MotoGuru.pl

Przed holowaniem zapomniał dać na „luz”, połowa silnika po prostu zniknęła

Oto Jeep Wrangler Rubicon – z pozoru taki, jak inne. Ale po zajrzeniu pod jego nadwozie w oczy rzucają się ogromne zniszczenia typowe raczej dla aut wyczynowych o wysilonych jednostkach napędowych. Co się stało? Właściciel przed holowaniem tego samochodu zapomniał o małym, ale jakże istotnym szczególe.

Nie, nie jest to auto po kuracji wzmacniania jednostki napędowej. To seryjny Rubicon, a więc model o poprawionych właściwościach terenowych względem innych Wranglerów. Między jego przednimi kołami pracuje, a raczej pracował 3,6-litrowy, benzynowy silnik V6, którego amerykańska marka na Starym Kontynencie nie oferuje. 

W tym konkretnym egzemplarzu o przebiegu nieco poniżej 10 000 mil wygląda on, jakby w części został wsadzony w zgniatarkę i po chwili wyjęty. Gdy kamera zagląda pod auto widać, że brakuje tutaj m.in. połowy bloku, wał korbowy jest pęknięty, a obudowa skrzyni biegów została dosłownie rozerwana. Pod maską nie dostrzeżecie jednak śladów wybuchu, więc komisja smoleńska nie ma tutaj nic do roboty.

Jak to się stało? 

Na 99% Wrangler z filmu był holowany za kamperem, co w USA nie jest niczym nadzwyczajnym. Na czym to polega? Auto musi zostać połączone z nim za pomocą sztywnego holu, co często określa się jako holowanie pontonu, ponieważ znajdujący się z tyłu pojazd przypomina niewielki ponton ciągnięty np. za jachtem. Wiele marek dysponuje w ofercie samochodami nadającymi się do takiego holowania.  

Są to chociażby Toyoty Land Cruiser i FJ Cruiser, zaopatrzone w skrzynie ręczne. Według japońskiego producenta tylko tego typu modele nadają się do holowania w podobny sposób, co ma związek ze smarowaniem przekładni. Automaty wymagają bowiem nieustannej pracy pompy w celu utrzymania smarowania części ruchomych.  

Holowanie auta w ten sposób w USA jest dość popularne. Na YouTubie możecie znaleźć wiele filmów z instrukcjami, jak skonfigurować samochodu do takiego transportowania.

Samochody marki Jeep i RAM w Stanach są dość popularnymi pojazdami do holowania. Aby się do tego nadawać, muszą być zaopatrzone w ręczne skrzynie biegów. O ile na naszym rynku Wrangler występuje wyłącznie z automatem, o tyle w USA dostępny jest również z przekładnią ręczną – dotyczy to także 3,6-litrowego wariantu Rubicon.  

Co poszło nie tak? 

To proste! Bohater tego krótkiego filmiku został źle skonfigurowany do holowania. Otóż właściciel samochodu pozostawił go na… załączonym biegu, co już samo w sobie jest złe. W raporcie sporządzonym przez dealera Jeepa z Florydy, gdzie trafiło to auto, stwierdzono, że nie tylko była załączona „jedynka”, lecz także przełożenie terenowe 4L (reduktor). Choć brzmi to niedorzecznie i pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi, samochód trafił do przedstawiciela Jeepa właśnie w takiej konfiguracji napędu.  

Rubicon to najbardziej terenowa odmiana Wranglera.

Z drugiej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę szkody, jakie zostały wyrządzone w tym Wranglerze, pozostawienie go na biegu i w ustawieniu 4L zaczyna coraz mniej dziwić. Naprawdę ciężko wyobrazić sobie siłę zdolną do oderwania miski olejowej, rozsadzenia skrzyni biegów czy wyrwania połowy bloku silnika!  

Koszt części niezbędnych do naprawy tego samochodu wynosi podobno 30 000 dolarów. Nowy Wrangler Unlimited Rubicon 3.6 V6 z przekładnią manualną to zaś wydatek 44 115 dolarów. 

Ups!