Polska należy do państw, które szczególnie mocno odczuły wzrost cen paliw po eskalacji konfliktu wokół Iranu. Według danych Centre for Research on Energy and Clean Air dodatkowy rachunek naszego kraju za import paliw kopalnych od marca do sierpnia 2026 roku sięgnął 4,6 mld euro, czyli około 20 mld zł i równowartość 0,58% PKB.
Polska dopłaciła 20 mld zł do droższych paliw
Raport CREA pokazuje skalę kosztów wywołanych wzrostem cen surowców i paliw po rozpoczęciu 28 lutego wojny USA i Izraela z Iranem oraz załamaniu transportu przez Cieśninę Ormuz. W przypadku Polski dodatkowe wydatki oszacowano na 4,6 mld euro, czyli około 20 mld zł. Pod względem udziału w gospodarce odpowiada to 0,58% polskiego PKB.
Sama Unia Europejska poniosła od marca do sierpnia około 66,9 mld euro dodatkowych kosztów importu paliw kopalnych. Po uwzględnieniu wyższych wpływów części państw członkowskich z eksportu bilans netto wyniósł około 46,4 mld euro, czyli około 0,25% rocznego PKB państw UE. W wyliczeniach nie uwzględniono gazu dostarczanego rurociągami.
Europa znalazła się wśród największych przegranych kryzysu
Wysokie koszty nie dotyczą wyłącznie Polski. Holandia miała zapłacić za import paliw kopalnych o 11,5 mld euro więcej, Włochy o 10,8 mld euro, Francja o 9,5 mld euro, a Hiszpania – o 8,8 mld euro więcej. Co istotne, wzrost rachunków nastąpił przy w przybliżeniu niezmienionych wolumenach importu.
W skali globalnej dodatkowe koszty importu paliw kopalnych oszacowano na około 282 mld euro. Z tej kwoty około 140 mld euro przypadało na samą ropę. Chiny zapłaciły według CREA o 30,7 mld euro więcej, a Indie – o 12,4 mld euro.
Dane przytaczane przez Euronews również pokazują, że europejskie gospodarki znalazły się w grupie najmocniej wystawionej na wzrost kosztów energii. Wynika to przede wszystkim z ich uzależnienia od importowanych paliw oraz znaczenia oleju napędowego dla transportu, rolnictwa i przemysłu.
Największym problemem stał się olej napędowy
Sam wzrost cen ropy nie oddaje pełnej skali problemu. Według CREA ropa kosztowała w analizowanym okresie około 35% więcej od poziomu przyjętego jako punkt odniesienia, natomiast premia cenowa dla oleju napędowego i opałowego sięgała 59%. W przypadku benzyny wynosiła około 43%, a gazu – około 60%.
To szczególnie ważne z punktu widzenia europejskiej gospodarki. Diesel pozostaje kluczowym paliwem dla ciężkiego transportu drogowego, maszyn rolniczych i wielu gałęzi przemysłu, dlatego jego podwyżki nie kończą się na pylonach stacji. Wyższe koszty przewozu mogą przenosić się dalej na ceny usług i produktów.
Problemy na rynku produktów rafineryjnych są przy tym większe niż sugerowałyby same notowania surowej ropy. Reuters zwraca uwagę, że ograniczona dostępność diesla, benzyny i paliwa lotniczego utrzymuje wysokie marże rafineryjne, nawet gdy sytuacja na rynku samej ropy jest spokojniejsza.
Droższe paliwa mają swoich wygranych
Wzrost kosztów importerów oznacza jednocześnie większe przychody producentów i eksporterów. Według zestawienia CREA państwa Bliskiego Wschodu uzyskały w ciągu sześciu miesięcy około 52,6 mld euro dodatkowych przychodów netto, Ameryka Północna około 40,4 mld euro, a Rosja – około 30,9 mld euro.
W przypadku Rosji autorzy raportu zwracają uwagę, że skok cen nastąpił po okresie wyjątkowo niskich wpływów ze sprzedaży paliw kopalnych. Tym samym kryzys energetyczny, który zwiększył koszty państw importujących energię, poprawił jednocześnie warunki finansowe jej eksporterów.
Rosnące marże i zyski sektora naftowego wywołały już reakcję polityczną w UE. Niemcy, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Polska i Austria chcą dyskusji o europejskim mechanizmie opodatkowania nadzwyczajnych zysków koncernów naftowych. Temat ma trafić na spotkanie ministrów finansów UE zaplanowane na 18-19 września w Dublinie.
UE szuka sposobu na zmniejszenie zależności od paliw
CREA wylicza jednocześnie, że nowe moce w czystej energetyce uruchomione w Unii od 2020 roku pozwoliły w ciągu pierwszych pięciu miesięcy kryzysu uniknąć około 36 mld euro wydatków na paliwa kopalne. Każda część zapotrzebowania pokryta ze źródeł niewymagających importu ropy, gazu lub węgla ogranicza bowiem ekspozycję gospodarki na światowe skoki cen.
Kryzys przyspiesza już zmiany również poza Europą. Reuters wskazuje, że część krajów europejskich i azjatyckich zwiększa wsparcie dla odnawialnych źródeł energii, a wysokie ceny paliw transportowych zwiększają zainteresowanie samochodami elektrycznymi. Jednocześnie w niektórych państwach wzrosło wykorzystanie węgla, co pokazuje, że odpowiedź na problemy z dostawami energii nie przebiega wyłącznie w jednym kierunku.
Wyliczenie 20 mld zł nie jest prostym rachunkiem z faktur
Warto przy tym zwrócić uwagę na metodologię CREA. Organizacja oblicza dodatkowy koszt jako różnicę między rzeczywistymi cenami zakupu paliw a poziomami wynikającymi z lutowych kontraktów terminowych sprzed eskalacji konfliktu. Całą różnicę przypisano następnie kryzysowi w Cieśninie Ormuz.
Autorzy sami zastrzegają, że po 28 lutego na ceny paliw wpływały także inne wydarzenia. Dane za sierpień zostały ponadto częściowo oszacowane, ponieważ podczas przygotowywania raportu pełne dane za ten miesiąc nie były jeszcze dostępne. Kwotę 20 mld zł należy więc traktować jako modelowany koszt szoku cenowego związanego z kryzysem, a nie jako oddzielną pozycję w państwowym rachunku.






