Amerykański rząd sprawdzi 2,9 mln Tesli po wypadkach z autopilotem. FSD znowu na cenzurowanym

Piotr Popiolek
Piotr Popiołek

Amerykańska agencja NHTSA wszczęła dochodzenie obejmujące niemal 2,9 miliona samochodów Tesli wyposażonych w system Full-Self Driving (FSD). Powodem są liczne doniesienia o wypadkach oraz przypadki, gdy auta z aktywnym FSD miały przejeżdżać na czerwonym świetle lub wjeżdżać na pas ruchu dla pojazdów nadjeżdżających z przeciwka. Dochodzenie ma sprawdzić, czy błędy tego oprogramowania mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego – a wszystko w kontekście coraz głośniejszej dyskusji o granicach „autonomicznej” jazdy Tesli.

Rządowa agencja bierze FSD pod lupę

Biuro ds. Wad Pojazdów (Office of Defects Investigation, ODI) działające przy amerykańskiej agencji NHTSA rozpoczęło oficjalne postępowanie dotyczące systemu Full-Self Driving, które obejmuje dokładnie 2,88 miliona egzemplarzy Tesli wyposażonych w tę funkcję. Celem śledztwa jest ustalenie, jak często i jak poważnie FSD narusza przepisy ruchu drogowego oraz czy te naruszenia przekładają się na realne ryzyko wypadków.

Jak podała NHTSA, dochodzenie to wynik ponad 50 zgłoszeń o niebezpiecznych zachowaniach systemu i serii wypadków, w których – według danych agencji – doszło do obrażeń, a w niektórych przypadkach także pożarów pojazdów. Agencja poinformowała, że „celem dochodzenia jest określenie, czy sposób działania FSD prowadzi do naruszeń przepisów ruchu drogowego, a jeśli tak, to w jakim stopniu stwarza to ryzyko dla bezpieczeństwa użytkowników dróg”.

Autopilot”, który wymaga pełnej uwagi kierowcy

Mimo marketingowej nazwy, Full-Self Driving (Supervised) to system klasy poziomu drugiego, a więc nieautonomiczny. Wymaga od kierowcy pełnej uwagi i natychmiastowej gotowości do interwencji. Rząd przypomniał, że nawet przy aktywnym FSD „kierowca pozostaje w pełni odpowiedzialny za prowadzenie pojazdu, w tym za przestrzeganie obowiązujących przepisów ruchu drogowego”. Jak podkreśliła agencja NHTSA:

Śledztwo koncentruje się na tym, czy działania podejmowane przez system FSD mogą w niektórych sytuacjach ograniczać nadzór kierowcy, zwłaszcza gdy występują niespodziewane manewry pojazdu.

Ignorowanie czerwonych świateł i wjazdy pod prąd

Z dotychczasowych ustaleń ODI wynika, że naruszenia prawa przez Tesle z aktywnym FSD mają dwa główne wzorce. Pierwszy z nich to niezatrzymywanie się na czerwonym świetle lub znaku STOP, a drugi – wjeżdżanie na pas ruchu przeznaczony dla pojazdów nadjeżdżających z naprzeciwka. Takie zachowania to poważne wykroczenia drogowe, które mogą prowadzić do kolizji. Według dokumentacji NHTSA, zebrano 18 skarg i jedno doniesienie medialne dotyczące sytuacji, w których pojazdy Tesli z włączonym FSD nie zatrzymały się całkowicie na czerwonym świetle lub błędnie rozpoznały jego sygnał na ekranie systemu.

W części przypadków kierowcy twierdzili, że samochód nie informował ich wcześniej o planowanych zamiarach. W sześciu sytuacjach takie zachowanie doprowadziło do wypadków na skrzyżowaniach, a cztery z nich zakończyły się obrażeniami uczestników. Co ciekawe, agencja odnotowała powtarzające się incydenty w jednej lokalizacji w Joppa w stanie Maryland – co sugeruje, że błąd może być replikowalny, czyli wynikać z samego sposobu działania FSD. Władze zaznaczyły jednak, że Tesla miała już podjąć środki zaradcze w tym konkretnym miejscu.

Gubienie pasów i niebezpieczne skręty

Drugi typ błędów obejmuje sytuacje, gdy pojazdy Tesli przekraczały podwójną linię ciągłą i wjeżdżały na pas dla ruchu przeciwnego. Zgłoszono 22 przypadki, w których samochody z aktywnym FSD popełniły ten rodzaj błędu – zarówno podczas skrętów, jak i jazdy po łuku. W niektórych przypadkach kierowcy mieli zaledwie ułamek sekundy, by zareagować, o czym poinformowało ODI:

System podejmował decyzje o wjechaniu na pas ruchu dla pojazdów z naprzeciwka lub o przejechaniu skrzyżowania mimo tego, że znajdował się w pasie do skrętu – bez odpowiedniego ostrzeżenia.

Odnotowano też 11 przypadków, gdy FSD zignorował oznaczenia poziome i pionowe, przejeżdżając przez skrzyżowanie prosto z pasa do skrętu albo wykonując manewr w niewłaściwym kierunku. W praktyce oznacza to, że system potrafi „zdecydować się” na jazdę wbrew zasadom – bez uzasadnienia i bez możliwości reakcji kierowcy.

Zakres dochodzenia i statystyki

Łącznie w ramach śledztwa NHTSA powiązała z FSD 58 incydentów, z czego 14 zakończyło się wypadkiem lub pożarem, a 23 doprowadziły do obrażeń. Na szczęście nie odnotowano przypadków śmiertelnych. Agencja analizuje, czy kierowcy byli odpowiednio ostrzegani i czy mieli wystarczająco dużo czasu na reakcję. Dochodzenie obejmuje także testy skuteczności wykrywania sygnalizacji świetlnej, oznakowania pasów oraz znaków zakazu wjazdu.

W ramach postępowania rząd planuje również zbadać zachowanie systemu przy przejazdach kolejowych, które stały się głośnym tematem po incydentach, w których FSD miał zignorować opuszczone szlabany. Jeden z użytkowników opublikował nagranie, na którym widać, jak Tesla traktuje zamknięty przejazd kolejowy jako opcjonalny element drogi – co wzbudziło ogromne kontrowersje.

Granice „autonomii” i odpowiedzialności

Dochodzenie NHTSA to kolejne przypomnienie, że system Tesli wciąż nie jest autonomiczny w rozumieniu prawnym. Mimo nazwy i marketingowych obietnic, FSD nadal wymaga pełnej kontroli ze strony kierowcy. O ile Tesla regularnie aktualizuje oprogramowanie, dodając nowe funkcje i poprawki, to – jak widać – niektóre z nich mogą wprowadzać niepożądane efekty uboczne. NHTSA przypomina:

Pomimo nazwy, Full-Self Driving nie oznacza pełnej autonomii. Kierowca musi pozostać czujny przez cały czas.

Choć dochodzenie dopiero się rozpoczęło, jego wyniki mogą mieć poważne konsekwencje zarówno dla Tesli, jak i całej branży samochodów z funkcjami wspomagania jazdy. Jeśli NHTSA uzna, że błędy systemu FSD stanowią realne zagrożenie, możliwe jest wszczęcie procedury przymusowego wycofania lub aktualizacji oprogramowania.

FSD – ryzyko, które miało być rewolucją

Tesla reklamowała FSD jako „krok w stronę w pełni autonomicznej jazdy”, jednak kolejne raporty NHTSA i mediów pokazują, że technologia wciąż bywa zawodna. Z perspektywy inżynieryjnej to niezwykle złożony system – oparty na sztucznej inteligencji, kamerach i sieciach neuronowych – który musi interpretować nieprzewidywalne sytuacje drogowe w czasie rzeczywistym. Jednak nawet najnowsze wersje, jak FSD 13.2.9, pokazują, że oprogramowanie wciąż ma problemy z jednoznacznym rozpoznawaniem zagrożeń. Nie dziwi więc, że coraz częściej pojawiają się pytania, czy marketing Tesli nie wyprzedził realnych możliwości technologii.

O autorze

Piotr Popiolek

Piotr Popiołek

Redaktor działu Porady
Uwielbiam samochody… dopóki nie trzeba płacić za paliwo i ubezpieczenie. Na szczęście pisanie o nich jest darmowe.

© 2026 MotoGuru.pl