Porsche ma przygotowywać kolejną dużą redukcję kosztów, która może objąć około 4000 miejsc pracy. Według dziennika Handelsblatt w ten sposób reaguje ono na gwałtowne pogorszenie wyników finansowych, słabszy popyt na elektrycznego Taycana i trudną sytuację w Chinach.
Porsche chce ciąć głębiej niż wcześniej zapowiadano
Porsche, jeszcze niedawno kojarzone z bardzo wysoką rentownością, znalazło się pod presją wyników. Z informacji przywoływanych przez Handelsblatt wynika, że planuje redukcję około 4000 miejsc pracy w Niemczech. W praktyce oznaczałoby to cięcie sięgające mniej więcej jednej dziesiątej zatrudnienia.
Najmocniej odczuć to mają pracownicy szczebla menedżerskiego i administracyjnego. Reorganizacja obejmie również dział handlowy, gdzie stanowiska ma stracić trzech najwyższych menedżerów. Nowe działania mają uzupełnić plan, który Porsche już wcześniej wdrażało. Obejmuje on redukcję 1900 miejsc pracy w Stuttgarcie do 2029 roku, zamknięcie trzech spółek zależnych oraz rezygnację z przedłużania 2000 umów o pracę tymczasową. Innymi słowy: obecna fala oszczędności nie zastępuje wcześniejszych decyzji, tylko dokłada do nich kolejną warstwę.
Marża operacyjna Porsche runęła z 14 do 1,1%.
Najważniejszym powodem tak ostrych działań są wyniki finansowe. Pod koniec 2025 roku marża operacyjna Porsche spadła do 1,1%. Dla porównania w 2024 roku wynosiła 14%, a w najlepszych latach sięgała nawet około 18%. To ogromna zmiana dla producenta, który przez lata uchodził za jedną z najbardziej dochodowych marek w całym koncernie Volkswagen.

fot. Porsche
Porsche zwykle sprzedawało mniej samochodów niż marki masowe, ale nadrabiało mocną pozycją w segmencie premium i wysokimi marżami. Gdy ten mechanizm zaczyna się zacinać, skutki widać bardzo szybko. W tle jest także szerszy problem niemieckiej motoryzacji: koszty produkcji, presja inwestycji w elektryfikację, słabszy popyt w części segmentów oraz coraz trudniejsza konkurencja na rynkach poza Europą. Porsche nie jest tu wyjątkiem, choć skala spadku rentowności szczególnie rzuca się w oczy.
Taycan i Chiny stały się dla Porsche dużym problemem
Dwa główne źródła pogorszenia sytuacji to spadek popytu na elektrycznego Taycana oraz długotrwały kryzys sprzedażowy w Chinach. Taycan miał być jednym z symboli elektrycznej transformacji Porsche, ale obecnie nie daje firmie takiego impulsu, jakiego oczekiwano. Jeszcze większym kłopotem są Chiny. Sprzedaż na tym rynku załamał się na tyle mocno, że Porsche zostało zmuszone do ograniczenia sieci dealerskiej.
Liczba centrów sprzedaży ma spaść ze 120 do 80. To bardzo istotne, bo Chiny przez lata dla marek premium były jednym z najważniejszych źródeł wzrostu. Gdy lokalni klienci odwracają się od importowanych lub europejskich aut luksusowych, a jednocześnie zwiększa się siła chińskich producentów, zachodnie marki muszą szybko zmieniać swoje plany. W przypadku Porsche reakcją ma być nie tylko korekta oferty, lecz także twarde cięcie kosztów.
Volkswagen też przygotowuje ogromne oszczędności
Problemy Porsche wpisują się w szerszą sytuację całego koncernu Volkswagen. W czerwcu ujawniono zamiar redukcji zatrudnienia, która może objąć do 100 tysięcy pracowników. To dwukrotnie więcej niż zakładały wcześniejsze plany. Według przekazanych informacji produkcja ma zostać wstrzymana w czterech niemieckich zakładach motoryzacyjnego giganta.
W takim otoczeniu Porsche nie może działać w oderwaniu od reszty grupy, zwłaszcza że Volkswagen dysponuje większościowym pakietem udziałów w tym wytwórcy. Dla pracowników oznacza to trudny okres negocjacji i niepewności, a dla samego Porsche – próbę znalezienia nowej równowagi między kosztami, elektryfikacją, sprzedażą w Chinach i utrzymaniem wizerunku.






