Klapa Nissana Leafa – ogłoszono cięcia produkcji jeszcze przed pierwszymi dostawami

Nissan planował, że nowy Leaf będzie jego wielkim powrotem na rynek elektryków, ale zamiast triumfalnego wejścia, na horyzoncie pojawił się poważny problem – niedobór baterii. Efekt? Firma ogłosiła cięcia produkcji jeszcze przed tym, jak pierwsi klienci odebrali kluczyki.
Producent poinformował, że od września do listopada linie montażowe w japońskim Tochigi pracowały w spowolnionym tempie. Redukcje szczególnie mocno dotkną okres październikowy, kiedy to zamiast tysięcy egzemplarzy, fabrykę opuści znacznie mniej Leafów. Powód? Dostawca akumulatorów – firma AESC – nie zdoła wystarczająco szybko zwiększyć wydajności produkcji. To dostępność baterii przekłada się na tempo montażu samochodów. Dla modelu, który miał być fundamentem strategii elektryfikacyjnej Nissana, to wyjątkowo niezręczny początek.
Platforma CMF-EV i dane techniczne
Pod nadwoziem nowego Leafa kryje się znana już architektura CMF-EV – ta sama, na której bazuje większa Ariya. W wersji podstawowej Leaf korzysta z akumulatora o pojemności 52 kWh i pojedynczego silnika elektrycznego napędzającego przednie koła. Układ napędowy rozwija 174 KM i 345 Nm momentu obrotowego. W ofercie przewidziano też wariant z większym akumulatorem 75 kWh, generujący 214 KM i 355 Nm.Ta odmiana ma zasięg 488 km według amerykańskich norm. To liczba, która pozwala stawiać Leafa w jednym szeregu z konkurentami klasy kompaktowych aut elektrycznych.
Ceny i rynki docelowe
Nowy Leaf trafi nie tylko do USA, ale też na rynek japoński i europejski. Z czasem dołączą kolejne regiony, co ma uczynić go globalnym graczem w segmencie elektryków. Kluczowy czynnik? Cena. Nissan potwierdził, że model na rok 2026 w USA startuje od 29 990 dolarów, czyli około 107 700 zł. To sprawia, że Leaf jest najtańszym nowym elektrykiem dostępnym w tym kraju, a podwyżka względem poprzedniej generacji – obecej ponad dekadę na rynku – jest niewielka. Jeszcze ciekawsza jest informacja o planach wprowadzenia jeszcze tańszej wersji.Producent nie zdradził kwoty, ale sama zapowiedź sygnalizuje, że Nissan celuje w zdobycie klientów, którzy dotąd mogli uważać auta elektryczne za luksus nieosiągalny finansowo.
Bateria – wąskie gardło
Eksperci podkreślają, że sukces nowego Leafa w dużej mierze zależy od stabilności dostaw baterii. Jak stwierdzili analitycy:
Najlepszy nawet plan cenowy nie pomoże, jeśli auta nie będą stały w salonach w wystarczającej liczbie.
To właśnie z tym ryzykiem Nissan zmaga się już na starcie. Start produkcji, który miał być pokazem siły, przerodził się w test zdolności do utrzymania tempa dostaw.
Podsumowanie
Nowy Nissan Leaf ma wszystkie atuty, by stać się przebojem: rozsądne osiągi, solidny zasięg i atrakcyją cenę. Jednak cięcia produkcji już na starcie pokazują, że sukces na rynku aut elektrycznych to nie leży tylko w projekcie samochodu, ale także umiejętność zarządzania łańcuchem dostaw. Jeśli Nissan zdoła ustabilizować produkcję baterii, Leaf ma szansę odzyskać dawną pozycję kultowego elektryka – tym razem w nowoczesnym wydaniu.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Assetto Corsa EVO 0.4, czyli nadmuchany balonik przez marketingowców. Ale…

Dacia odświeżyła Sandero, Stepwaya i Joggera. Więcej stylu, nowa hybryda i LPG z automatem

Le Mans Ultimate 1.2: ogromna aktualizacja, nowe funkcje i porządki na torze

Toyota Mirai 2026: lifting, którego nikt nie zauważył



