Mercedes walczy o zmianę amerykańskich przepisów, które mogą zablokować sprzedaż jego samochodów. Problemem nie jest pochodzenie aut ani oprogramowania, lecz fakt, że niemal 20% udziałów w niemieckim koncernie należy do chińskich podmiotów.
Projekt ustawy uderza w marki z chińskim kapitałem
Ponadpartyjny projekt ustawy, nad którym od kwietnia pracuje Senat Stanów Zjednoczonych, przewiduje zakaz sprzedaży samochodów połączonych z siecią przez producentów, w których chińskie podmioty posiadają więcej niż 15% udziałów. Regulacja ma ograniczyć obecność chińskich technologii i kapitału na amerykańskim rynku motoryzacyjnym.
Przepisy nie koncentrują się jednak na kraju pochodzenia samego oprogramowania. Kluczowa ma być struktura własnościowa producenta, dlatego ograniczenia mogą objąć również firmy formalnie wywodzące się z Europy.
BAIC i Geely mają niemal 20% udziałów w Mercedesie
Mercedes znalazł się w trudnej sytuacji za sprawą dwóch dużych akcjonariuszy z Chin. Kontrolowany przez państwo koncern BAIC posiada od 2019 roku 9,98% udziałów w Daimlerze, natomiast Li Shufu, właściciel grupy Geely, przejął rok wcześniej 9,7% akcji niemieckiej firmy.
Łącznie oznacza to udział chińskiego kapitału na poziomie bliskim 20%. Gdyby projekt został przyjęty w obecnym kształcie, Mercedes mógłby utracić możliwość sprzedaży połączonych z internetem samochodów w Stanach Zjednoczonych.
Mercedes chce podniesienia limitu do 25%
Niemiecki producent zabiega o podniesienie dopuszczalnego progu chińskiego akcjonariatu z 15 do 25%. Takie rozwiązanie pozwoliłoby mu kontynuować działalność na dotychczasowych zasadach, a jednocześnie ujednoliciłoby limit z regulacjami dotyczącymi niektórych dostawców podzespołów komunikacyjnych i twórców oprogramowania.

fot. Mercedes
Sprawa nie dotyczy wyłącznie Mercedesa. Potencjalnie zagrożone są również inne marki powiązane kapitałowo z chińskimi koncernami, w tym Volvo należące do Geely. Polestar już wcześniej został zmuszony do wycofania się z amerykańskiego rynku.
Amerykanie krytykują działania niemieckiego producenta
Specjalna komisja Izby Reprezentantów zajmująca się Chinami oskarżyła Mercedesa o aktywny lobbing przeciwko proponowanym przepisom. Republikańscy członkowie panelu publicznie krytykowali firmę za próbę wpływania na zasady ustalane przez amerykańskich ustawodawców.
Spór pokazuje, że w Waszyngtonie bezpieczeństwo związane z chińskim kapitałem i technologiami może zostać uznane za ważniejsze od skali lokalnych inwestycji producenta. Mercedes jest natomiast jednym z największych zagranicznych graczy w amerykańskim sektorze motoryzacyjnym.
Mercedes inwestuje miliardy dolarów w USA
Do 2030 roku koncern zamierza zainwestować w Stanach Zjednoczonych 7 mld dolarów (ok. 26,6 mld zł). Z tej kwoty 4 mld dolarów (ok. 15,2 mld zł) ma trafić do zakładu w Tuscaloosie w Alabamie, gdzie ma być produkowana nowa generacja Mercedesa GLC. Firma zatrudnia bezpośrednio około 10 tys. osób w amerykańskich fabrykach, w tym około 7,5 tys. pracowników związanych z montażem.
Według Mercedesa działalność koncernu wspiera dodatkowo 107 tys. miejsc pracy u lokalnych dostawców i usługodawców. Sieć marki obejmuje 386 salonów dealerskich, które zatrudniają około 27 tys. osób. Roczna sprzedaż Mercedesa w Stanach Zjednoczonych wynosi blisko 350 tys. pojazdów różnych typów.
Alternatywny projekt daje producentom czas do 2030 roku
Dalsze losy senackiego projektu mają być omawiane w najbliższym czasie. Równolegle ustawodawcy Izby Reprezentantów przygotowują alternatywną wersję regulacji. Jej założenia są podobne, ale przewidują okres przejściowy dla producentów, którzy już działają w Stanach Zjednoczonych. Firmy objęte ograniczeniami miałyby czas na dostosowanie struktury własnościowej do 2030 roku, zamiast zostać natychmiast wykluczone z rynku.
Dla Mercedesa oznaczałoby to kilka lat na znalezienie rozwiązania. Przyjęcie ostrzejszej wersji mogłoby natomiast postawić koncern przed wyborem między zmianami w akcjonariacie a ograniczeniem działalności na jednym z jego najważniejszych rynków.






