Nissan kontratakuje: nowy Frontier Pro z Chin ma namieszać w segmencie pickupach

Australia przez lata kojarzyła się z jednym pickupem Nissana – Navarą. Tymczasem japońska marka postawiła na ofensywę i po zaprezentowaniu nowej generacji Navary potwierdziła, że dołączy do niej zupełnie inny zawodnik: produkowany w Chinach Frontier Pro PHEV. Nissan uznał, że jeden model to za mało, by rzucić rękawice hybrydowym rywalom pokroju BYD Shark 6, GWM Cannon Alpha czy Forda Rangera PHEV, więc szykuje drugi pickup.
Nowa Navara zaprezentowana w Australii bazuje na Mitsubishi Tritonie, ale nawet jej świeży debiut nie zatrzymał ofensywy konkurentów. Dlatego Nissan potwierdził, że od 2027 roku do australijskiego katalogu dołączy również Frontier Pro – hybrydowy pickup opracowany wcześniej we współpracy z Dongfengiem.
Według informacji przekazanych dealerom, auto ma trafić do sprzedaży dopiero po przejściu przebudowy na układ kierowniczy po prawej stronie. Proces potrwa około sześciu miesięcy, ale dla marki to akceptowalny koszt, bo segment hybrydowych pickupów rośnie tak szybko, że ignorowanie go zaczęłoby wyglądać na motoryzacyjne harakiri.
Nissan reaguje na presję Chińczyków
To BYD Shark 6 prowadzi obecnie w wyścigu plug-inów, a GWM i Ford dorzuciły swoje modele, napędzając rynek jeszcze mocniej. W kolejce stoją już Chery oraz JAC, więc Nissan musiał odpowiedzieć. Frontier Pro ma ku temu argumenty. Pod maską pracuje 1.5-litrowy turbodoładowany czterocylindrowy silnik połączony z elektrycznym modułem w przekładni. Układ zapewnia 408 KM oraz 800 Nm, co stawia go w ścisłej czołówce segmentu. Pickup oferuje także zasięg elektryczny wynoszący 135 km, co plasuje go na poziomie BYD-a i GWM. Nissan zadbał o praktyczność: Frontier Pro obsługuje funkcję vehicle-to-load, ma udźwig holowniczy 3500 kg, a w terenie pomaga mu elektromechaniczna blokada tylnego dyferencjału. 
Wnętrze w stylu Shark 6 i pełne wyposażenie
Kabina Frontier Pro wyraźnie celuje w klientów, którzy chcą komfortu znanego z SUV-ów. Zastosowano cyfrowe zegary o przekątnej 10 cali oraz centralny ekran 14.6 cala. Do tego dołożono dwuramienną kierownicę, ambientowe oświetlenie oraz fotele z opcjonalnym podgrzewaniem, wentylacją i masażem. To układ, który przypomina koncepcję BYD-a – Nissan po prostu nie mógł tutaj odpuścić.
W opinii Andrew Humberstone’a, szefa Nissana w regionie Australii i Oceanii, Frontier Pro idealnie uzupełnia gamę Navary – zwłaszcza pod względem emisji:
Model pomagłby zrównoważyć emisje Navary i może działać równolegle, jeśli uzasadni to biznesowy rachunek.
Jednocześnie podkreślił, że dostosowanie auta do australijskich wymagań zajmie pół roku i że pickup „może pasować do lokalnego rynku”.
Navara + Frontier Pro: duet na trudne czasy
Decyzja, by wprowadzić dwa pickupy jednocześnie, pokazuje zmianę strategii. Nissan zamierza wykorzystać nową Navarę jako klasyczną propozycję dla lojalnych klientów, a Frontier Pro ma przejąć rolę hybrydowego lidera, gotowego stawić czoła azjatyckiej konkurencji.
Segment hybrydowych pickupów w Australii rozwija się szybciej niż w Europie, a producenci nie chcą stracić udziałów w rynku. Frontier Pro dzięki specyfikacji, wyposażeniu i zasięgowi elektrycznemu ma szansę stać się jednym z najciekawszych modeli w zestawieniu – nawet jeśli powstaje w Chinach, co jeszcze kilka lat temu mogłoby być kontrowersją. Dziś to po prostu biznes.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Mercedes GLB 2026 już dostępny w Polsce. Ile kosztuje?

Alfa Romeo stawia wszystko na kompaktową ofensywę: Giulietta wraca, Giulia i Stelvio poczekają

Toyota Land Cruiser Mild-hybrid 48V już w Polsce. Cena, dane i szczegóły wersji Executive

Nowa Kia Seltos rusza na Europę. Cel? Klienci VW T-Roca


























