⏱️ 4 min.

Porsche w tarapatach: 99% spadku i koniec trzech modeli spalinowych

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

25-10-2025 10:10
Porsche

Porsche zaliczyło finansowy poślizg, jakiego nie widziano od dekad. Zyski operacyjne producenta spadły aż o 99% w ciągu dziewięciu miesięcy, a do tego niemiecka marka żegna się z trzema modelami spalinowymi – 718 Boxster, 718 Cayman oraz obecnym Macanem. Mimo że sytuacja wygląda dramatycznie, Porsche uspokaja: to tylko faza przejściowa przed wielkim przemeblowaniem gamy i powrotem do „zrównoważonego napędu”.

Boxster i Cayman odchodzą w przeszłość

Produkcja obecnych generacji modeli 718 Boxster i 718 Cayman dobiega końca. Jak poinformował członek zarządu ds. finansów i IT, dr Jochen Breckner, „produkujemy właśnie ostatnie egzemplarze tych modeli”. Zakończenie montażu zaplanowano na koniec października, a w salonach pozostaną jedynie resztki zapasów, które mają wypełnić lukę do momentu premiery następców. Jak podkreślił dr Breckner:

Obecna generacja 718 dobiega końca, ale nowe wcielenie wciąż będzie oferowane z silnikiem spalinowym.

To ważny komunikat, bo wbrew wcześniejszym zapowiedziom o pełnej elektryfikacji gamy, Porsche przyznaje, że nie zamierza całkowicie żegnać się z silnikami benzynowymi.

Macan też kończy, ale jeszcze nie odchodzi

Trzeci z modeli, którego dni są policzone, to Macan z klasycznym silnikiem spalinowym. Auto pozostanie w ofercie do połowy 2026 roku, a na niektórych rynkach nawet do 2027, w zależności od tego, jak duży zapas zostanie wyprodukowany przed zamknięciem taśmy, o czym również poinformował Breckner:

Obecny Macan będzie dostępny przez cały 2026 rok, a w niektórych krajach nawet w 2027, w oparciu o końcową partię produkcyjną.

To o tyle istotne, że Macan pozostaje najpopularniejszym modelem w gamie Porsche, z wynikiem 64 783 dostarczonych egzemplarzy w ciągu dziewięciu miesięcy bieżącego roku. Producent zamierza więc zmagazynować samochody, by utrzymać płynność dostaw aż do debiutu nowej generacji.

Nowy Macan – na bazie Audi Q5

Następca Macana pojawi się w dwóch wersjach: klasycznej spalinowej oraz hybrydowej plug-in. Oba warianty mają współistnieć z aktualnym, w pełni elektrycznymMacanem Electric. Według dotychczasowych informacji, nowy model powstaje na platformie Audi Q5, co potwierdzają zdjęcia prototypów z testów drogowych. Breckner dodał:

Od 2028 roku bardziej zrównoważona oferta napędów wzmocni naszą pozycję rynkową i zapewni trwały rozwój.

Strategia Porsche zakłada więc odejście od jednolitej elektryfikacji i powrót do podejścia mieszanych napędów. W gamie pojawią się kolejne modele z silnikami spalinowymi i hybrydami plug-in, a elektryki będą rozwijane równolegle.

Flagowy SUV rezygnuje z elektryczności

Na tym zmiany się nie kończą. Porsche zdecydowało, że jego największy SUV – nowy flagowiec pozycjonowany nad Cayenne – nie będzie elektrykiem, lecz otrzyma klasyczne i hybrydowe układy napędowe. To kolejny dowód na korektę kursu, który jeszcze niedawno miał prowadzić wyłącznie w stronę elektromobilności.

Katastrofa finansowa: zysk z 4 miliardów na 40 milionów

Wyniki finansowe Porsche za pierwsze dziewięć miesięcy roku wyglądają jak z koszmaru księgowego. Zysk operacyjny spadł z ponad 4 miliardów euro do zaledwie 40 milionów euro. To oznacza spadek aż o 99%. Przychody i liczba dostarczonych samochodów zmniejszyły się o 6%, osiągając odpowiednio 26,86 mld euro i 212 509 sztuk. Przyczyn dramatycznego spadku zysków jest kilka: restrukturyzacja gamy modelowej, trudna sytuacja w Chinach. Dodatkowym ciosem okazały się cła, które – według prognoz – kosztują firmę około 700 mln euro (ok. 2,96 mld zł) w samym tylko 2025 roku. Porsche wyjaśniło:

Strategia przebudowy gamy modelowej i wpływ ceł to przejściowe czynniki, które obciążają wyniki krótkoterminowo, ale mają wzmocnić firmę w perspektywie długoterminowej.

Ceny w górę, by ratować marże

By utrzymać „przyzwoity poziom marż”, producent już w 2025 i 2026 roku planuje dalsze podwyżki cen. Firma tłumaczy to koniecznością zrekompensowania kosztów ceł i inwestycji w nowe napędy. Jednocześnie w komunikacie kwartalnym podkreślono, że mimo fatalnych wyników operacyjnych, przepływy pieniężne netto z działalności motoryzacyjnej wzrosły z 1,24 do 1,34 mld euro, co dowodzi, że podstawowa działalność Porsche wciąż pozostaje odporna na kryzys.

Nowa filozofia: mniej pośpiechu w elektryfikacji

Zarząd Porsche nie ukrywa, że firma zrewidowała swoją dotychczasową strategię. Po okresie intensywnej elektryfikacji przyszedł czas na „zrównoważenie gamy”. Od 2028 roku marka zamierza równolegle rozwijać silniki spalinowe, hybrydy plug-in i modele elektryczne, w zależności od potrzeb poszczególnych rynków. To odejście od wcześniejszego kursu, w którym Porsche miało niemal całkowicie przejść na napędy elektryczne. Teraz firma wraca do korzeni, widząc, że wielu klientów nadal wybiera klasyczne rozwiązania.

Trudny rok, ale nie katastrofa

Choć liczby wyglądają dramatycznie, Porsche twierdzi, że to kontrolowany proces transformacji. Firma stoi w obliczu przejściowego spadku wyników, ale utrzymuje solidne przepływy finansowe i rozwija portfolio napędów, które ma zabezpieczyć jej przyszłość. Podsumowanie trzeciego kwartału wygląda więc tak:

  • Przychody: 26,86 mld euro (-6%)
  • Zysk operacyjny: 40 mln euro (-99%)
  • Dostarczone auta: 212 509 (-6%)
  • Zwrot operacyjny ze sprzedaży: 0,2% (z 14,1%)

Czyli tak: Porsche się potknęło, ale nie wywróciło. Marka, która zawsze wychodziła z kryzysów obronną ręką, tym razem też liczy na efekt odbicia – napędzanego nowymi modelami, bardziej elastyczną strategią napędów i oczywiście wiernymi klientami, którzy nie zamierzają zamieniać benzyny na prąd z dnia na dzień.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl