Oto zmodernizowany Mercedes CLS

Niemiecki producent ze Stuttgartu poddał CLS-a kuracji odmładzającej. Auto zmieniło się nie tylko pod względem wizualnym, ale także zyskało nowe opcje wyposażeniowe.
Projektanci zdecydowali się na zmianę osłony chłodnicy i zastosowanie bardziej sportowego przedniego zderzaka. Dorzucili nowe obręcze i niebieski lakier Spectral Blue Metallic, który wygląda jeszcze lepiej niż się nazywa. Dostępne są inne ciekawe kolory nadwozia z palety Designo, w tym: czerwony Jupiter, biały Cashmere White Magno i zielony Emerald.
Zmiany we wnętrzu są stosunkowo niewielkie – najbardziej w oczy rzuca się kierownica, która została dopracowana pod względem ergonomicznym. Obsługa poszczególnych funkcjonalności ma być łatwiejsza, o czym zapewnia producent. Nowe są listwy ozdobne, a także kolory i rodzaje tapicerek, w tym dwukolorowa skóra.

Spośród jednostek wysokoprężnych klienci do wyboru mają czterocylindrowe 1.9 o mocy 194 KM i 400 Nm lub 2.0 o mocy 265 KM i 550 Nm. Bardziej wymagający klienci mogą zdecydować się na rzędową szóstkę, rozwijającą 330 KM i potężne 700 Nm.
CLS z oznaczeniem 350 może pochwalić się dwoma litrami pojemności oraz pokaźną mocą 299 KM i 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Stopień wyżej plasuje się CLS 450 4MATIC z 3-litrową rzędową szóstką, legitymującą się 367 KM i 500 Nm.
Zapomnijcie o wszystkich wcześniejszych wariantach – jeśli już szaleć i zostawiać furmankę pieniędzy u niemieckiego producenta, to opuszczając salon sprzedaży jako właściciel CLS 53 4MATIC+. Co prawda pod maską będzie pracować wciąż jedynie 3-litrowy silnik, za to rozwijający 435 KM. Tak skonfigurowany samochód korzysta z 9-biegowej przekładni, przekazującej 520 Nm na obie osie i potrafi rozpędzić się od 0 do 100 km/h w czasie 4,5 sekundy. Prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h.
Mercedes zamierza wyprodukować 300 egzemplarzy limitowanej edycji o kreatywnej nazwie Edition. Będzie można je rozpoznać po nadwoziu wykończonym białym lub szarym.
W 2020 roku największym rynkiem sprzedaży CLS-a Coupe były Chiny, następnie Korea Południowa, USA i Niemcy. Podobno najczęściej na zakup tego modelu decydowano się przez wzgląd na jego… wygląd. Niestety, tył tego modelu wciąż jest tak urzekający, jak stosunek płciowy uchatka z dziobem pingwina.
O autorze
Mateusz Struk
Najnowsze

Volkswagen w kryzysie. Zarząd widzi zagrożenie dla istnienia całego koncernu

Formuła 1 na kursie do osiągnięcia neutralności emisyjnej w 2030

Używana Kia Sportage IV: który silnik wybrać i na co uważać? Oto odpowiedź

BMW obniża prognozy na 2026 rok. Chiny i Bliski Wschód psują wszystko





















