⏱️ 3 min.

Podatek za każdy kilometr w elektryku? Branża mówi: „zły krok o złej porze”

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

07-11-2025 16:11
BYD Dolphin Surf - auto elektryczne

Rząd Wielkiej Brytanii szykuje kontrowersyjny plan opodatkowania kierowców aut elektrycznych na podstawie przejechanych mil. Propozycja „pay-per-mile” ma przynieść budżetowi nawet 1,8 miliarda funtów rocznie, ale według branży motoryzacyjnej to pomysł, który może zahamować rozwój elektromobilności.

3 pensy za milę – nowy pomysł na łatanie budżetu

Według informacji „The Telegraph”, „BBC” i „Financial Times”, rząd Wielkiej Brytanii planuje wprowadzenie nowego podatku w wysokości 3 pensów za każdą przejechaną milę w samochodzie elektrycznym. Środek ten ma pomóc w zapełnieniu luki po malejących wpływach z akcyzy paliwowej, które spadły wraz z odchodzeniem od silników spalinowych. Projekt ma zostać wpisany do budżetu jeszcze w tym miesiącu i wejść w życie w 2028 roku – po konsultacjach społecznych. Nowa opłata, nieoficjalnie określana jako „VED-plus”, ma obowiązywać oprócz obecnego rocznego podatku drogowego (VED) wynoszącego 195 funtów. Według szacunków rządu, do początku lat 30. XXI wieku może generować nawet 1,8 miliarda funtów rocznie.

Jak to miałoby działać?

Zgodnie z propozycją, kierowcy elektryków mieliby zadeklarować roczny przebieg przy opłacie VED. Jeśli przekroczą zadeklarowany limit, zapłacą dodatkowo; jeśli przejadą mniej – otrzymają kredyt na kolejny rok. Problem w tym, że wciąż nie wiadomo, jak dokładnie przebiegi miałyby być weryfikowane. Wśród pomysłów pojawia się powiązanie z danymi z corocznego przeglądu technicznego (MOT), który w Wielkiej Brytanii obejmuje odczyt licznika pojazdu.

Branża reaguje: „To zły środek o złym czasie”

Stowarzyszenie producentów motoryzacyjnych SMMT (Society of Motor Manufacturers and Traders) ostro skrytykowało projekt:

Rozumiemy potrzebę nowego podejścia do opodatkowania transportu, ale w tak kluczowym momencie dla transformacji elektromobilności w Wielkiej Brytanii byłby to całkowicie błędny środek o niewłaściwym czasie.

Organizacja ostrzegła, że wprowadzenie skomplikowanego i kosztownego systemu uderzającego w auta elektryczne byłoby strategicznym błędem:

Taki ruch zniechęciłby konsumentów i jeszcze bardziej utrudnił branży spełnienie celów mandatu ZEV, jednocześnie osłabiając postrzeganie Wielkiej Brytanii jako miejsca przyjaznego inwestycjom.

AA i Octopus: rząd musi uważać

Prezes brytyjskiego automobilklubu AA, Edmund King, ostrzegł w rozmowie z BBC, że rząd powinien „postępować ostrożnie”. Z kolei James Court, szef polityki w firmie leasingowej Octopus Electric Vehicles, podkreślił, że wprowadzenie opłaty teraz byłoby przedwczesne:

Wprowadzenie takiego podatku teraz zdusiłoby wzrost, jaki obserwowaliśmy w ostatnich latach, i okazałoby się samobójczym ruchem.

Kierowcy też są podzieleni

Pod artykułem na ten temat rozgorzała burzliwa dyskusja. Część komentujących wskazała na absurdalność nakładania nowego podatku na auta, które rząd wcześniej dotował. Użytkownik o pseudonimie. Jak policzył jeden z komentujących, właściciel elektryka wartego 40 000 funtów, pokonujący rocznie 15 000 mil, musiałby zapłacić około 1070 funtów podatków: 195 funtów w ramach VED i 875 funtów w opłacie za przebieg:

To absurdalne. Najpierw dają dopłaty, a potem każą płacić za każdą milę. Dziękuję, postoję.

Inni komentujący proponowali uproszczenie systemu i całkowite zastąpienie podatku paliwowego i VED jednolitą opłatą za każdy kilometr, uzależnioną od masy lub efektywności auta.

Rząd: to kwestia sprawiedliwości

Rzecznik rządu w rozmowie z BBC stwierdził, że pobieranie opłat za faktyczny przebieg byłoby „bardziej sprawiedliwe”, ponieważ kierowcy aut spalinowych od dawna płacą za każdy kilometr poprzez akcyzę paliwową. Nie brakuje jednak głosów, że taka decyzja może spowolnić przejście na elektromobilność. Dla wielu kierowców to właśnie niższe koszty eksploatacji były jednym z kluczowych argumentów za wyborem auta elektrycznego.

Co dalej?

Propozycja „pay-per-mile” to na razie wstępny projekt, który ma zostać poddany konsultacjom publicznym. Jeśli zostanie zatwierdzony, zacznie obowiązywać w 2028 roku. Branża apeluje o „mądrzejsze, sprawiedliwe i przyszłościowe” rozwiązanie, które nie odstraszy kierowców od przechodzenia na napęd elektryczny. Jak podkreśla SMMT, współpraca między rządem a przemysłem jest niezbędna, aby uniknąć błędów, które mogłyby zahamować postęp w kierunku neutralności klimatycznej.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Redaktor
Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl