Mini i Deus Ex Machina – dwa szalone JCW, które łamią wszystkie zasady

Mini postanowiło zrobić coś, czego nikt się nie spodziewał – we współpracy z Deus Ex Machina pokazało dwa unikatowe hatchbacki John Cooper Works. Jeden spala benzynę, drugi jest elektryczny. Oba wyglądają tak, jakby powstały z połączenia torowego bolidu, deski surfingowej i fantazji projektantów, którym kazano „nie przejmować się żadnymi zasadami”.
Powstałe koncepty noszą nazwy Machina i Skeg. Pierwszy został zbudowany na bazie spalinowego JCW, drugi na wersji elektrycznej. Ich wspólnym mianownikiem są przesadzone bodykity, asymetryczne oklejenia i logotypy Deus, a także kabiny odarte z wygód na rzecz klimatu sportowego lub surferskiego.
Torowa Machina
Machina otrzymała czerwono-biało-czarne malowanie, które inspirowano wyścigami. Na karoserii pojawiły się poszerzone nadkola, dodatkowe wloty powietrza i charakterystyczne retro reflektory LED. Z tyłu zainstalowano skrzydło w stylu Can-Am i masywniejszy dyfuzor, które robią wrażenie bardziej na torze niż na ulicy.
W środku znalazły się kubełkowe fotele z pięciopunktowymi pasami, aluminiowe panele podłogowe, klatka bezpieczeństwa oraz hydrauliczny hamulec ręczny. Projektanci usunęli większość wyposażenia odpowiadającego za wygodę, zastępując je przełącznikami rodem z rajdówki, które są znacznie prostsze w obsłudze niż okrągły ekran dotykowy Mini.
Surfujący Skeg
Skeg to coś zupełnie innego. Elektryczna odmiana dostała srebrno-czarno-żółte malowanie, półprzezroczyste poszerzenia z włókna szklanego i ogromny spojler nazwany przez twórców „Flex Tip Surf Spoiler”.
Przód wyróżnia zamknięta, podświetlana osłona chłodnicy z siedmioma okrągłymi otworami, a z tyłu w oczy rzuca się jasnożółty dyfuzor. W kabinie znalazły się kubełkowe fotele obszyte neoprenem, paski zamiast klamek i przezroczyste panele. Najbardziej absurdalny detal? Surfingowa deska zamocowana na dachu za pomocą żółtych pasów napinających.
Moc standardowa, osobowość ekstremalna
Pod względem technicznym oba auta nie różnią się od seryjnych modeli JCW. Machina korzysta z 2-litrowego silnika turbodoładowanego o mocy 231 KM i 380 Nm, a Skeg z elektrycznego napędu o mocy 258 KM i 350 Nm. To dowodzi, że Mini i Deus Ex Machina postawiły na styl i efektowność, a nie na podkręcanie osiągów.
Moda zamiast produkcji
Mini ogłosiło, że auta nie trafią do sprzedaży, ponieważ są to jednorazowe projekty. Za to 8 września na targach IAA Mobility w Monachium zadebiutuje linia odzieży Mini x Deus Ex Machina, którą będzie można kupić w sieci sprzedaży Deus.
Jak podkreślił przedstawiciel marki:
Naszym celem było pokazanie, że Mini JCW to nie tylko osiągi, ale też styl życia – na torze albo na plaży.
To zdanie brzmi jak klasyczny marketing, ale fakty są takie, że zarówno Machina, jak i Skeg są najlepszym dowodem, że Mini potrafi traktować swoje dziedzictwo wyścigowe i wizerunek lifestyle’owy z przymrużeniem oka. Oba modele należy traktować jako ciekawostkę oraz w wymiarze przedmiotów promujących linie odzieżowe.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Le Mans Ultimate szykuje kolejny wyścig 24-godzinny. Tym razem serwery mają być stabilne

Daytona 24h w iRacing – w wydarzeniu wzięło udział ponad 21 tys. kierowców,

MG Motor dobił do 300 tys. aut w Europie. I nie zwalnia

Tesla Cybertruck miała być przełomem. Hype szybko przeminął


































