MotoGuru.pl

Nowe Mitsubishi Outlander – koniec grzybobrania

Jest pierwszym samochodem, który zadebiutował na platformie Amazon Live i pierwszym od lat Mitsubishi, które nie wygląda jak pojazd dla grzyba. Oto zupełnie nowy Mitsubishi Outlander.

Jego poprzednik był wprawdzie popularny w Polsce, ale swój sukces zawdzięczał przede wszystkim dwóm cechom: niewygórowanej cenie podstawowych odmian oraz prostej, sprawdzonej konstrukcji. Na tle rywali już w momencie premiery w 2012 roku prezentował się zbyt zachowawczo, a pod wieloma względami (m.in. prowadzenie, wykończenie, gama jednostek napędowych) pozostawiał wiele do życzenia. Dlatego wybierały go grzyby. No i ojcowie rodzin, zwabieni obszerną, 7-osobową kabiną.

Nadwozie stało się szersze o 5 cm, dlatego ma inne niż dotychczas proporcje.

Choć według Mitsubishi nowy model (tutaj możesz obejrzeć film z jego premiery) bazuje na „nowo opracowanej platformie, znacznie poprawiającej bezpieczeństwo i zapewniającej wysoki poziom stabilności”, tak naprawdę jest przeprojektowanym Nissanem Rogue. Niezależnie od tego Japończycy chwalą się tym, że po raz pierwszy w konstrukcji swojego auta zastosowali stal o ultrawysokiej wytrzymałości, tłoczoną na gorąco, co zaowocowało wyraźną poprawą sztywności nadwozia w porównaniu z poprzednim wcieleniem.

Auto wyróżnia się wielowahaczowym zawieszeniem przy tylnej osi oraz zupełnie nowo opracowanym układem kierowniczym, rzekomo zapewniającym jednocześnie bezpośrednie reakcje i przyjemne, liniowe odczucia.

Co pod maską?

Według Mitsubishi – nowo opracowany, 2,5-litrowy benzynowy silnik wolnossący o mocy 184 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 245 Nm przy 3600 obr./min. Tak naprawdę to ta sama jednostka napędowa, z której korzystają liczne modele Nissana na całym świecie, zaopatrzona m.in. w układ zmiennych faz rozrządu, współpracuje z przekładnią bezstopniową, potrafiącą symulować zmianę 8 biegów.

Moment obrotowy trafia z niej do przednich lub czterech kół, co realizuje elektronicznie sterowane sprzęgło, dorzucające niutonometry na tył jedynie w momencie, gdy zmyślna elektronika, czerpiąca informacje z licznych czujników, uzna, że zaszła taka potrzeba. Kierowca ma do wyboru 6 trybów jazdy w przypadku wariantu 4WD oraz 5 modelach przednionapędowych.

Bez grzybobrania w temacie bezpieczeństwa

Nowy Outlander standardowo został zaopatrzony w aż 11 poduszek powietrznych, w tym środkową, umieszczoną pomiędzy fotelami kierowcy i pasażera, oraz w boczne przy siedzeniach drugiego rzędu.

Zupełnie nowy, atrakcyjny kokpit z dwoma ekranami.

O niedopuszczenie do wypadku dba z kolei cała litania systemów, zintegrowanych ze sobą pod nazwą MI-PILOT Assist8. Składają się na nie przede wszystkim aktywny asystent pasa ruchu, starający się utrzymać Outlandera pośrodku pasa, oraz adaptacyjny tempomat, który w modelach wyposażonych w nawigację satelitarną ma funkcję predykcyjną. Co to oznacza? Że odczytuje znaki, rozpoznaje zakręty, ronda czy np. zjazdy z autostrady i automatycznie zwalnia, aby z bezpieczną prędkością pokonać powyższe „przeszkody”.

Ponadto Outlander po raz pierwszy będzie mógł skorzystać z dużego, 10,8-calowego ekranu head-up wyświetlającego informacje wprost na przedniej szybie. No i fajnie.

7-osobowa kabina

Największa zaleta Outlandera została zachowana. Nowy model, tak jak i poprzednik, na swój pokład może zabrać 7 osób i został zaopatrzony w przesuwaną kanapę z regulowanym kątem pochylenia oparcia. To ostatnie składa się w proporcji 40:20:40, umożliwiając choćby przewożenie długich przedmiotów. Co ważne, wewnątrz zadbano o miejsca na smartfony oraz rozmieszczono liczne porty USB C i A do ich ładowania. W konsoli środkowej z przodu znalazła się z kolei tacka z ładowarką indukcyjną (15 W).

7-osobowa kabina jest jeszcze bardziej obszerna niż w poprzedniku.

Deska rozdzielcza o prostej, nowoczesnej formie, wyróżnia się dwoma ekranami w standardzie. Ten przed oczami kierowcy ma przekątną 12,3 cala, natomiast centralny – w zależności od wersji – może się pochwalić 7 lub 9 calami. Ten drugi zaopatrzono m.in. w funkcje Anroid Auto i Apple CarPlay, a jak piszą przedstawiciele japońskiego koncernu w swojej informacji prasowej: „w najbliższej przyszłości planowane są również funkcje otrzymywania najnowszych informacji o ruchu drogowym lub aktualizacji oprogramowania online”.

Co ważne, nowym Outlanderem będzie można zarządzać za pomocą smartfona, co stanowi zresztą kolejny dowód na to, że nie jest już on samochodem dla grzyba. Dostępnych ma być wiele funkcji, w tym zdalne uruchamianie silnika i włączanie klimatyzacji przed wejściem do kabiny, a także odblokowywanie drzwi. Ojcowie nastolatków ze świeżym „prawkiem” z pewnością ucieszą się z możliwości otrzymywania powiadomień w momencie, gdy auto jedzie poza ustalonym przedziałem czasowym, powyżej ustalonej prędkości lub poza ustalonym obszarem.

Więcej centymetrów i… pieprzenia

Nowy Outlander mierzy 468 cm długości (mniej o 1,5 cm niż poprzednio), ale jego nadwozie stało się aż o 5 cm szersze (mierzy teraz 186 cm), natomiast rozstaw osi wzrósł z 267 do 270,5 cm, co zaowocowało przede wszystkim większą o 2,54 cm przestrzenią dla pasażerów pierwszego rzędu i o 2,54 cm w drugim.

Najlepsze jednak zostawiliśmy na koniec. To zachwyty Mitsubishi nad tym, co samo stworzyło. W informacji prasowej możemy przeczytać takie smaczki, jak „potężny design inspirowany dziedzictwem”, czy „koncepcja projektowa całkowicie nowego Outlandera to „Bold Stride”, reprezentująca śmiałą, pełną przygód postawę i pewność, by iść do przodu”. Ponadto „nowa generacja Dynamic Shield (chodzi o osłonę chłodnicy), która wyraża wysokie osiągi i ochronę zarówno ludzi, jak i samochodu, dodatkowo podkreśla moc zupełnie nowego Outlandera jako SUV-a”.

Nowy Outlander do sprzedaży trafi już w kwietniu tego roku, początkowo na rynkach Ameryki Północnej (Stany Zjednoczone, Kanada i Portoryko), a później także w innych zakątkach świata. W Polsce go jednak nie zobaczymy.

Ups!