Peugeot szykuje 7 nowych modeli. Jeden z nich ma być chiński

Jan Pacula
Jan Pacuła

Peugeot ma dostać 7 nowych modeli do końca dekady, a Stellantis widzi w tej marce jeden z filarów swojej strategii w Europie. Plan Fastlane 2030 obejmuje nową generację E-208, platformę STLA One, szersze użycie sztucznej inteligencji i kolejne systemy jazdy bez trzymania rąk na kierownicy.

Najbardziej wymowny jest nie sam rozmach zapowiedzi, ale tempo. Stellantis chce skrócić cykl rozwoju nowych aut z 44 do 24 miesięcy, a sztuczna inteligencja ma pomagać w projektowaniu, symulacjach i ograniczaniu kosztów. To ambitne założenie, bo samochód nadal nie jest aplikacją z aktualizacją w poniedziałek rano.

Nowa E-208 ma być czymś więcej niż następcą

W planie dla Peugeota szczególne miejsce zajmuje kolejna generacja E-208. Kierownictwo grupy traktuje ten model jako ważny impuls sprzedażowy w Europie, szczególnie w segmentach A i B. Auto ma pomóc Stellantisowi zwiększyć pokrycie głównego rynku do poziomu powyżej 90%.

Cały plan produktowy przewiduje 7 nowych modeli do 2030 roku. Francuzi dzięki temu chcą zwiększyć pokrycie rynku o około 15% i osiągnąć udział 60% w segmentach, w których zamierzają rywalizować. Co najmniej 4 nowe auta mają korzystać z platformy STLA One.

Peugeot z Europy, ale nie tylko z Europy

Jednym z modeli przewidzianych dla europejskiego rynku ma być seryjna wersja prototypu pokazanego niedawno na salonie w Pekinie. Samochód będzie projektowany i produkowany w Chinach. To ważny sygnał, bo europejska strategia Peugeota nie oznacza już wyłącznie europejskiego zaplecza rozwojowego.

Peugeot Concept 6

Taki układ dobrze pokazuje szerszą logikę Stellantisa. Grupa chce korzystać ze skali globalnej, ale jednocześnie utrzymać rozpoznawalny charakter marek. W przypadku Peugeota oznacza to balansowanie między znanym francuskim stylem, nowymi technologiami i presją kosztową.

Sztuczna inteligencja ma przyspieszyć projektowanie

AI ma pełnić w nowym planie rolę narzędzia inżynieryjnego i elementu obsługi kierowcy. Stellantis zakłada, że sztuczna inteligencja pomoże optymalizować projektowanie oraz symulacje, a koszty tych działań mogą spaść o ponad 85%. W kabinie rozwijane mają być bardziej intuicyjne interfejsy człowiek-maszyna.

Grupa podaje też wzrost usług głosowych o 73%. To pokazuje, że cyfryzacja nie ma ograniczać się do ekranu centralnego i kolejnych kafelków w menu. Dla kierowcy ważniejsze będzie jednak to, czy te funkcje faktycznie uproszczą obsługę, a nie tylko dodadzą kolejny powód do aktualizacji regulaminu.

Jazda bez rąk, ale nadal w ramach drugiego poziomu

Stellantis zapowiada konkretne etapy rozwoju systemów wspomagania jazdy. W 2027 roku na większą skalę mają pojawić się funkcje Hands-Free Extended na poziomie 2+. Rok później planowana jest technologia Door-to-Door Autonomy na poziomie 2++.

To nadal nie oznacza pełnej autonomii. Poziom 2 pozostaje systemem wspomagania, w którym kierowca odpowiada za jazdę i nadzór nad samochodem. Marketingowe nazwy brzmią efektownie, ale granica odpowiedzialności za kierownicą nie znika razem z rękami zdjętymi z obręczy.

Peugeot ma też zarabiać na dostawczakach

Peugeot pozostanie ważną częścią jednostki Pro One, czyli działu Stellantisa skoncentrowanego na klientach profesjonalnych. Grupa chce umacniać pozycję w europejskim rynku lekkich samochodów użytkowych, korzystając z nowych usług cyfrowych i połączonych ekosystemów.

Równolegle Stellantis planuje optymalizację kosztów o 6 mld euro (ok. 25,5 mld zł) do 2028 roku. Do 2030 roku przychody netto w Europie mają wzrosnąć o 15%. W tle pozostaje jeszcze jeden cel: zbliżenie kosztów samochodów elektrycznych i spalinowych.

O autorze

Jan Pacula

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl