⏱️ 4 min.

Mini Cooper D jedzie po 1 mln km. Pokonało już ponad 960 tys. km

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

12-01-2026 10:01
Mini Cooper D
fot.: facebook.com/Project one M - 1.000.000 im MINI

Są kierowcy, którzy dużo jeżdżą. A potem jest Peter Kirchhoff, który potrafi zrobić z przebiegu projekt z tabelkami, statystykami i planem na finał jak z filmu. Po milionie kilometrów w Skodzie Fabii 1.9 TDI teraz dobija do tej samej granicy Mini Cooperem D – i wygląda na to, że to już kwestia najbliższych miesięcy.

Najpierw była Skoda. Licznik powiedział „dość”, ale auto nie

Kirchhoff ponad dekadę temu przekroczył symboliczną granicę miliona kilometrów w Skodzie Fabii 1.9 TDI. Wspomnienie ma konkretną datę: 3 lipca 2013 roku – dokładnie 13 lat po wydaniu auta – licznik przeskoczył z 999 999 na „— —”. Skodę ma do dziś i po „milionie” dołożył jeszcze ponad ćwierć miliona kilometrów. Kirchhoff tak opisywał tamten moment i niedowierzanie, że to w ogóle możliwe:

Nawet optymiści w działach rozwoju tylko w marzeniach zakładali, że ktoś naprawdę zrobi samochodem milion – tak, jak pokazuje licznik. Ta historia sukcesu nie była ani planowana, ani przewidywalna, ale Skoda jechała i jechała i jechała – i wciąż jeździ. To półcud, biorąc pod uwagę oszczędną dla materiałów i nastawioną na minimalne zużycie jazdę. Silnik „odwdzięczył się” na dwa sposoby: zaskakująco niskim spalaniem 3,68 l/100 km i tym, że pozostał w oryginalnym stanie.

Nowy cel: milion w Mini. I to w rytmie 80–90 tys. km rocznie

Latem 2014 roku, jako następca niezawodnej Skody do codziennej jazdy, Kirchhoff kupił Mini Coopera D generacji F56. Cel był od początku prosty: ten samochód też ma dobić do miliona kilometrów. Od startu prowadzi dokumentację na Facebooku pod nazwą „Project one M – 1.000.000 im Mini”, gdzie zapisuje „małe i duże przygody” swojego auta i – co ważniejsze – liczby.

Stronę obserwuje dziś prawie 12 000 osób. W jego przypadku „plan” to nie figura retoryczna. Przykład: 20 czerwca 2015 roku, czyli dokładnie rok po odbiorze auta (na liczniku było wtedy 11 km), Mini w kolorze Volcanic Orange miało już równe 100 000 km. Od tamtej pory roczne przebiegi są konsekwentnie wysokie: zwykle 80 000–90 000 km rocznie.

964 tys. km na liczniku i spalanie, które wygląda jak błąd w danych

Cel jest już na wyciągnięcie ręki: przebieg jego „trzycylindrowego” Mini wynosił 964 000 km (a zapewne więcej), bo ostatnia aktualizacja, na którą się powoływano, pochodziła z 3 stycznia 2026 roku. Na przełomie roku Kirchhoff wrzucił też podsumowanie statystyk – i tutaj zaczynają się liczby, które aż proszą się o dodatkowe sprawdzenie w realnym świecie (bo w internecie wszystko da się wpisać w tabelkę).

Na dystansie 963 250 km średnie zużycie paliwa wyniosło 2,949 l/100 km. To wynik o ok. 20% niższy od deklarowanego średniego spalania wersji o mocy 116 KM – i właśnie dlatego ta historia kręci się nie tylko wokół przebiegu, ale też wokół stylu jazdy. Kirchhoff dopracował do perfekcji ekstremalnie oszczędną jazdę (w praktyce: spokojne tempo, przewidywanie i minimalizowanie strat energii). Do tego dochodzi kolejna liczba: średnio 1396 km na jednym tankowaniu. A skoro są tankowania, są i rejestry: od odbioru auta jego właściciel naliczył 690 postojów na stacji.

Koszty policzone „do grosza”: diesel, serwis, podatki i łączny rachunek

Kirchhoff jest transparentny także w wydatkach – i tu robi się naprawdę konkretnie, bo padają kwoty z dokładnością do centa oraz łączny koszt „milionowej” drogi (na razie do 963 250 km).

  • Koszt oleju napędowego: 38 102,88 euro, czyli ok. 160 516 zł
  • Ubezpieczenie: 5110,36 euro, czyli ok. 21 528 zł
  • Podatek drogowy: 1704 euro, czyli ok. 7178 zł
  • Serwis i przeglądy: 22 594,32 euro za 25 wizyt, czyli ok. 95 183 zł
  • Inne wydatki: 5496,09 euro, czyli ok. 23 153 zł

A teraz „duża liczba”: razem z ceną zakupu auta (30 350 euro, czyli ok. 127 855 zł) 963 250 km kosztowało łącznie 103 357,66 euro, czyli ok. 435 415 zł. To daje koszt 0,1073 euro za kilometr, czyli ok. 0,45 zł/km. Brzmi podejrzanie jak na życie, ale tu akurat wszystko jest rozpisane tak, że trudno się „zgubić” w szczegółach.

25 krajów i plan na finał: powrót „do domu” w Oksfordzie

Podczas pokonywania tego dystansu Mini odwiedziło – poza Niemcami – 25 krajów. Jeśli tempo się utrzyma, bariera miliona kilometrów ma paść w nadchodzących miesiącach. I nawet na to Kirchhoff ma plan: na okrągły wynik samochód ma wrócić „do domu”, czyli do fabryki Mini w brytyjskim Oksfordzie. Pomysł jest prosty: skoro wcześniej Skoda świętowała w Mladá Boleslav, to Mini też powinno mieć swoją „metę” w miejscu urodzenia.

Puenta: milion kilometrów to osiągnięcie

Na koniec pada prosta ocena, która nie udaje technicznej analizy: to przede wszystkim historia o konsekwencji. I o człowieku, który z codziennej jazdy zrobił projekt z metodyką, archiwum i planem na finał. Jan Götze podsumował to tak:

Przejechać milion kilometrów jednym autem to wybitne osiągnięcie – zrobić to dwa razy jest wręcz nieprawdopodobne. Chylę czoła.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl