MotoGuru.pl

Nagranie z kamery Tesli zaprzeczyły zeznaniom winnemu kolizji kierowcy BMW

W Kalifornii kobieta kierująca Teslą dopiero co odebrała jedzenie na wynos i udała się w kierunku swojego domu. Włączyła kierunkowskaz w prawo i zaczęła skręcać, gdy nagle, w środku zakrętu w jej samochód wjechało rozpędzone BMW.

Czyja to wina? Zdaniem kierującego BMW, to kobieta prowadząca Teslę zdecydowała się skręcić w prawo, jadąc środkowym pasem. Właściciel niemieckiego samochodu nie zdawał sobie jednak sprawy, że zdarzenie zostało nagrane przez kamerę pokładową TeslaCam. A na filmie jednoznacznie widać, co się wydarzyło:

Kierujący BMW zjechał na pas dla rowerzystów, po czym uderzył w prawidłowo jadącą Teslę. O tym, co było dalej, opowiedziała właścicielka Modelu 3:

Kierowca BMW był naprawdę zestresowany, więc uznałem, że jest w szoku, po czym powiedział do mnie: „pojawiłaś się znikąd, nie użyłaś kierunkowskazu i zajechałaś mi drogę”. Powiedziałam: „Nie, proszę pana, mam Teslę z całodobowym monitoringiem” – po tych słowach zamknął się.

Szacowany koszt naprawy Tesli wynosi około 11 000 dolarów, przy czym konieczne będzie uziemienie samochodu na całe 4 tygodnie. Co ciekawe, kierowca BMW zdążył przekazać swojej firmie ubezpieczeniowej, że była to wina kierującej Teslą. Po obejrzeniu nagrania szybko jednak zmienił zdanie.

Tę historię można potraktować jako przestrogę. Nie będziemy bowiem w stanie udowodnić swojej niewinności, nie dysponując odpowiednim materiałem dowodowym. Oczywiście najlepiej, jeśli jest to nagranie. 

Gorzej jeśli chcielibyście poruszać się w pobliżu obiektów wojskowych w Chinach. Tamtejsza armia stworzyła, przewrotnie ujmując, strefy wolne od samochodów tego amerykańskiego producenta. To wszystko z obaw o… szpiegostwo.