Niemcy zmieniają kurs wobec Chin. Chcą twardej odpowiedzi na rosnącą konkurencję

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Niemiecki przemysł coraz mocniej naciska na rząd Friedricha Merza, aby Berlin przyjął bardziej zdecydowane stanowisko wobec Chin. Szczególnie istotna jest zmiana nastawienia branży motoryzacyjnej, która przez lata obawiała się barier handlowych, a dziś sama mierzy się z coraz silniejszą konkurencją chińskich producentów zarówno w Państwie Środka, jak i w Europie.

Niemcy mają coraz większy problem z bilansem handlowym

Jednym z powodów zmiany nastrojów jest rosnąca nierównowaga w handlu z Chinami. W ubiegłym roku niemiecki deficyt handlowy z największym partnerem wzrósł o około 22 mld euro, do 89,3 mld euro. Import do Niemiec zwiększył się o 8,8%, podczas gdy eksport spadł o 9,7%.

Dodatkowym argumentem niemieckiego przemysłu są różnice w zakresie pomocy państwa. Według raportu OECD opublikowanego w czerwcu chińscy producenci otrzymywali, w relacji do przychodów, od trzech do ośmiu razy większe wsparcie publiczne niż przedsiębiorstwa z państw OECD. W raporcie oszacowano również, że subsydia odpowiadały za blisko 60% wzrostu ich udziału w światowym rynku.

Chińskie marki uderzają w niemieckich producentów z dwóch stron

Dla koncernów motoryzacyjnych problem jest szczególnie dotkliwy. Volkswagen i inni niemieccy wytwórcy tracą pozycję w Chinach na rzecz lokalnych marek, takich jak BYD, a równocześnie coraz częściej spotykają tych samych konkurentów na własnym, europejskim rynku.

Tempo ekspansji niektórych marek jest wysokie. BYD, Chery i Leapmotor sprzedały w Europie w czerwcu od trzech do sześciu razy więcej samochodów niż rok wcześniej. Sprzedaż SAIC-a wzrosła o ponad 50%, a Geely – o ponad 11%. Volkswagen pozostaje zdecydowanym liderem europejskiego rynku, ale presja nowych graczy szybko rośnie.

Volkswagen chce równych warunków konkurencji

Prezes Volkswagena Oliver Blume podczas niedawnej rozmowy z inwestorami wskazywał, że Europa powinna stworzyć bardziej wyrównane warunki rywalizacji. Zwrócił uwagę między innymi na brak ceł na importowane z Chin hybrydy plug-in oraz opowiedział się za zasadami „Made in Europe”, które zwiększałyby udział komponentów produkowanych na Starym Kontynencie w nowych samochodach.

Oliver Blume

Olvier Blume / fot. Porsche

Reakcja na jego wypowiedź dobrze pokazuje jednak trudną sytuację europejskich producentów. Po tym, jak chińskie media odebrały słowa Blume’a jako wezwanie do protekcjonizmu, Volkswagen złagodził swoje stanowisko. Koncerny muszą więc jednocześnie bronić udziałów w Europie i uważać, aby konflikt handlowy nie uderzył w ich działalność w Chinach.

Niemiecki przemysł chce szybszych działań Unii Europejskiej

Federalne Zrzeszenie Niemieckiego Przemysłu BDI opowiada się przede wszystkim za szybszym wykorzystywaniem istniejących instrumentów ochrony handlu. Organizacja wskazuje między innymi na mechanizmy zabezpieczające oraz możliwość łączenia grup produktów w postępowaniach antydumpingowych i antysubsydyjnych.

Według szacunków BDI połączenie subsydiów państwowych oraz kursu juana, który analitycy Deutsche Banku uznają za około 15% zaniżony wobec euro, pozwala chińskim przedsiębiorstwom oferować ceny o 30–40% niższe od niemieckich. Chiny odrzucają zarzuty, że w nieuczciwy sposób subsydiują przemysł lub celowo wykorzystują niedowartościowaną walutę do uzyskania przewagi eksportowej.

Berlin przygotowuje się na negocjacje UE z Chinami

Kanclerz Friedrich Merz polecił swojemu gabinetowi przygotowanie propozycji dotyczących nierównowagi w handlu pomiędzy Unią Europejską a Państwem Środka. Jest to istotna zmiana, ponieważ Niemcy przez lata należały do państw ostrożnych wobec działań, które mogłyby wywołać chińską odpowiedź gospodarczą.

Francja, Włochy i Hiszpania już wcześniej naciskały na reformę unijnych instrumentów ochrony handlu. Niemcy nie uczestniczyły w tej inicjatywie, jednak według informacji Reutersa Merz sygnalizował poparcie dla przygotowania przez Brukselę pakietu działań na wypadek, gdyby planowane na październik negocjacje UE z Chinami nie przyniosły rezultatów.

Zmienia się więc nie tylko polityczna retoryka Berlina, lecz także rachunek ryzyka niemieckiego biznesu. Jak ujął to Matthias Bianchi z organizacji reprezentującej niemieckie małe i średnie przedsiębiorstwa, firmy nadal obawiają się możliwych działań odwetowych Chin, ale coraz wyraźniej dostrzegają również koszt braku reakcji.

Tagi: Chiny, Niemcy

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl