Michael Leiters nowym CEO Porsche. Przyszedł z McLarena, wraca po 12 latach

Porsche ogłosiło, że nowym dyrektorem generalnym marki zostanie Michael Leiters – były szef McLarena i dawny dyrektor techniczny Ferrari. Niemiecki inżynier obejmie stanowisko 1 stycznia 2026 roku, zastępując Olivera Blume, który ustępuje po dekadzie kierowania firmą, by w pełni poświęcić się roli prezesa całej Grupy Volkswagen.
Nowy rozdział w historii Porsche otworzy człowiek, który zna markę od podszewki. Michael Leiters spędził w niej łącznie 13 lat – od 2000 do 2013 roku – odpowiadając między innymi za rozwój modeli Cayenne i Macan, które na nowo zdefiniowały segment SUV-ów klasy premium. Teraz, po latach pracy dla konkurencyjnych producentów z Maranello i Woking, wraca do Stuttgartu jako CEO jednej z najbardziej dochodowych marek koncernu VW.
Od Porsche przez Ferrari do McLarena – i z powrotem
Kariera Leitersa to przykład niemieckiej precyzji połączonej z międzynarodowym doświadczeniem. Po odejściu z Porsche w 2013 roku został dyrektorem technicznym Ferrari, gdzie pracował w latach 2014–2019, nadzorując rozwój modeli z V8 i V12 oraz systemów hybrydowych. Następnie w 2022 roku objął stanowisko CEO McLarena, prowadząc firmę przez burzliwy okres transformacji technologicznej i finansowej. Firma Porsche ogłosiła, że Michael Leiters obejmie stanowisko prezesa zarządu 1 stycznia 2026 roku, zastępując Olivera Blume po dziesięciu latach jego kadencji.
Leiters opuścił McLarena w kwietniu 2025 roku, gdy brytyjska marka połączyła się z startupem Forseven zajmującym się rozwojem samochodów elektrycznych. Dla Porsche jego powrót to nie tylko personalna zmiana, lecz także symboliczny powrót do korzeni inżynierskiej precyzji połączonej z nowoczesnym podejściem do elektromobilności.
Oliver Blume zostaje w Grupie Volkswagen
Oliver Blume, który kierował Porsche przez ostatnie dziesięć lat, pozostanie na czele całej Grupy Volkswagen. Przez trzy ostatnie lata pełnił obie funkcje równocześnie, co – jak wskazują analitycy z Automotive News – wzbudzało wątpliwości części inwestorów, domagających się, by Blume skoncentrował się na zarządzaniu całym koncernem. Jak podało Porsche:
Oliver Blume będzie pełnił obie funkcje do końca bieżącego roku, po czym całkowicie skupi się na kierowaniu Grupą Volkswagen.
Nowe wyzwania dla Leitersa
Porsche i Volkswagen przechodzą obecnie proces restrukturyzacji, który ma zwiększyć efektywność zarządzania oraz przyspieszyć inwestycje w elektromobilność i cyfryzację. Leiters ma w tym procesie odegrać kluczową rolę – jego doświadczenie w pracy z hybrydami Ferrari oraz strategią elektryfikacji McLarena stanowi solidną bazę do prowadzenia Porsche w erze przejścia na napęd elektryczny.
Eksperci branżowi zwracają uwagę, że Leiters łączy kompetencje inżyniera z doświadczeniem menedżera, co może pomóc marce utrzymać równowagę między tradycją sportowych modeli spalinowych a rosnącą presją regulacyjną na pełną elektryfikację. Rozumie więc zarówno DNA marki, jak i wyzwania technologiczne stojące przed Porsche w najbliższej dekadzie.
Dziedzictwo i przyszłość
Pod wodzą Blume’a, Porsche wprowadziło do sprzedaży m.in. Taycana, pierwszego w pełni elektrycznego sedana marki, oraz rozbudowało portfolio o zmodernizowane generacje 911, Cayenne i Panamery. Teraz Leiters ma kontynuować tę strategię, ale z większym naciskiem na efektywność produkcji, nowe modele elektryczne i technologie cyfrowe, które mają utrzymać Porsche w roli najbardziej rentownej marki w grupie VW.
Blume opuści fotel CEO w momencie, gdy Porsche jest jednym z najbardziej dochodowych producentów samochodów na świecie – marża operacyjna sięga ponad 18%, a sprzedaż elektryków i hybryd rośnie w tempie dwucyfrowym. Leiters przejmuje więc stery firmy w szczytowej formie, ale z ambitnym zadaniem utrzymania tempa zmian.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Mimo krytyki, Verstappen skoncentrowany na wynikach w 2026

Volkswagen obniżył ceny Polo. Najtańszy wariant to koszt 65 990 zł

Ferrari 499P na sezon WEC 2026. Mniej rewolucji, więcej precyzyjnych poprawek

Mekies podsumował: Mocny debiut Hadjara. Red Bull musi gonić Mercedesa i Ferrari



