Nowy Citroën C4 ma mieć nietuzinkowy wygląd. Francuzi znów chcą szokować

Citroën chce, żeby nowe wydanie C4 nie był kolejnym „poprawnym” hatchbackiem. Ma się wyróżniać tak mocno, jak tylko się da – nawet jeśli część osób przewróci oczami. Brzmi jak ryzyko? Owszem. Ale jeszcze większym ryzykiem byłoby dziś zbudować auto, obok którego przechodzisz i nawet nie wiesz, co to było.
Obecny Citroën C4 jest już w szóstym roku sprzedaży i w gamie marki robi się przez to najstarszym graczem. Wymiana jest przewidywana w ciągu najbliższych dwóch lat, więc temat następcy nie jest „kiedyś”, tylko „zaraz”. I to następcy, który musi odnaleźć się w ofercie prawie całkowicie zdominowanej przez crossovery – wyjątkiem pozostaje mikrosamochód Ami.
C4 na rozdrożu: platforma, koszty i pytanie „po co?”
Dzisiejszy C4 stoi na platformie CMP, tej samej, która jest bazą m.in. dla Opla Corsy, Peugeota 208 i DS 3. Naturalnym ruchem w ramach koncernu byłoby przejście na STLA Small (czyli nowszą architekturę w rodzinie Stellantis), ale w tle pojawił się inny scenariusz: „wartościowa” konstrukcja Smart Car, znana już z C3 i C3 Aircross. Cel jest prosty i mało romantyczny: obniżyć koszty produkcji i cenę w salonie. I tu robi się ciekawie, bo nawet jeśli technicznie C4 będzie miał wspólne geny z innymi modelami, to wizualnie ma mieć własną tożsamość. Bez kopiuj-wklej, bez „większy C3” ani „mniejszy C5”.
„Ma wyglądać bardzo inaczej” – czyli Citroën odpina wtyczkę od przeciętności
Szef stylistów marki, Pierre Leclercq, stawia sprawę jasno: nowy C4 ma być projektem szytym na miarę i ma odróżniać się nie tylko od poprzednika, ale też od reszty gamy. W praktyce chodzi o to, żeby C4 nie zginął w szeregu, nawet jeśli będzie spokrewniony z innymi modelami od strony techniki. Pierre Leclercq mówi:
Następny C4 musi wyglądać bardzo inaczej niż poprzednik i modele pokrewne. Zawsze próbujemy zajść tak daleko, jak to możliwe. Spójrz na C3 – nie ma nic wspólnego z autem, które zastąpił, a mimo to pasuje do gamy. Citroën zawsze był trochę eksperymentalny i powinien być eksperymentalną marką w grupie.
To ważne, bo pada też konkret: nowy C4 nie ma być po prostu powiększonym C3 ani pomniejszonym C5. Czyli raczej nie pójdzie w kanciasty, „dwubryłowy” profil znany z części świeższych crossoverów, tylko ma zostać przy korzeniach klasycznego hatchbacka (w realiach 2026 roku: hatchbacka o własnym charakterze, nie o własnych kompleksach).
Odważny wygląd i niska cena: trudne małżeństwo, które Citroën chce zawrzeć
Prezes Citroëna, Xavier Chardon, dorzuca do tego drugi element układanki: odwaga ma być warunkiem wyróżnienia się, a nie opcją „dla chętnych”. I co istotne – marka nie chce wchodzić w rolę „generycznego” producenta, który nikogo nie drażni, bo nikogo nie obchodzi. Xavier Chardon mówi:
Musimy być odważniejsi. W przyszłości Citroëna trzeba być odważnym w stylistyce, jeśli chcesz się wyróżniać. Nie jesteśmy generyczną marką jak Volkswagen czy Toyota – możemy podejmować ryzyko. Nie boję się, jeśli ludzie będą nienawidzić naszego wyglądu, ale nie chcę, żeby ktokolwiek uważał, że nasz wygląd jest głównym nurtem. To ciekawe wyzwanie: robić auta jednocześnie przystępne cenowo i odważne – ale to wyzwanie musimy podjąć.
To deklarowane podejście brzmi jak manifest, ale dopiero produkt zweryfikuje, czy pod nim jest treść, czy tylko efektowne hasło. Z drugiej strony: jeśli Citroën naprawdę ma być „tym eksperymentalnym” w Stellantis, to C4 jest idealnym poligonem – segment C nie wybacza nijakości.
Co to oznacza dla kierowcy: mniej „poprawności”, więcej charakteru?
W praktyce przekaz jest prosty: Citroën chce projektować samochody, które nie są tylko „do zastąpienia” poprzednika. Mają powstawać z myślenia o nowych konceptach i o tym, co da się zrobić inaczej w branży – tak, żeby efekt był rozpoznawalny z daleka. Jeśli marka utrzyma kurs, to nowy C4 powinien:
- mocno odciąć się wyglądem od poprzednika i reszty gamy, nawet kosztem kontrowersji,
- pozostać hatchbackiem z własną sylwetką (a nie crossoverem „z przyzwyczajenia”),
- korzystać z rozwiązań obniżających koszty, ale bez udawania bliźniaka C3 czy C5.
Na razie nie ma podanych danych o cenach nowej generacji – i uczciwie: bez cyfr to wciąż obietnica, nie rachunek. Wiadomo jednak, że w tle rozważa się konstrukcję Smart Car właśnie po to, żeby koszty produkcji i ceny w salonie trzymać w ryzach.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Mercedes z hukiem otworzył sezon F1. Leclerc zaskoczony, Verstappen nie

Hamilton patrzy na Mercedesa z niepokojem. Sugeruje przewagę silnika

Verstappen rozbił się już w Q1 w Australii. Red Bull szuka przyczyny dziwnej awarii

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie




