kierownicy w ramach SAE Level 2+, zaczynając od CLA, z zaplecza czujników i obliczeń oraz z oprogramowaniem Nvidia Drive AV. A reszta będzie tak naprawdę oceniana dopiero wtedy, gdy system przejdzie przez fazę regulacji i trafi do klientów.

Tagi: cła, Mercedes

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.