Nowy Mercedes GLC dostał większy ekran, ale to nie on gra tu pierwsze skrzypce. Producent przeanalizował dane z użytkowania i uznał, że fizyczne przyciski są lepsze – dlatego wróciły na kierownicę w postaci klasycznych guzików, pokręteł i rolek. To nie nostalgia, tylko pragmatyka: kierowcy szybciej trafiają palcem w twardy punkt niż w ikonę na szkle, a oczy krócej oderwane są od drogi.
GLC pokazał kierunek: wielki ekran, ale sterowanie znowu ma klik
Mercedes zaprezentował nowego GLC na początku września 2025 roku. Ekran urósł i wygląda efektownie, ale na kierownicy znów pojawiły się prawdziwe przyciski. To właśnie ta „zwyczajność” ma stać się standardem także w kolejnych modelach marki, z wariantami dostosowanymi do poszczególnych rynków.
Dlaczego fizyczne przyciski? Bo liczby to potwierdziły
Jak podkreśliło przedsiębiorstwo, decyzja nie zapadła przy kawie w dziale marketingu. Wnioski spłynęły z eksploatacji pierwszego „zdefiniowanego przez oprogramowanie” modelu – CLA – oraz z szerokich badań zachowań kierowców. W opinii szefa oprogramowania Mercedesa Magnusa Östberga:
Dane pokazały wyższość fizycznych przycisków, dlatego je przywrócono. Fizyczne przyciski i przełączniki są bardzo ważne dla niektórych grup wiekowych i populacji.
W praktyce oznacza to redukcję frustracji, mniej „celowania” w pływające ikony i krótszy czas, w jakim kierowca odrywa wzrok od jezdni. A to realnie wpływa na poprawę bezpieczeństwa.
Nie liczmy na pełny „analog revival”. Strategia jest selektywna
Mercedes zapowiedział, że rozważa przywrócenie kolejnych fizycznych przycisków także poza kierownicą, lecz – jeśli do tego dojdzie – priorytet mogą dostać większe auta, gdzie proces projektowania kokpitu daje więcej swobody. Mniejsze modele wciąż będą balansowały między dotykiem a skrótami na kierownicy.
Tabletowa trend słabnie: branża zaczęła słuchać kierowców
Trend „wszystko na ekran” właśnie przekroczył punkt kulminacyjny. Producenci znów docenili, że funkcje kluczowe wymagają obsługi „na ślepo”. Przykłady? BMW – projektując nowe iX3 – uznało, że nie może zabrać fizycznego sterowania głośnością, a dane kierowców pomogły wskazać, które przyciski są niezbędne. Volkswagen już wycofuje się z paneli dotykowych w newralgicznych miejscach, a Hyundai konsekwentnie podkreśla kwestie bezpieczeństwa i ergonomii.
Presja regulacyjna: Euro NCAP od 2026 roku
Układ sił nie zmienił się tylko przez gust. Euro NCAP zapowiedziało, że od stycznia 2026 roku rozważy obniżanie oceny za brak fizycznych sterowników do podstawowych funkcji. Żaden producent nie chce stracić punktów za coś, co da się rozwiązać prostym przyciskiem pod kciukiem. Dla klientów to dobra wiadomość: bezpieczeństwo znów wygrało z efektem „tabletu na kołach”.
Co dalej w Mercedesie?
Nowe, „przyciskowe” koło kierownicy ma stać się standardem w przyszłych modelach. Różne rynki dostaną własne warianty – tam, gdzie kierowcy najmocniej domagali się twardych klawiszy, będzie ich więcej. W kabinie, poza kierownicą marka, na razie mówi o „rozważaniu” – czyli zostawia sobie furtkę, by reagować na dane i wymagania testów zderzeniowych oraz ocen bezpieczeństwa.
Dlaczego to ma sens – technicznie i w praktyce
Fizyczny przycisk ma stały opór i jednoznaczną pozycję, więc mózg szybko tworzy pamięć ruchową. Kierowca nie musi celować wzrokiem – wystarczy gest. Ekran dotykowy jest świetny do wyświetlania mapy czy przedzierania się przez rzadziej używane opcje, ale do klimatyzacji czy świateł awaryjnych idealne są twarde skróty. To właśnie taki kompromis proponuje teraz GLC. I, jak widać, reszta branży już nie udaje, że „wszystko na dotyk” było najlepszym z możliwych rozwiązań.






