Rolls-Royce pracuje nad hybrydowym dieslem V10 o potężnej mocy. Tyle że nie dla samochodu

Krzysztof Drobnicki

Krzysztof Drobnicki

Rolls-Royce rozwija nowy hybrydowy silnik V10 Diesla o łącznej mocy przekraczającej 1900 KM, ale nie trafi on pod maskę żadnego luksusowego modelu marki. Jednostka powstaje z myślą o przyszłym czołgu, który ma w kolejnych latach zastąpić francuskie Leclerc i niemieckie Leopard 2. To projekt wojskowy, więc zamiast aksamitnej pracy i ciszy liczy się tu przede wszystkim siła, odporność i funkcjonalność w trudnym terenie.

Nowa jednostka wywodzi się z istniejącej rodziny MTU 199. Rolls-Royce Power Systems wybrało w tym przypadku układ V10 o pojemności 20 litrów, czyli konstrukcję skrojoną pod bardzo ciężki pojazd bojowy, a nie pod samochód drogowy.

To nie silnik dla Cullinana ani Phantoma

Od przejęcia marki przez BMW samochodowy Rolls-Royce kojarzy się głównie z dużymi silnikami V12 i komfortem na poziomie odcięcia od świata. Ten projekt należy jednak do innej części grupy, bo Rolls-Royce Power Systems zajmuje się napędami do zastosowań komercyjnych i wojskowych, więc tutaj priorytety są zupełnie inne. Chodzi o napęd dla przyszłego czołgu, który ma równolegle zastąpić Leclerca i Leoparda 2.

Niemcy rozpoczęły już organizowanie następcy Leoparda 2, a Francja przygotowuje się do wymiany Leclerca, dlatego niemieckie biuro odpowiedzialne za sprzęt obronny powierzyło Rolls-Royce’owi opracowanie nowego silnika do tej konstrukcji.

Ponad 1900 KM i wsparcie silnika elektrycznego

Rolls-Royce Power Systems deklaruje moc przekraczającą 1400 kW, czyli ponad 1900 KM. To poziom potrzebny do poruszania pojazdu ważącego około 60 ton po trudnym terenie, gdzie sam katalog nie wygrywa jeszcze żadnej bitwy. Tak wysokie osiągi mają być możliwe dzięki układowi hybrydowemu. Diesel współpracuje z silnikiem elektrycznym, a oba napędy mogą działać niezależnie albo razem, zależnie od potrzeb i warunków pracy pojazdu.

W tym projekcie elektryfikacja nie służy ograniczaniu emisji ani poprawianiu wyniku w tabelkach. Silnik elektryczny ma także wspierać zasilanie urządzeń pokładowych, gdy pojawi się problem ze standardowym układem zasilania, a jednostka spalinowa została przystosowana do pracy na kilku rodzajach paliwa.

W czołgu przekładnia robi więcej niż w aucie

Za przeniesienie napędu ma odpowiadać przekładnia dostarczona przez ZF. W przypadku czołgu jej rola jest szersza niż w samochodzie osobowym, bo odpowiada nie tylko za napędzanie pojazdu, ale również za jego kierowanie i zintegrowane hamowanie. To jeden z powodów, dla których rozwój takiej maszyny trwa długo. Nawet jeśli sam silnik jest już na zaawansowanym etapie, cały pojazd wymaga jeszcze dopracowania wielu innych elementów, a każdy z nich musi działać w warunkach dużo bardziej brutalnych niż w zwykłej motoryzacji.

  • silnik V10 o pojemności 20 litrów
  • moc przekraczająca 1900 KM
  • układ hybrydowy z możliwością pracy niezależnej lub łączonej
  • wielopaliwowa jednostka spalinowa
  • przekładnia ZF odpowiadająca za napęd, skręt i hamowanie

Następcy Leclerca i Leoparda 2 jeszcze długo nie wyjadą do służby

Według obecnych założeń pierwsze jeżdżące prototypy mają pojawić się około 2030 roku. Faktyczne wejście do służby wojskowej przewidziano dopiero od 2040 roku, więc to program rozpisany na długie lata. Skala opóźnienia dobrze pokazuje wiek obecnych maszyn. Pierwszy seryjny Leclerc został dostarczony w 1991 roku, a Leopard 2 wszedł do służby już w 1979 roku, dlatego w chwili pojawienia się następców najstarsze egzemplarze będą mieć za sobą odpowiednio 49 i 63 lata eksploatacji.

To oczywiście nie oznacza, że obecne czołgi pozostają bez zmian. Są utrzymywane w służbie i otrzymują nowsze wyposażenie, aby zachować użyteczność do czasu wejścia nowych konstrukcji, ale granica technologiczna z czasem i tak zaczyna być widoczna.

Diesel nadal ma swoje miejsce, tylko nie tam, gdzie wielu się go spodziewa

Ten projekt pokazuje, że silnik wysokoprężny wciąż pozostaje sensownym rozwiązaniem tam, gdzie kluczowe są zasięg, odporność i duża siła napędowa. W świecie ciężkich pojazdów wojskowych liczą się inne priorytety niż w autach osobowych, dlatego V10 Diesla z hybrydowym wsparciem brzmi tu bardziej logicznie niż egzotycznie. Rolls-Royce nie szykuje więc niespodzianki dla klientów salonów marki, tylko rozwija napęd dla maszyny o zupełnie innym przeznaczeniu. Zamiast luksusowej limuzyny powstaje serce przyszłego czołgu, a to różnica większa niż między Phantomem a parkingowym SUV-em.

O autorze

Krzysztof Drobnicki

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy. Od ponad 8 lat regularnie szlifuję umiejętności na Track Dayach, łącząc pasję do jazdy z analitycznym podejściem do techniki. Na łamach MotoGuru.pl opublikowałem ponad 400 artykułów, w których prześwietlam rynek motoryzacyjny, premiery i nowinki technologiczne – od chłodnej analizy danych po praktyczne wrażenia z jazdy.

© 2026 MotoGuru.pl