⏱️ 3 min.

Porsche bierze przykład z Ioniqa 5 N. To inspiracja dla przyszłego 718

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

26-11-2025 08:11
Porsche bierze przykład z Hyundai Ioniq 5 N. Elektryczne 718 dostanie wirtualne biegi i „boksera”

To jedna z tych historii, które jeszcze dekadę temu brzmiałyby jak prima aprilis: Porsche zachwyciło się Hyundaiem. I to nie byle jakim, bo najmocniejszym i najbardziej szalonym elektrykiem z Seulu – Ioniq 5 N. Auto, które powstało z myślą o frajdzie, nie o suchych danych w tabelkach, okazało się dla Zuffenhausen na tyle „otwierające oczy”, że przyszłe elektryczne 718 dostanie sztuczne dźwięki, wirtualne zmiany biegów i cały pakiet wrażeń inspirowanych koreańskim hothatchem. I to nie są żadne marketingowe frazesy – powiedział to wprost jeden z najważniejszych ludzi odpowiedzialnych za modele 718 i 911.

Frank Moser, wiceprezes odpowiadający w Porsche za linie 718 i 911, w rozmowie z australijskim magazynem Drive przyznał, że jazda Ioniqiem 5 N była dla niego doświadczeniem, które mocno zmieniło perspektywę. Jak podkreślił, koreańskiego elektryka „zrobiono naprawdę, naprawdę dobrze”. Szczególnie spodobały mu się dwa elementy: sztuczne brzmienie silnika oraz imitacja zmiany biegów, znane w koreańskiej nomenklaturze jako N Active Sound+ i N e-shift. Dla świata motoryzacji, który przywykł do powtarzania memów o „nudnych EV”, to komentarz, który wybrzmiał wyjątkowo mocno.

Porsche zainspirowane Koreańczykami. Elektryczne 718 pójdzie tą samą drogą

Moser wyjaśnił, że Porsche wykorzysta te rozwiązania w nadchodzących elektrycznych 718. Uznał, że „to jest właściwa droga”. Producent zamierza jednak dać kierowcy pełną wolność – wirtualne biegi i symulowany dźwięk będzie można wyłączyć, jeśli ktoś uzna je za zbyt frywolne. Jeżeli jednak zostaną aktywowane, uszy kierowcy usłyszą cyfrową wersję rasowego boksera, a na plecach poczujemy charakterystyczne „szarpnięcie” podczas udawanej zmiany przełożeń.

Co ciekawe, Moser przyznał również, że musiał osobiście przekonywać Andreasa Preuningera – człowieka odpowiedzialnego za wszystkie hardcore’owe Porsche GT – żeby ten w ogóle wsiadł do elektrycznego Hyundaia. Jego pierwsza reakcja była wymowna:

Zostaw mnie w spokoju, nie chcę żadnych elektryków.

Zmienił zdanie po pierwszej dynamicznej jeździe, gdy aktywowano tryb N Grin Boost. To funkcja dostępna pod czerwonym przyciskiem na kierownicy, która na 10 sekund wyciska maksymalne możliwości z dwóch silników. W tym czasie auto osiąga 650 KM i 770 Nm, co pozwala na sprint do 100 km/h w mniej więcej 3,2 s. Warunkiem działania jest jednak co najmniej 30% naładowania baterii, a po użyciu system wymaga 10-sekundowej przerwy, zanim kierowca znów wciśnie magiczny przycisk.

Co dalej z elektrycznym 718? Debiut dopiero w 2027 roku

Porsche potwierdziło, że wciąż pracuje nad elektryczną linią 718 – Caymanem i Boxsterem. Elektryczne wersje nie trafią jednak na rynek wcześniej niż na początku 2027 roku. Co więcej, pierwotny plan zakładający pełną elektryfikację został skorygowany: w gamie pojawią się również wersje spalinowe, ale tylko „topowe”. Moser przyznał, że elektryczne odmiany będą „nieco cięższe” od poprzedniej generacji 718, której produkcję zakończono w zeszłym miesiącu.

Nie zdradził żadnych liczb, jednak zapewnił, że jak na samochód elektryczny w postaci 718 ma pozostać „naprawdę lekkie”. Dla porównania – torowy koncept Mission R, bazujący na Caymanie, ważył około 1500 kg i dysponował akumulatorem 82 kWh. To jednak auto skrajnie odchudzone, więc cywilny model raczej nie zejdzie tak nisko.

Spalinowe wersje 718 zostaną. I będzie to powrót boksera

Jeśli ktoś naprawdę marzy o lekkim 718 przyszłej generacji, Porsche sugeruje jedno: szykujcie portfele na topowe odmiany z silnikiem spalinowym. Według dotychczasowych informacji przyszłe Boxstery i Caymany z jednostkami ICE mają zachować wolnossącego boksera, prawdopodobnie sparowanego z układem T-Hybrid znanym z 911 GTS.

Nawet one będą jednak cięższe od odchodzącej generacji 982 – takie są realia współczesnej motoryzacji. Pewne jest jedno: Hyundai Ioniq 5 N zapisał się w historii wcześniej, niż ktokolwiek przypuszczał. Skoro nawet Porsche przyznało, że koreański elektryk pokazał im nowy kierunek. A dla tych, którzy wciąż mówią, że „elektryki nie mają duszy” – cóż, nawet Zuffenhausen zmieniło zdanie po obcowaniu z koreańskim samochodem.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.