Nissan naśladuje Chińczyków: „W przeciwnym razie nie przetrwamy”

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Nissan radykalnie skraca czas potrzebny na opracowanie nowych samochodów. Japoński producent wykorzystuje rozwiązania podpatrzone u chińskich firm, a jednym z pierwszych efektów zmian jest nowa generacja Skyline’a, której opracowanie zajęło zaledwie 26 miesięcy.

Nissan skrócił rozwój nowych modeli z 50 do 37 miesięcy

Jeszcze niedawno opracowanie całkowicie nowego samochodu zajmowało Nissanowi około 50 miesięcy. Po przebudowie sposobu prowadzenia projektów firma zeszła do 37 miesięcy w przypadku zupełnie nowych modeli, natomiast rozwój pochodnych i zmodernizowanych wersji może obecnie zamknąć się w około 30 miesiącach.

Zmiana jest odpowiedzią na tempo narzucone przez producentów z Chin. Kazuyuki Yamaguchi, jeden z menedżerów Nissana odpowiedzialnych za rozwój produktów, przyznał, że firma musi znacznie szybciej wprowadzać atrakcyjne samochody na rynek, jeśli chce utrzymać konkurencyjność.

Yamaguchi ujął sytuację bardzo jednoznacznie:

Musimy szybciej wprowadzać na rynek atrakcyjne produkty. W przeciwnym razie nie przetrwamy. To bardzo prosty komunikat. Wcześniej rozwój produktu był bardzo demokratyczny, ale pochłaniał dużo czasu. Nie mamy już luksusu czasu. Teraz proces jest bardziej przejrzysty i odchudzony, bez nieefektywnego przerzucania decyzji tam i z powrotem. Harmonogram jest dziś znacznie krótszy.

Nowy Nissan Skyline potrzebował tylko 26 miesięcy

Najlepszym przykładem nowego podejścia ma być kolejna generacja Nissana Skyline. Od rozpoczęcia projektu do zakończenia prac rozwojowych minęło 26 miesięcy. Obecnie oferowany model wymagał około 55 miesięcy.

Nowy Skyline ma zadebiutować zimą. Samochód zachowa układ z napędem na tylne koła, a poza Japonią jego konstrukcja ma również posłużyć modelowi sprzedawanemu pod marką Infiniti. Tak szybkie opracowanie samochodu nadal nie oznacza jednak, że Nissan zrównał się z najbardziej dynamicznymi producentami z Chin. Według przedstawiciela firmy tamtejsze marki potrafią przygotować nowe modele w ciągu około 18–24 miesięcy.

Mniej projektów, mniej sporów i więcej wspólnych elementów

Przyspieszenie nie wynika tylko z większej presji na inżynierów. Nissan zmienił samą organizację prac. Wcześniej podczas projektowania jednego samochodu przygotowywano kilka różnych propozycji, które następnie długo porównywano i stopniowo eliminowano. Teraz firma ogranicza takie równoległe ścieżki i grupuje modele w rodziny wykorzystujące wspólne kluczowe punkty konstrukcyjne.

Zmienił się także podział odpowiedzialności. Dawniej własne stanowisko w projekcie mieli między innymi dyrektor programu, menedżer planowania produktu oraz główny inżynier samochodu. Różnice opinii potrafiły wydłużać podejmowanie decyzji. Obecnie większą odpowiedzialność otrzymuje dyrektor programu, a zadaniem głównego inżyniera jest przede wszystkim doprowadzenie konstrukcji do wyznaczonych celów.

To również odejście od wcześniejszej filozofii, w której Nissan próbował dopracować praktycznie każdy element samochodu do maksimum. Nowy system zakłada koncentrację zasobów na tych cechach produktu, które firma uznaje za najważniejsze.

AI i cyfrowe prototypy mają zastępować część fizycznych testów

Drugim filarem zmian jest szersze wykorzystanie narzędzi cyfrowych. Nissan stosuje modelowanie wspomagane sztuczną inteligencją, cyfrowe bliźniaki oraz rzeczywistość wirtualną, aby część testów przeprowadzać jeszcze przed zbudowaniem fizycznego prototypu. Automatyzacja pozwala również kontynuować niektóre badania samochodów nocą.

CEO Nissana – Ivan Espinosa – wskazywał wcześniej, że istotną rolę odgrywa wykorzystanie AI oraz cyfrowych narzędzi na etapach projektowania, testowania i przygotowania produkcji. Firma zdobywała doświadczenia między innymi podczas współpracy z Dongfengiem w Chinach. Elektryczny Dongfeng Nissan N7 został opracowany w około dwa lata.

Espinosa podkreślał również, że to właśnie Chiny wyznaczają obecnie istotną część standardów branży w zakresie technologii, konkurencyjności kosztowej oraz czasu rozwoju produktów. Dla Nissana obserwowanie tamtejszych przedsiębiorstw przestało więc być ciekawostką, a stało się jednym z elementów przebudowy procesu tworzenia samochodów.

Chińskie tempo nie oznacza rezygnacji z jakości

Samo skrócenie harmonogramu nie może oznaczać pominięcia kluczowych etapów projektowania i testowania. Problem polega raczej na ograniczeniu prac, które nie przynoszą proporcjonalnych korzyści, oraz wykonywaniu większej liczby procesów równolegle zamiast jeden po drugim.

W chińskim przemyśle motoryzacyjnym szybki rozwój wspierają między innymi ponowne wykorzystanie platform i podzespołów, równoległe prowadzenie prac oraz większa kontrola producentów nad kluczowymi technologiami. Nissan próbuje zastosować część tych zasad we własnej organizacji, dostosowując je do japońskich realiów.

Jednej różnicy nie da się jednak łatwo skopiować. Yamaguchi zwrócił uwagę, że w Chinach prace rozwojowe mogą być prowadzone praktycznie przez całą dobę, podczas gdy w Japonii taki model organizacji pracy jest trudniejszy do zastosowania. Dlatego nawet po znacznym przyspieszeniu Nissan wciąż pozostaje kilka miesięcy za najszybszymi chińskimi konkurentami.

Dla Nissana czas stał się równie ważny jak sam samochód

Zmiana sposobu pracy pokazuje, jak mocno w ostatnich latach przesunęły się priorytety przemysłu motoryzacyjnego. Przy szybkim rozwoju elektroniki, oprogramowania, systemów wspomagania kierowcy i napędów zelektryfikowanych zbyt długi cykl projektowy może sprawić, że część rozwiązań zacznie się starzeć jeszcze przed premierą samochodu.

Nissan chce więc skrócić drogę od decyzji o powstaniu modelu do jego wejścia na rynek, jednocześnie ograniczając liczbę etapów wymagających wielokrotnych uzgodnień. 26-miesięczny cykl nowego Skyline’a będzie jednym z pierwszych dużych sprawdzianów tej strategii.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl