Wysokoprężne Mini w 12 lat pokonało 1 mln km. Imponuje średnie zużycie paliwa

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Mini Cooper D z trzycylindrowym dieslem przekroczyło 1 mln kilometrów bez wymiany silnika. Samochód należy do Petera Kirchoffa, jest zarejestrowany w Niemczech i przez około 12 lat przejechał dystans, którego nie powstydziłaby się zawodowa taksówka. Teraz właściciel chce dobić do miliona mil, czyli ponad 1,6 mln km.

Dziś diesel w aucie miejskim brzmi jak relikt epoki, w której małe samochody miały robić ogromne przebiegi, a nie tylko dobrze wyglądać pod kawiarnią.

Renault Clio 5. generacji było ostatnim przedstawicielem tej kategorii i pod koniec kariery pożegnało silnik 1.5 Blue dCi. Mini też miało w ofercie odmiany wysokoprężne, a jedna z nich właśnie przypomniała, dlaczego takie konfiguracje miały sens.

Mały diesel, przebieg jak z ciężarówki

Bohaterem tej historii jest Mini Cooper D trzeciej generacji, napędzane trzycylindrowym silnikiem 1.5 o mocy 116 KM. Samochód nie przeszedł wymiany jednostki napędowej, mimo że licznik przekroczył już milion kilometrów. Auto należy do Petera Kirchoffa i nosi przydomek Nemo, nadany z powodu lakieru w kolorze „volcanic orange”. Od początku dokumentuje on zmagania z kolejnymi kilometrami na facebookowym profilu Project one M – 1.000.000 im MINI.

W ciągu około 12 lat Mini przejeżdżało średnio około 83 tys. km rocznie. To tempo bardziej pasuje do samochodu flotowego niż do trzydrzwiowego auta miejskiego. To brytyjskie auto odwiedziło co najmniej 25 krajów, ale granicę 1 mln kilometrów właściciel postanowił przekroczyć w szczególnym miejscu.

Mini Cooper D pokonało 1 mln km

fot. facebook.com/ProjectoneM

Punkt ten osiągnął w Oxfordzie, czyli tam, gdzie współczesne Mini są montowane od 2001 roku.

Trzecia generacja Mini miała łatwiejsze życie niż poprzednik

Rekordowy egzemplarz to Mini trzeciej generacji sprzedawane w latach 2014–2025. Uchodzi ono za mniej kapryśne od poprzednika, a przypadek Petera Kirchoffa dobrze wpisuje się w tę opinię. Co istotne, właściciel nie miał z autem poważnych problemów.

Tak duży przebieg nie powstał głównie w mieście. Długie trasy, zwłaszcza autostradowe, są dla silnika i osprzętu łagodniejsze niż krótkie odcinki z zimnym rozruchem, korkami i ciągłym gaszeniem jednostki. To nie odbiera autu osiągnięcia, ale dobrze tłumaczy, dlaczego miejski diesel mógł przetrwać taki dystans.

Spalanie, które brzmi jak wyzwanie dla wiary

Peter Kirchoff deklaruje, że jego Mini Cooper D zużywa średnio 2,56 l/100 km. To wynik tak niski, że trudno przyjąć go bez uniesienia brwi. Jest lepszy od wartości, które w testach potrafiły uzyskiwać nawet bardzo oszczędne samochody hybrydowe i sugeruje bardzo spokojny styl jazdy.

W tej historii nie ma więc magii, tylko konsekwencja: diesel, długie trasy, lekkie auto i kierowca, który najwyraźniej nie traktuje pedału gazu jak przycisku „wyślij”. Przy milionie kilometrów cierpliwość może być równie ważna jak sama mechanika.

Oxford, Chiny i dwa różne światy Mini

Współczesne Mini są związane z Oxfordem od 2001 roku, czyli od czasu odrodzenia marki pod skrzydłami BMW. Obecna generacja nadal powstaje tam w wersjach spalinowych. Inaczej wygląda sytuacja odmian elektrycznych, które po porozumieniu z Great Wall są produkowane w Chinach.

To ciekawe tło dla dalszych planów właściciela. Kirchoff chce doprowadzić Nemo do miliona mil, czyli ponad 1,6 mln km. Jeżeli mu się to nie uda, rozważa zakup Mini z zupełnie innej bajki: elektrycznego Acemana JCW E, małego SUV-a o mocy 258 KM, produkowanego w Chinach.

Tagi: Mini

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl