MotoGuru.pl

Najstarszy właściciel Corvetty C8 ma 90 lat. To weteran sił powietrznych

Chuck Cook sprawił sobie prezent na 90. urodziny, które będzie obchodzić w marcu 2021 roku, kupując Chevroleta Corvette C8 u lokalnego dealera Cecil Clark na Florydzie.

Dealer poszedł o krok dalej i zorganizował dla jubilata imprezę w salonie samochodowym, na którą zaprosił członków klubu zrzeszającego fanów Corvetty. Poza przekąskami, przygotowany został tort ze zdjęciem czerwonego C8 w podobnej konfiguracji, na jaką zdecydował się Cook.

Chuck kupił swój pierwszy samochód z szachownicą w logo w 1981 roku. Był to model C3, który w 2001 roku został zastąpiony przez C5. Tuż po wprowadzeniu na rynek w 2014 roku, do jego garażu zawitało C7. Oznacza to, że dopiero co zakupione C8 jest jego czwartą Corvettą. W swoim „parku maszynowym” ma także SUV-a Chevroleta o nazwie Equinox, którym jeździ na co dzień. 

90-latek konfigurując swój nowy samochód poszedł na całość – zupełnie tak, jakby jutra miało nie być. Auto wyposażył m.in. w pakiet Z51 ze sportowym zawieszeniem, do tego dorzucił sportowy wydech, sportowy mechanizm różnicowy, wydajniejszy system chłodzenia, a także obręcze z oponami w rozmiarze 245/35ZR19 z przodu i 305/30ZR20 z tyłu. Chuck już nie może się doczekać aż skończy się epidemia – marzy mu się wycieczka na zlot samochodowy.

Najnowsze wcielenie Corvetty jest najbardziej przełomowe w historii tego modelu. Chevrolet zrezygnował bowiem z układu z silnikiem umieszczonym z przodu, na rzecz jednostki umiejscowionej centralnie. Oferowany w Europie wariant tego modelu jest dostępny wyłącznie w specyfikacji z pakietem Z51 Performance Package.

Serce auta stanowi 6,2-litrowe V8 o mocy 502 KM i 637 Nm maksymalnego momentu obrotowego, który trafia na tylną oś za pośrednictwem dwusprzęgłowej, 8-biegowej przekładni automatycznej. Sprint od 0 do 96 km/h trwa 2,9 sekundy. Ceny w przypadku edycji premierowej Launch Edition rozpoczynały się w Wielkiej Brytanii od 81 700 funtów, czyli równowartości około 417 000 zł. 

Co ciekawe, w 2020 roku z taśmy produkcyjnej Bowling Green zjechała Corvette nr 1 750 000. Zanim jednak to nastąpiło, producent wezwał do serwisów wyprodukowane wcześniej egzemplarze w ramach akcji serwisowej. Powodem było ryzyko… utknięcia dziecka w przednim bagażniku. Choć wydaje się to mało prawdopodobne, Chevrolet był zmuszony do wyposażenia auta w system bezpieczeństwa spełniający wymogi regulacyjne.

Co ciekawe, w teście przeprowadzonym przez niemiecki magazyn Sport Auto na torze Hockenheim GP, Porsche 911 (992) i Audi R8 spuściły Corvettcie manto: