Porsche rezygnuje z produkcji akumulatorów. Cellforce przechodzi do historii

Niemcy musiały pogodzić się z kolejną porażką w walce o niezależność od chińskich dostawców. Porsche oficjalnie zrezygnowało z budowy własnej fabryki akumulatorów Cellforce, kończąc ambitny projekt, który miał być sercem elektrycznej strategii marki. To koniec niemieckiego snu o lokalnej produkcji ogniw na dużą skalę.
Ambitny plan trafił do kosza
Projekt Cellforce jeszcze niedawno był przedstawiany jako gwarancja samodzielność Porsche i droga do uniezależnienia się od zewnętrznych dostawców. W 2021 roku Oliver Blume, prezes Porsche, mówił o nim w samych superlatywach, określając przedsięwzięcie jako klucz do przyszłości marki. Jednak 25 sierpnia 2025 roku przyznał, że przedsięwzięcie okazało się nierealne:
Porsche nie planuje produkcji własnych ogniw akumulatorowych ze względów ilościowych jak i braku efektu skali.
Michael Steiner, członek zarządu odpowiedzialny za badania i rozwój, dodał, że już początkowe założenia były trudne do utrzymania.
Z dzisiejszej perspektywy, przy planowanym poziomie kosztów zwiększenie produkcji na poziomie 1 GWh, stało się niemożliwe.
Fiasko po fiasku w Europie
Upadek projektu Cellforce nastąpił w chwili, gdy Europa odnotowała już jedną spektakularną porażkę – bankructwo szwedzkiego Northvolt. Co ciekawe, to właśnie Northvolt prowadził rozmowy w sprawie przejęcia Cellforce na rok przed własnym upadkiem. Symboliczne zderzenie marzeń z realiami pokazuje, jak trudne jest budowanie efektywnej produkcji akumulatorów w Europie.
Co z pracownikami?
Największym przegranym okazała się załoga Cellforce. Z 286 zatrudnionych aż 200 osób może stracić pracę. Pozostali mają szansę przejść do PowerCo – spółki Volkswagena odpowiedzialnej za akumulatory – lub do V4Smart, które produkuje ogniwa dla Porsche 911 GTS. Sama marka Cellforce nie zniknie, ale jej przyszłość ograniczy się do działalności badawczo-rozwojowej.
Ironia losu: inwestycje w Rimaca
Decyzja o porzuceniu własnej fabryki kontrastuje z innymi inwestycjami Porsche. Niemcy od 2018 roku zwiększali swoje udziały w chorwackiej marce Rimac, a dziś posiadają 45% udziałów w Bugatti-Rimac. To właśnie tam mogą powstawać najbardziej zaawansowane rozwiązania w zakresie napędów elektrycznych. Wygląda więc na to, że zamiast samodzielności Porsche będzie liczyć na partnerów.
Elektromobilność wciąż kluczem
Mimo rezygnacji z własnej produkcji ogniw, Porsche nie zamierza porzucić elektromobilności. Już zapowiedziano kolejne modele: elektryczne Cayenne, 718 oraz inne, które zadebiutują w najbliższych latach. Potwierdzają to słowa Olivera Blume’a:
Elektromobilność pozostanie kluczową technologią napędową dla naszych samochodów sportowych w przyszłości.
Porsche zauważyło jednak, że rynek nie rozwija się równomiernie. W pierwszej połowie 2025 roku 57% dostarczonych w Europie aut było zelektryfikowanych, podczas gdy globalny wskaźnik wyniósł jedynie 36%. Głównym problemem pozostają słabe wyniki sprzedaży w USA i wolno rosnący segment luksusowych elektryków w Chinach.
Strategia na najbliższe lata
Porsche zadeklarowało, że w każdym segmencie będzie oferować trzy rodzaje napędu: klasyczne silniki spalinowe, hybrydy i w pełni elektryczne modele. Oznacza to, że klienci wciąż będą mogli wybrać benzynowe 911, hybrydową Panamerę czy elektryczne warianty Taycana i Cayenne.
Koniec złudzeń
Fiasko Cellforce to kolejny cios dla niemieckiego przemysłu, który od lat starał się udowodnić, że potrafi konkurować z Azją na polu nowoczesnych technologii. Okazało się, że koszt, skala i logistyka wciąż faworyzują Chiny. A Porsche, zamiast budować własne fundamenty, musi sięgać po zewnętrzne rozwiązania – i ironicznie, właśnie to może okazać się jego największą siłą.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Lidl rozdaje 33 tys. voucherów na paliwo. Polacy mogą się obejść smakiem

Chińskie auta elektryczne zalewają świat. Eksport wystrzelił, ropa napędza trend

Tesla przestała być punktem odniesienia. Szef Forda z niepokojem patrzy w stronę Chin

Blokada na kole to nie zawsze mandat. Kierowcy często o tym nie wiedzą



