⏱️ 3 min.

Nissan Ariya 2025 – zasięg może i świetny, ale testy zderzeniowe obnażyły słabe strony

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

18-09-2025 09:09
Nissan Ariya 2025 – świetny zasięg, ale testy zderzeniowe to wstyd

Nissan miał nadzieję, że Ariya stanie się hitem w segmencie elektrycznych SUV-ów klasy kompaktowej. Tymczasem rzeczywistość jest mniej kolorowa – szczególnie w kwestii bezpieczeństwa.Najnowsze testy IIHS obnażyły słabość modelu w ochronie pasażerów tylnej kanapy, co stawia pod znakiem zapytania atrakcyjność tego auta, mimo że w innych obszarach radzi sobie przyzwoicie.

Marginalny wynik w kluczowym teście

W moderowanym teście zderzenia czołowego przy prędkości 64 km/h (40 mph) Ariya uzyskała ocenę „marginalną” (dopuszczalną). Instytut IIHS stwierdził, że w przypadku pasażera tylnej kanapy istnieje wysokie ryzyko poważnych obrażeń klatki piersiowej. Jednocześnie pas bezpieczeństwa utrzymał prawidłowe położenie, co uchroniło auto przed kompletną katastrofą w tym teście. IIHS podało:

Wartości obciążeniowe wskazują na duże zagrożenie urazem klatki piersiowej u pasażera tylnego siedzenia.

Dobre noty w innych próbach

Paradoksalnie, poza tym scenariuszem testowym Ariya spisała się bardzo dobrze. W testach zderzenia czołowego i uderzenia bocznego SUV otrzymał najwyższe oceny. Także systemy automatycznego hamowania awaryjnego – zarówno standardowe, jak i opcjonalne – zostały ocenione wysoko. Pochwalono również system mocowania fotelików dziecięcych LATCH. Nieco gorzej wypadły przypomnienia o zapięciu pasów, które uzyskały jedynie akceptowalną ocenę.

Mieszane wyniki testów świateł

Standardowe reflektory LED z asystentem świateł drogowych otrzymały notę „akceptowalną”. Światła mijania były określone jako „dostateczne”, choć nie przekroczyły limitów. Światła drogowe oferują widoczność na poziomie „dostatecznym”, a system automatycznego przełączania świateł kompensuje część niedoskonałości świateł mijania.

Ładowanie i brak NACS

Nissan zapowiedział, że Ariya 2025 zostanie wyposażona w port NACS, ale na razie klienci muszą zadowolić się adapterem.Producent w USA oferuje zestaw za 250 dolarów (ok. 900 zł), kompatybilny z rocznikami 2023–2025. Adapter otwiera dostęp do ponad 100 000 publicznych ładowarek w USA, w tym 20 000 Superchargerów Tesli. SUV wykorzystuje architekturę 400-woltową i akumulatory o pojemnościach netto 63 kWh i 87 kWh. Maksymalna moc ładowania to 130 kW, a czas szybkiego uzupełnienia energii w idealnych warunkach wynosi od 35 do 40 minut.

Specyfikacje i zasięg

W 2025 roku Ariya w USA dostępna jest w pięciu wariantach: Engage, Evolve+, Empower+, Premiere oraz Platinum+. Symbol „+” oznacza większą pojemność akumulatora. Najlepszy wynik pod względem zasięgu należy do wersji Evolve+ z napędem na przód – aż 465 km według cyklu EPA. Platinum+ na 19-calowych felgach oferuje 430 km, a na 20-calowych – 414 km zasięgu. Najsłabiej wypada bazowy Engage z wynikiem 348 km.

Ceny – od atrakcyjnych do zaporowych

Cennik otwiera Engage FWD – 39 770 dolarów, czyli ok. 142 800 zł. Na drugim końcu skali znajduje się Platinum+, którego cena startuje od 54 370 dolarów (ok. 195 300 zł) przed podatkami.

Ariya NISMO – nie dla Amerykanów

Choć w Japonii Ariya doczekała się odmiany NISMO, to klienci w USA – przynajmniej na razie – mogą o niej tylko pomarzyć. Sportowa wersja, jak na ironię, mogłaby poprawić wizerunek modelu, ale Nissan najwyraźniej uznał, że rynek nie jest jeszcze gotowy.

Podsumowanie – mieszane uczucia

Ariya 2025 jest typowym przykładem auta, które na papierze wygląda nieźle – solidny zasięg, szybkie ładowanie, dobre systemy bezpieczeństwa – ale praktyka pokazuje bolesne braki. Marginalny wynik w crash teście to coś, co trudno wybaczyć w segmencie rodzinnych SUV-ów. Nissanowi pozostało liczyć na to, że klientów bardziej przekona atrakcyjny zasięg i konkurencyjna cena niż niepokojące wyniki w ochronie pasażerów tylnej kanapy.

Nissanowi pozostało liczyć na to, że klientów bardziej przekona atrakcyjny zasięg i konkurencyjna cena niż niepokojące wyniki w ochronie pasażerów tylnejtylnychkanapysiedzeń.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.