MotoGuru.pl

Nowy Mercedes klasy S dziełem sztuki nieużytkowej – jazda nim grozi wypadkiem

Kolejna wpadka Mercedesa. Tym razem dotyczy świeżutkiej klasy S, której właściciele zostali właśnie wezwani do serwisów.

Oczko w głowie niemieckiej marki i jeden z najbardziej zaawansowanych technicznie samochodów na rynku znów nie ma dobrej prasy. Niedawno opisywaliśmy przypadek kanadyjskiego właściciela poprzedniego wydania tego modelu, który bał się jeździć swoim autem, a teraz podobna przypadłość dotknęła najnowszą S-klasę.

O co chodzi? O chorobę wieku dziecięcego w postaci zbyt krótkich wewnętrznych drążków kierowniczych, które nie są w stanie trwale wytrzymać naprężeń powstających w czasie jazdy. A to może prowadzić do utraty sterowności i w konsekwencji do dzwona.

Kupujesz więc nową S-klasę, której ceny startują z pułapu 438 500 zł za 286-konną odmianę S 350d i szybko okazuje się, że to dzieło sztuki nieużytkowej. Wprawdzie możesz się nim poruszać po drogach, ale raczej nie będziesz czuł się z tym komfortowo, bo z tyłu głowy masz wyryte, że w każdej chwili auto może utracić sterowność.

Właściciele klasy S powinni umówić się więc na spotkanie z autoryzowanym dealerem, którego technicy sprawdzą wewnętrzne drążki kierownicze i w razie potrzeby wymienią je na nowe. Wszystkie prace oczywiście zostaną wykonane bezpłatnie.

„Akcja serwisowa dotyczy nawet 1400 sztuk nowej klasy S, które jest już w rękach klientów” – stwierdził rzecznik Mercedesa. „Dowiedzieliśmy się o tej reklamacji na podstawie informacji zwrotnych od dostawcy. Ten element jest dostarczany wstępnie zmontowany jako kompletny system i zainstalowany. Przepraszamy za tę dodatkową wizytę w warsztacie i mamy nadzieję na zrozumienie” – dodał.

2021 Mercedes klasy S – galeria zdjęć: