Mercedes klasy S 2027 wyciekł przed premierą. Gwiazdy w lampach i czarna osłona chłodnicy

Nowa Klasa S miała wejść na scenę w kontrolowanych warunkach, a wyszło jak zwykle: jedno zdjęcie z telefonu i cały plan robi się bardziej „społecznościowy” niż „premierowy”. W sieci krąży fotografia srebrnego Mercedesa klasy S na rocznik modelowy 2027, ujętego z przodu. Najbardziej rzucają się w oczy nowe światła do jazdy dziennej z motywem gwiazd oraz osłona chłodnicy z czarną ramką.
Jedno zdjęcie, sporo szumu i szybka weryfikacja
Wyciek wygląda jak fotka z wydarzenia dla mediów: kadr z bliska, typowo „smartfonowy”, bez studyjnego światła i bez miejsca na wątpliwości, co to za auto. Część osób kwestionowała autentyczność ujęcia, ale pojawiły się potwierdzenia z Niemiec, że zdjęcie jest prawdziwe. Mówiąc wprost: zanim zdążysz dopić kawę, temat zdążył przejść drogę od „fejk” do „to jednak to”.
Nowy przód: gwiezdne światła i czarna ramka
Na fotografii widać nowy przód z nowym podpisem świetlnym. Światła do jazdy dziennej mają wzór złożony z gwiazd, a sama osłona chłodnicy dostała czarną ramkę. Ten motyw nie wygląda jak przypadek: bardzo przypomina kierunek, w którym poszła mniejsza klasa E (a klasa S lubi mówić reszcie gamy, gdzie jest „góra tabeli”, nawet gdy nikt nie pytał). Oto, co się zmieniło:
- światła do jazdy dziennej z motywem gwiazd
- osłona chłodnicy z czarną ramką
- bardziej agresywnie narysowane wloty powietrza z czarnym połyskiem
AMG Line zdradzają detale, nie napis na klapie
Auto na zdjęciu wygląda na skonfigurowane z pakietem AMG Line. Sugerują to duże, błyszczące na czarno wloty powietrza, sportowo wyglądające felgi oraz widoczne progi boczne. To zestaw sygnałów, który zwykle oznacza: „ma być bardziej dynamicznie”, nawet jeśli nadal mówimy o limuzynie, a nie o torowej zabawce.
Silnik V8 i nowa jazda autonomiczna
W tle przewijają się też informacje, że klasa S na rocznik 2027 ma podobno dostać nowe V8 z płaskim wałem korbowym oraz świeży pakiet technologii jazdy autonomicznej. To brzmi jak zapowiedź większych zmian niż tylko kosmetyka świateł, ale na tym etapie warto trzymać się faktów: mowa o doniesieniach, nie o twardych danych.
Jeśli te elementy się potwierdzą, będzie to lifting, który nie kończy się na „nowych oczach” z przodu.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



