Polski przemysł motoryzacyjny zakończył 2025 rok z wyższą produkcją sprzedaną, ale za lepszym wynikiem finansowym kryje się słabszy eksport i szybsze cięcia etatów. Branża urosła do 226,7 mld zł, jednak zatrudnienie spadło do 197,7 tys. pełnych etatów. Najmocniej trzymają się producenci części, choć to właśnie tam rynek pracy odczuł największą presję.
Większa sprzedaż nie oznacza spokojniejszej branży
Jak informuje portal wnp.pl, produkcja sprzedana polskiego przemysłu motoryzacyjnego wzrosła w 2025 roku o 2,9% i osiągnęła 226,7 mld zł. W średnich i dużych firmach wzrost wyniósł 2,6., a wartość produkcji doszła do 218,4 mld zł.
Największy udział w przychodach utrzymali producenci części i akcesoriów. Ich sprzedaż zwiększyła się o 4,3%, do 118,8 mld zł. Segment pojazdów i silników praktycznie stał w miejscu, bo urósł o 0,2%, do 91,4 mld zł.
Producenci nadwozi, przyczep i naczep zanotowali wzrost o 4,6%, do 8,18 mld zł. To pokazuje, że przemysł nie załamał się produkcyjnie, ale jego kondycja jest nierówna. W jednych obszarach widać odporność, w innych coraz większą presję kosztową i eksportową.
Eksport spada drugi rok z rzędu
Eksport polskiej motoryzacji obniżył się o 3,73%, do 43,8 mld euro (ok. 185,8 mld zł). Według AutomotiveSuppliers.pl głównym obciążeniem pozostaje segment baterii do pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Niemcy nadal są najważniejszym partnerem handlowym sektora.
Odpowiadają za 33,9% polskiego eksportu motoryzacyjnego, mimo że sprzedaż na ten rynek spadła o 5,45% rok do roku. Dalej znalazły się Francja, Czechy i Włochy. Największą część eksportu wciąż tworzą części i akcesoria. Ich sprzedaż zagraniczna wzrosła o 1,07%, do rekordowych 17,88 mld euro (ok. 75,9 mld zł).
To ponad 40% całego eksportu branży, więc polska motoryzacja pozostaje mocno osadzona w łańcuchu dostaw, a nie tylko w montażu gotowych aut.
Części trzymają wynik, ale nie chronią zatrudnienia
Eksport samochodów osobowych i towarowo-osobowych wzrósł symbolicznie, o 0,25%, do 6,73 mld euro (ok. 28,6 mld zł). Inaczej wygląda sytuacja pojazdów do transportu towarowego, gdzie eksport spadł o 9,24%, do 6,63 mld euro (ok. 28,1 mld zł).
Najbardziej niepokojący jest jednak rynek pracy. Zatrudnienie w całej branży spadło o 1,4%, do 197,7 tys. osób w przeliczeniu na pełne etaty. W 2025 roku ubyło 2,8 tys. miejsc pracy, podczas gdy rok wcześniej spadek wynosił 1,5 tys.
Największe spadki zatrudnienia dotknęły producentów części i akcesoriów oraz producentów nadwozi, przyczep i naczep. Jedynie producenci pojazdów i silników zwiększyli liczbę etatów.
Chińska konkurencja i wolniejsza elektromobilność zmieniły układ sił
AutomotiveSuppliers.pl wiąże trudny 2025 rok z trzema głównymi czynnikami: rosnącą konkurencją chińskich marek, spowolnieniem elektromobilności i napięciami geopolitycznymi. Do tego dochodzą ryzyka związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie oraz wysokimi cenami paliw.
To mieszanka szczególnie niewygodna dla kraju, który jest mocno powiązany z europejskimi producentami i ich siecią dostaw. Jeśli koncerny ograniczają tempo transformacji elektrycznej albo przesuwają inwestycje, skutki szybko widać u poddostawców. A poddostawcy to właśnie jeden z fundamentów polskiej motoryzacji.
Początek 2026 roku przyniósł jednak lepszy sygnał. Według autorów raportu w każdym miesiącu pierwszego kwartału sektor notował wyższą dynamikę niż rok wcześniej. To nie przekreśla problemów, ale daje branży coś, czego w 2025 roku bardzo brakowało: odrobinę oddechu.







