Ot, amerykańska okazja na Starym Kontynencie. Czyli Corvette E-Ray o 91,2% droższa w Europie niż w USA

Mateusz Struk – zastępca redaktora naczelnego

Mateusz Struk

Po niemal dwóch latach oczekiwań europejscy fani Corvette mogą oficjalnie kupić wariant E-Ray, czyli pierwszy model wyposażony w układ hybrydowy i napęd na obie osie. Przepłynięcie Atlantyku winduje cenę pojazdu niemal dwukrotnie. Witajcie w Europie.

Model E-Ray zadebiutował publicznie w Europie podczas tegorocznego Goodwood Festival of Speed, gdzie pokazał się w wersji RHD (z kierownicą po prawej stronie). To ważny krok dla sukcesu na rynku brytyjskim, który do tej pory traktowano po macoszemu – poprzednia generacja (C7) nie oferowała takiej opcji.

Ale euforia szybko może ustąpić zgrzytowi zębów. Choć Corvette E-Ray Coupe w Wielkiej Brytanii kosztuje 153 440 funtów, a kabriolet 159 230 funtów, to amerykański klient kupi ten sam samochód już od 108 795 dolarów. Po przeliczeniu – brytyjska cena to ponad 208 000 dolarów.

Z jednej strony – dolar obecnie nie ma najlepszej formy, a w USA do ceny trzeba jeszcze doliczyć podatek stanowy. Z drugiej – europejska E-Ray jest dostępna wyłącznie w najbogatszej wersji 3LZ, podczas gdy Amerykanie mogą wybrać tańsze 1LZ i 2LZ.

A do tego dochodzi jeszcze homologacja, koszt inżynierii wersji RHD i inne lokalne daniny. Tylko że… nawet w kontynentalnej Europie – gdzie kierownica jest po tej samej stronie, co w USA – ceny również są zaporowe.

Technologia: klasyka z elektryczną domieszką

E-Ray nie jest typową hybrydą plug-in. Bateria o pojemności 1,9 kWh pozwala przejechać około 5–7 km wyłącznie na energii elektrycznej, z prędkością do 72 km/h. Idealne, by rano nie obudzić sąsiadów, poruszając się w tzw. trybie Stealth Mode.

Za ciszą czai się jednak bestia: 6,2-litrowe V8 z klasycznym układem pushrod. Moment obrotowy trafia na tylną oś, a silnik elektryczny z przodu dodaje nie tylko mocy, ale i poprawia trakcję, po raz pierwszy w historii Corvette zapewniając napęd na obie osie.

Łączna moc wynosi 644 KM w specyfikacji europejskiej, choć amerykańskie źródła podają 664 KM. Różnica może wynikać z lokalnych norm emisji lub metodyki pomiarów – w każdym razie Europa dostaje wersję nieco „przytemperowaną”.

Pozycjonowanie: gdzie E-Ray mieści się w krajobrazie superaut?

Z jednej strony, 153 tysiące funtów za hybrydową Corvette to dużo. Z drugiej zaś, konkurencja tania nie jest:

  • Porsche 911 Carrera 4 GTS Hybrid – od 144 400 funtów

  • McLaren Artura PHEV – od 190 100 funtów

  • Ferrari 296 GTB – zaczyna się od ~240 000 funtów

E-Ray – kompromis, który nie czuje się jak kompromis

To, co fascynujące w Corvette E-Ray, to harmonia między nowoczesnością a tradycją. Z jednej strony – brutlane V8 połączone z wyglądem niczym z komiksu Marvela. Z drugiej – cichy start, napęd elektryczny na przód, pełna homologacja w Europie i przystępność w codziennym użytkowaniu.

To nie jest samochód, który udaje „zielone” auto, ani też nie próbuje być ekologiczną rewolucją. To raczej ewolucja legendy, która wchodzi w erę zelektryfikowaną bez utraty charakteru.

Corvette E-Ray to ciekawa propozycja na rynku samochodów sportowych. W ciemno można jednak obstawiać, że osoby, które zdecydują się na zakup pojazdu korzystając z oficjalnej ścieżki dystrybucji, oberwą obuchem z napisem “utrata wartości”. Równolegle ściągane z USA modele, zalewające europejskie rynki, spotęgują czynnik deprecjacji.

O autorze

Mateusz Struk – zastępca redaktora naczelnego

Mateusz Struk

Zastępca redaktora naczelnego
Dziennikarz i wydawca z ponad 13-letnim stażem w mediach ogólnokrajowych i branżowych. Doświadczenie zdobywał na łamach serwisów RadioZET.pl, Antyradio.pl, Interia Motoryzacja oraz ForzaItalia.pl, a także na antenie Radia Hobby, gdzie współprowadził audycje. Współpracował również z wiodącymi tytułami prasowymi, takimi jak Tygodnik Motor, miesięcznik Auto Moto czy Auto Motor i Sport.Prywatnie pasjonat motorsportu i wirtualnego ścigania oraz promotor simracingu. Od 2019 roku zarządza i współtworzy zespół simracingowy ForzaItalia.pl eRacing. Jest też czynnym kierowcą i niestraszne mu są 24-godzinne wyścigi długodystansowe. Fan mechanicznych, tylnonapędowych samochodów. 

© 2026 MotoGuru.pl