Powstała pasta do zasilania samochodu. Produkcja ruszy w tym roku

Adam Kopeć

Andrzej Kopeć

Co byś powiedział, gdyby którego pięknego dnia zamiast benzyny czy prądu, swój samochód tankowałbyś… specjalną pastą? Tak, to możliwe. Odpowiednią technologią opracowało niemieckie towarzystwo badawcze Fraunhofer.

O samochodach elektrycznych w kontekście ich największej wady w postaci ograniczonego zasięgu oraz długiego ładowania słyszymy i czytamy praktycznie każdego dnia. Nawet, jeśli korzystasz z najszybszej ładowarki w okolicy, tak czy siak musisz poświęcić z godzinę czasu na nabicie baterii swojego auta do pełna. Poza tym infrastruktura w Polsce dla elektryków nadal jest skromna, a przy dużych mrozach istnieje problem związany z kapryśnymi ładowarkami.

Rozwiązaniem na to jest wodór, ale i ta technologia ma swoje wady. Czyli bardzo drogi koszt ogniw, praktyczny brak stacji – w Polsce trwają dopiero prace nad przepisami określającymi dokładnie kto może ubiegać się o dopłaty do budowy takich obiektów, a w perspektywie jest odległy 2023 rok – oraz dyskusyjne bezpieczeństwo. Dlaczego? Otóż wodór musi być przechowywany w zbiornikach pod ogromnym ciśnieniem (nawet ponad 700 barów).

A co by było, gdyby wodór zastąpić czymś innym? Na przykład pastą z wodorku magnezu, wytwarzającą wodór w ogniwie paliwowym? Takie rozwiązanie zaproponowało niemieckie towarzystwo badawcze Fraunhofer.

Poza zastosowaniem pasty i wody, to urządzenie działa jak zwyczajne ogniwa wodorowe.

Choć brzmi to skomplikowanie, wcale takie nie jest. Cały proces wytwarzania pasty rozpoczyna się od sproszkowanego magnezu, który w temperaturze 350 stopni Celsjusza i pod ciśnieniem 6 atmosfer łączy się z wodorem. W ten sposób powstaje wodorek magnezu, który następnie zostaje sparowany z esterem i jakimś metalem (Fraunhofer nie ujawnia z jakim) w celu przekształcenia go w stabilną pastę.

Następnie zapieczętowany wkład umieszcza się w specjalnej tubie, a zbiornik na wodę uzupełnia się kranówką. Całe to ustrojstwo wytwarza wodór, który jest wprowadzany do ogniwa paliwowego, zamieniającego go w energię elektryczną, służącą do wprawiania w ruch samochodu.

Fraunhofer podkreśla, że proces jest bardzo wydajny, a przyszłość swojego rozwiązania widzi w niewielkich pojazdach, jak motocykle czy skutery elektryczne. Oczywiście, można je przenieść także do samochodów osobowych lub ciężarowych.

Auto wodorowe Toyoty – Mirai.

Co najistotniejsze, przechowywanie i transport takiej pasty powinno być znacznie łatwiejszy i dużo bezpieczniejszy niż w przypadku wodoru. To oznacza tańszy koszt infrastruktury. Obecnie Fraunhofer buduje fabrykę do produkcji swojego wynalazku. Ma ona ruszyć jeszcze w tym roku i być ograniczona do 4 ton rocznie.

Jeśli patent Fraunhofera zyska wsparcie któregoś z producentów samochodów, może doczekamy czasów, że do swoich aut będziemy aplikować pastę.

Czas pokaże!

 

O autorze

Adam Kopeć

Andrzej Kopeć

Redaktor
Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od ponad 10 lat zajmuję się diagnostyką i naprawą jednostek napędowych. Posiadam wykształcenie techniczne oraz wieloletnie doświadczenie warsztatowe. Od 2021 roku jako autor i redaktor MotoGuru.pl opublikowałem ponad 500 artykułów, często przekładając praktyczną wiedzę z podnośnika na przystępny język dla kierowców i majsterkowiczów.

© 2026 MotoGuru.pl