Przetarg na 5 aut i ciasne widełki. Urząd celuje w premium

Urząd Marszałkowski ogłosił postępowanie na najem długoterminowy pięciu fabrycznie nowych samochodów na lata 2027-2028. W praktyce oznacza to umowę na dwa lata, po których auta wracają do wynajmującego, a urząd przez ten czas jeździ nowymi egzemplarzami. Specyfikacja wygląda tak szczegółowo, że trudno udawać, iż to przypadkowo brzmi jak półka premium.
Taki model jest stosowany od kilku lat i sprawia, że flota wymienia się co 2-3 lata. Z perspektywy użytkowej pojawia się jednak pytanie, dlaczego akurat dwa lata, skoro to zwykle okres, w którym utrata wartości bywa najwyższa (właśnie wtedy auto najszybciej “tanieje”). To z kolei potrafi podbijać koszt najmu już na starcie.
Nie jest to pierwszy raz, gdy najem w urzędzie rozpala emocje. W przypadku umowy na lata 2024-2028 dotyczącej Mercedesa Klasy V w wersji V300D jednym z formalnych wymogów przetargu były sportowe pedały. Roczny koszt najmu tego auta to ponad 131 tys. zł, a w skali czterech lat łączna kwota wychodzi wyższa niż zakup porównywalnego samochodu z salonu.
Dwa lata najmu: wygoda dziś, rachunek jutro
W formule dwuletniej urząd ma gwarancję jazdy fabrycznie nowymi autami i szybkiej wymiany na kolejne, zresztą… na koszt podatnika. Jednocześnie taki horyzont bywa kosztowo najbardziej dotkliwy w przeliczeniu na rok, bo obejmuje okres najszybszej utraty wartości (to ogólna reguła rynku, nie wyjątek). I tu właśnie zaczyna się zgrzyt: wygoda jest prosta do opisania, a rachunek zwykle mniej przyjemny.
Dwa SUV-y i specyfikacja, która zawęża wybór
Od przyszłego roku urząd chce wynajmować dwa samochody z nadwoziem SUV. Jeden z nich ma mieć silnik o mocy co najmniej 280 KM, ale nie więcej niż 300 KM. Drugi ma mieścić się w przedziale 195–210 KM i mieć napęd 4×4. Dodatkowo szczegółowo opisano wymagany zakres długości pojazdów, co w dużej mierze ogranicza liczbę modeli spełniających warunki.
Gdy widełki mocy i wymiarów są tak wąskie, przypadek robi się mało wiarygodny (jakby ktoś już znał listę finalistów). Dla SUV-a z silnikiem Diesla, napędem 4×4 i mocą 195–210 KM, przy wskazanych wymiarach, na rynku wskazywane są głównie trzy modele klasy premium:
- BMW X1 xDrive20d
- Audi Q3 40 TDI quattro
- Mercedes-Benz GLA 220d
Ceny startowe tych aut w salonach zaczynają się powyżej 200 tys. zł. To poziom, przy którym „służbowe auto do jeżdżenia” zamienia się w „służbowe auto do reprezentowania”. W przypadku mocniejszego SUV-a, z widełkami 280–300 KM, jako pasujące przykłady pojawiają się:
- BMW X5 xDrive30d
- Audi Q7 50 TDI quattro
To auta lokowane na pograniczu 300–400 tys. zł. Mówiąc wprost: to nie segment, w którym dyskutuje się o „rozsądnym kompromisie”.
Trzy kombi: tu wybór ma być szerszy
Pozostałe trzy samochody w postępowaniu mają mieć nadwozie typu kombi. W tej części wymagania mają obejmować więcej modeli, a jako przykład wskazywana jest Skoda Superb Combi 2.0. W praktyce oznacza to mniej ciasne sito niż w przypadku SUV-ów.
Ile to realnie będzie kosztować
Dokładne koszty najmu będą znane dopiero po otwarciu ofert w przetargu, zaplanowanym na 9 marca 2026 roku. Na dziś wiadomo, że chodzi o pięć fabrycznie nowych aut na lata 2027-2028 oraz o specyfikację, która w części SUV-owej mocno kieruje wybór w stronę marek premium. Reszta to już matematyka ofert – i to ona zdecyduje, czy premium jest tu tylko efektem ubocznym, czy głównym założeniem…
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



