Wbrew obiegowym opiniom, samochody elektryczne wcale nie płoną częściej niż spalinowe – a wręcz przeciwnie, ryzyko pożaru jest w ich przypadku wielokrotnie niższe. Najnowsze statystyki z Norwegii, lidera elektromobilności, pokazują, że to właśnie pojazdy spalinowe częściej stają w płomieniach.
Statystyki, które mówią same za siebie
W pierwszym półroczu 2025 roku norweskie służby odnotowały 403 pożary pojazdów. Auta spalinowe odpowiadały za 359 z nich, hybrydy za 12, a elektryki – jedynie za 30 przypadków. Udział elektryków w ogólnej liczbie pożarów wyniósł zaledwie 7,4%, podczas gdy ich udział w krajowej flocie to aż 28,3%. Przeliczając to na 1000 zarejestrowanych pojazdów, wychodzi 0,034 pożaru wśród elektryków wobec 0,195 w przypadku aut spalinowych.
Trend z ostatniej dekady
W 2017 roku wskaźnik pożarów dla aut elektrycznych wynosił 0,15 na 1000 pojazdów. W 2018 roku spadł do 0,041, a w kolejnych latach utrzymywał się w przedziale 0,036–0,078. To oznacza redukcję nawet o 76% w ciągu niespełna dekady – i to w sytuacji, gdy liczba elektryków na drogach Norwegii wzrosła siedmiokrotnie. W tym samym czasie wskaźnik pożarów aut spalinowych zwiększył się o 61%, rosnąc z 0,267 w 2016 roku do 0,431 w 2024 roku.
Gaszenie – fakty zamiast mitów
Popularny argument, że pożary aut elektrycznych są „niemożliwe do ugaszenia”, w zderzeniu z danymi traci sens. W Norwegii średni czas interwencji przy pożarach elektryków wynosi około godziny – o 20–30 minut dłużej niż przy autach spalinowych, ale różnica wynika z procedur bezpieczeństwa: chłodzenia baterii czy zapobiegania wtórnemu zapłonowi. W Polsce, gdzie doświadczenie służb jest mniejsze, ten czas to już 2 godziny i 39 minut, lecz ponownie – to kwestia ostrożności, a nie intensywności pożaru.
Norwegia jako punkt odniesienia
Na koniec czerwca 2025 roku w Norwegii zarejestrowanych było 3,09 mln aut osobowych, z czego 874 tys. to elektryki. Udział 28,3% w całej flocie jest jednym z najwyższych na świecie. Co więcej, kraj ten udowadnia, że rozwój elektromobilności nie zwiększa ryzyka pożarów – wręcz przeciwnie, dzięki odpowiednim procedurom i doświadczeniu służb bezpieczeństwo rośnie.






