Pożar Lamborghini WTR na VIR – Danny Formal wyszedł cało z wypadku

Dramatyczne sceny rozegrały się na Virginia International Raceway podczas Michelin GT Challenge, gdy Lamborghini GT3 EVO2 zespołu Wayne Taylor Racing stanęło w płomieniach. Kierowca Danny Formal zdołał opuścić pojazd o własnych siłach, a po krótkiej hospitalizacji torowej został zwolniony do domu.
Zaledwie 38 minut przed końcem wyścigu Michelin GT Challenge na Virginia International Raceway, w samochodzie numer 45, prowadzonym przez Danny’ego Formala, nagle pojawił się ogień. Lamborghini GT3 EVO2 błyskawicznie stanęło w płomieniach, a za pojazdem ciągnęła się gęsta smuga dymu i ognia. Formal natychmiast po zatrzymaniu się otworzył drzwi i wyskoczył z samochodu, kierując się za barierę bezpieczeństwa. Tam wezwał obsługę medyczną, prosząc o wodę i pomoc.
“Everything that could go wrong went wrong, but everything that could go right went really right. Really grateful, really thankful. God was with me for that one. I have some face burns on my lips and my cheeks, but I’m okay.” – Danny Formal
Formal’s No. 45 GTD car caught fire… pic.twitter.com/kJydwaK9K2
— IMSA (@IMSA) August 24, 2025
Z kamer transmisji widać było, że kierowca znajdował się w wyraźnym dyskomforcie – pocierał oczy, które podrażniły zarówno dym, jak i środki gaśnicze. Mimo dramatycznej sytuacji, zawodnik opuścił pojazd o własnych siłach i znalazł chwilę na oddech po drugiej stronie bariery. W pierwszych relacjach IMSA poinformowała w mediach społecznościowych, że Formal jest „przytomny, komunikatywny i przewożony do lokalnego szpitala”. Kilka godzin później organizacja wycofała to oświadczenie i doprecyzowała, że zawodnik został przebadany i wypuszczony z torowego centrum medycznego – bez potrzeby dalszej hospitalizacji. Danny Formal poinformował opinię publiczną:
Wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle, ale wszystko, co mogło pójść dobrze, poszło naprawdę dobrze. Jestem wdzięczny i dziękuję Bogu za tę sytuację. Mam lekkie poparzenia na ustach i policzkach, ale wszystko ze mną w porządku.
Nie zabrakło także nieco ironicznego komentarza w środowisku. Podczas transmisji obawiano się, że Formal miał otwartą szybkę kasku, co mogło narazić go na większe obrażenia. Jednak powtórki z kamery pokazały, że w momencie opuszczania auta wizjer był zamknięty. Widać więc, że czasem telewizyjne domysły potrafią nieco wyprzedzić fakty. Całe zdarzenie zatrzymało serca kibiców, ale również unaoczniło, jak wielkie znaczenie ma dziś bezpieczeństwo w sportach motorowych.
UPDATE: No. 45 GTD driver Danny Formal was treated and released from VIRginia International Raceway care center and was not transported to an area hospital for evaluation as originally reported.
— IMSA (@IMSA) August 24, 2025
Formal wyszedł z piekła ognia zaledwie z lekkimi obrażeniami twarzy, co jeszcze dwie dekady temu mogłoby skończyć się tragicznie. Warto dodać, że Danny wraz z Trentem Hindmanem niedawno dostarczyli zespołowi Wayne Taylor Racing pierwsze zwycięstwo w klasie GTD z Lamborghini. Stało się to podczas Chevrolet Grand Prix na Canadian Tire Motorsport Park, co dowodzi, że duet ten potrafi nie tylko walczyć o najwyższe lokaty, ale i przetrwać w najtrudniejszych okolicznościach.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Jedna hybryda, cztery światy. Czym naprawdę różnią się MHEV, HEV, PHEV i REEV?

Jakość chińskich aut zelektryfikowane pogarsza się. Druzgocące wyniki badania

Pozew zbiorowy przeciwko Audi. W tle usterka mogąca nawet uniemożliwić opuszczenie samochodu

Europa przyspiesza odchodzenie od gazu i ropy. Bruksela szykuje nowy plan



